Przeskocz do treści

Tyle jest piękności na niebie,
gwiazdki małe i wielkie,
czerwone, żółte i niebieskie,
słońca olbrzymy i całe świecące -
ale najpiękniejszy ze świateł,
słoneczko oczu naszych -jest JEZUS MALUSIEŃKI –
którego oczka świecą światłem,
co świat zalewa,
ciało i duszę prześwieca i uświęca. (...)

A jeśli się popatrzysz
i zapatrzysz na piękność człowieka,
na czysty nawet rodzaj w jasności,
na strój jego w blasku łaski,
jakże przewyższa każdego człowieka,
ten MALUSIEŃKI -
choć w żłobie i stajni,
najpiękniejszy z synów ludzkich -
Syn Boski - Bóg Dziecię,
dawca wszelkiej piękności.

Więc (...) przystąpże do szopy i uściskaj stopy JEZUSA MALEŃKIEGO,
bo On chce cię mieć zawsze swoim i zawsze ze sobą. Błogosławi cię –

Józef z Nazaretu, Opiekun Dzieciątka

Boże Narodziny 1960.


Gloria in excelsis Deo....

Kochajcie Dzieciątko Jezus, nieście Mu życzenia, wsłuchajcie się w Słowo, przez które wszystko się stało i chowając Je w sercu, opowiadajcie dzieje Jego prostotą waszego powołania i obcowania.

Pożywając Chleb Życia (por. J 6, 48-51), który z nieba zstąpił, łamię się z Wami (...) Jego znakiem, w tej serdecznej miłości, jaka nas łączy i razem jednoczy w kornym uwielbieniu i dziękczynieniu Dzieciątku Jezus w Eucharystycznej ofierze. Uśmiech Dzieciątka i Wasz do Niego niech wypełni radość Waszą. Błogosławię -

fr. Anselmus a st. A. Corsini
Łódź, Boże Narodzenie 1962 r.

Przytaczamy fragmenty utworów poetyckich br. Anzelma, napisanych w Czernej w latach 1902-1903 r., zebranych w mps "Poezje. O. Anzelm Gądek OCD." Zawierają one poematy: Maryi, Na Imię Jezus, U stóp mej Pani, Kocham Cię Boże.


M + J

Maryi...

Ja pragnę kochać, bo żyć bez miłości
Śmierci się równa, co chciwie pożera
Ciało i duszę przed bramą wieczności?
A miłość niebo na ziemi otwiera.

Witaj Maryo, jutrzenko zarania,
Gwiazdo błyszcząca na niebieskim stropie!
Niebo i ziemia i morze się słania
Pokornym wieńcem przy Twej świętej stopie. [?]

[5v] O! Jezu! Synu tej Matki-Dziewicy!
Spuść, proszę, ogień, wesprzej moją wolę!
Uchyl zasłony świętej tajemnicy
I wyryj pieczęć miłości na czole!

Wyryj na sercu piętnem niezmazanem
Jako wiecznego niewolnika znamię;
A służył będę z męstwem niezachwianem,
Kiedy mię wesprze Twe wszechmocne ramię.

Potargaj więzy pychy i obłudy,
Olejem wrzącym ulecz duszy rany;
Za nic poczytam wszystkie życia trudy,
Gdy rozgorzeję Twym ogniem owiany! [?]

O! chciej mię, przyjąć, jako dar od Syna,
Chcę być choć sługą Twoich dworzan, Pani!
Bez Ciebiem chwiejny, jak krucha łupina,
Którą wir pędzi na morze z przystani! [?]

[6v] Nie mam miłości, lecz pragnę nią płonąć,
I tylko wiarą podtrzymuję życie;
Pozwól o Pani! jej ogniem owionąć
Me biedne serce ? ukryć w jej zachwycie! [?]

Obym miał miłość, umarł od miłości!
Niebo zerwałbym jej siłą na ziemię!
Maryo ? miłość ? tym kwiatem młodości
Odnów mię dzisiaj, odnów ludzkie plemię. [?]

[7r] Boska Maryo! O Dziewico święta!
Jeśli co pragnę na tym łez padole,
To dnia miłości, który zapamięta,
Że żył dzień tylko w Twej miłości szkole! [?]

Proszę Maryo! nie gardź mną niegodnym ?
Racz spojrzeć wzrokiem niebiańskiej radości;
Nakarmij duszę, bym nie umarł głodnym,
I syty Tobie ? śpiewał pieśń miłości ?

[7v] Czuję mą niemoc, nic nie mogę z siebie,
Więc życie w czasie i w wieczności dobie,
Składam z ufnością, z nadzieją, że w niebie
Hymnem miłości, zacznę żyć przy Tobie.

J+M+J

U stóp mej Pani!

[?] [12v] Mój cel, me życie, większa chwała Boża!
Drogą i środkiem ? Marya ma Matka!
Rano mi świeci, jak złocista zorza,
Wieczorem kryje, aby życie kwiatka
Po ciężkim srogim namiętności skwarze
Orzeźwić rosą, dać Synowi w darze.

[13r] Kochać Maryę, to żyć dla wieczności
Życiem miłości;
A umrzeć dla Niej, to ożywić siebie
Dla szczęścia w niebie.
Tego ja pragnę ? cierpieć dla Niej bole,
Czystym pozostać w krótkim życia kole
A potem skonać, kiedy mię świat zgani
U stóp mej Pani!

O Pani moja! Biednych jest dusz tyle,
Że Cię nie znają, nie wiedzą o Tobie!
Zagrzęzłe w błocie, zagrzebane w pyle
Myślą, że żyją, kiedy cuchną w grobie.
Któż im odsłoni, zrzuci łuskę z oczu
I wskaże marne kroki na uboczu?
Do Ciebie Pani! Matko i Dziewico

                     Grzesznych Kotwico,
Do Ciebie wołam, podnoszę me pienie
O dusz zbawienie.
[13v] Racz ich sprowadzić do łodzi Kościoła,
Zastąp im miejsce zbawczego anioła,
By wszyscy w cichej płynęli przystani
U stóp mej Pani.

Tyś łodzią moją, Ty sternikiem nawy!
Bezpieczny, kto się powierzył Twej pieczy.
Ten morze życia przebrnie bez obawy,
Odda skarb cały ostatecznych rzeczy.
Maryo! cząstką miłościm nie syty,
Ja pragnę zbadać cały bezmiar święty!
Nie zbadam ? wieczność nie wystarczy cała
Tak wielka chwała ?
Bóg Cię poznaje, ja przez Ciebie Boga
Ma Matko droga!
Niech żyję w Tobie, ducha Twego tchnieniem,
Pod Twej miłości gorącym strumieniem;
Po śnie na ziemi znajdę przebyt tani
U stóp mej Pani!

[14r] Dla mojej Pani ? Królowej Maryi
składa z prośbą o miłosierdzie
najgorszy z Jej sług ?

                                  Dnia 15 Maja 1903.

Wiersz Macieja Józefa Gądka w: Kronika alumnatu wadowickiego 1898. (fragm.)

W ziemi, co jęczy w kajdanach niewoli,
Co wie, co radość, a czuje, co boli,
Gdzie Moskal straszny knutem prześladuje,
A biedny ludek i płacze i czuje.
Tam gdzie, co stopę napotkasz mogiłę,
Sercu wspomnienia wciskają się miłe,
Gdzie groby przodków poległych za wiarę
Widnieją oku i sercu nad miarę.

W tej ziemi sławy, świętej zasługami,
Z której głos mogił wstawia się za nami,
Bogu, co patrzy z niebios wysokości
Przedstawia zbrodnie przeciwne ludzkości
I żebrze pomocy ? Z tej to krainy,
Co przodków naszych zmazała już winy.
Wyrosło drzewo, w konary obfite,
Wspaniałe liściem i w kwiaty owite,

Co wonią swoją przebiło kraj swędów,
A z nasion swoich puściło pęk pędów.
Pędy te znowu wypuściły liście
I nowe z drzewek zwieszały się kiście
Bieluchnych kwiatów. Lecz kwiaty opadły
Na drzewie w zamian owoce osiadły:
Zabłysła gwiazda, co była w ukryciu
I odtąd ludziom przyświecała w życiu,

Wiodąc w krainę szczęścia i swobody,
Miejsce wskazując po trudach ochłody.
Tę gwiazdę widziały i łany Podola,
Patrzyły na nią i litewskie pola
Świeciła z nieba i światu Poznania
A Kraków również nie szczędzi uznania.
Otóż Piatnicze to drzewo wydały,
Które tak wiele przysporzyło chwały,

Krainie naszej ? choć w cichości rosło
To przecież sławę po świecie rozniosło
Imienia swego ? owocem po kwiecie.
Wielką naukę rozniosło po świecie:
Co znaczy życie w skrytości usnute,
Nic nie pragnące, z wszystkiego wyzute.
Bo jak na wiosnę kwiateczek śmiejący,
Wabi do siebie świeżością kwitnący,

Rad, że już zimę rzucił w zapomnienie,
A wskrzesiło go życiodawcze tchnienie;
Tak życie ciche, modlitwie oddane,
Z żywota szkołą dobrze obeznane,
Gdy tylko wszystkie przeciwności minie
Natychmiast z zewnątrz uznanie napłynie,
Roztoczy przed się i za siebie blaski,
Pozyska wszędzie powszechne oklaski.
(...)

Poznań się szczyci, że ten skarb posiada.
O swojem szczęściu światu opowiada!
W celi zakonnej nie stygnie w zapale,
Wiedząc, co się jej dostaje w udziale,
Węzłem ją łączy profesya święta
Z Bogiem, z Zakonem. I nikt nie spamięta,
Ile łask Bożych spłynęło w tę duszę,
Snać do aniołów zaliczyć ją muszę.
(...)

Sama więc dzierga ornaty kościelne,
A w jej ślad idą wszystkie córki dzielne.
Dalej do pracy! Czynnie pomagają,
Konwent wadowski hojnie obdarzają.
Cnej Matki łaskę czują i alumni
I zawsze wdzięczni tej dobroci pomni
Matki Ksawery od Jezusa Pana.
Wielce bo sprawie Alumnów oddana,

Stara się, by im we wszystkiem dogodzić,
By im trudności przyjemnością słodzić.
[Toteż] i oni by Jej złożyć dzięki,
Bukiecik życzeń wręczają ze swej ręki,
Niechaj w dniu, w którym się niebo weseli,
Złożą życzenia, jakie serce dzieli;
By podziękować za prac tyle znoju,
I powinszować tylu zwycięstw w boju,

I życzyć nadal ducha wesołości,
Przy łasce Bożej i zdrowia czerstwości,
Podziwiać cnoty, przypatrzeć się trudom,
Okazać wdzięczność, złożyć hołd zasługom.