Przeskocz do treści

Ojciec Anzelm – Karmelita Dzieciątka Jezus

W zakonie karmelitańskim Dzieciątko Jezus było czczone od wieków, o czym świadczy znanych do dziś wielość nabożeństw i praktyk pobożności, modlitw w formie poetyckiej, które tym samym świadczą o serdecznej miłości do Maleńkiego Jezusa. Dla nas tworzą one punkt odniesienia do prawdziwej tradycji zakonu. Kontemplacją tajemnicy Słowa Wcielonego odznaczali się nie tylko święci reformatorzy i doktorzy Kościoła. Do czcicieli Dzieciątka Jezus należą bezsprzecznie także polscy kandydaci na ołtarze, wyróżniający się szczególną miłością do Niego, jak sługa Boży o. Anzelm od św. Andrzeja Corsini (Maciej Józef Gądek, 1884-1969), założyciel Zgromadzenia sióstr karmelitanek Dzieciątka Jezus oraz jego duchowa córka, czcigodna sługa Boża m. Teresa od św. Józefa (Janina Kierocińska, 1885-1946). Przykład bogomyślnego życia św. Rafała Kalinowskiego (1835-1907) tak wpłynął na młodego Macieja Gądka, że ukończywszy naukę w gimnazjum wadowickim, poprosił o przyjęcie do zakonu karmelitów bosych. Później, czy to jako nowicjusz w Czernej, czy potem jako przełożony polskiej prowincji, przejawiał wielkie nabożeństwo do Dzieciątka Jezus. Nawet lubił się podpisywać w listach: „Karmelita Dzieciątka Jezus”.

Brat Jezus od Najświętszej Pani z Góry Karmel

Kroniki klasztorów karmelitańskich w Polsce zawierają swoiste „perełki”, ukazujące subtelną miłość do Dzieciątka Jezus, jaką odznaczali się członkowie tego zakonu. Ujawniają one również liczne przekłady tej miłości u o. Anzelma Gądka, gdy jako prowincjał wizytował klasztory współbraci i monastery sióstr karmelitanek bosych.

Kronika lwowskich mniszek wzmiankuje, że w 1903 r. otrzymały one z Wilna, po ojcach karmelitach bosych, statuetkę Dzieciątka Jezus, darowaną matce Małgorzacie Siemińskiej OCD (1859-1936) przez ks. Jana Nowickiego, sekretarza abpa Edwarda Roopa (1851-1939). W latach 20. XXw. w swojej kronice karmelitanki klauzurowe zanotowały: „Od tej pory [Dzieciątko] darzy nasze zgromadzenie swymi łaskami. […] Śp. Wielebny Ojciec Rafał Kalinowski wielkie miał do tej figurki nabożeństwo, także Wielebny Ojciec Anzelm, każdym razem, gdy przyjeżdżał do nas trzymał ją u siebie, aż do wyjazdu. Wracał Jezusek mały z zawieszoną tabliczką na szyjce z wypisanymi cnotami, w jakich miałyśmy się ćwiczyć”.

Na kartach innego tomu, w lipcu 1922 r., kronikarka kontynuowała: „Przyjechał Nasz Drogi Prowincjał O. Anzelm od św. Andrzeja Corsini i odprawił powtórną wizytę kanoniczną, zalecając nam usilnie wierność na akty wspólne. Prześliczną miał naukę na zakończenie, na temat słów wyjętych z oficjum o Matce Bożej z Góry Karmel. [...] Po przyjeździe Naszego Drogiego Ojca, któremu gorąco dziękowałyśmy za tyle łask dla duszy otrzymanych, o 5-tej po południu na modlitwę cichutko weszła do chóru s. Maria Magdalena Bornström, siostra kołowa, niosąc figurkę Najśw. Dzieciątka Jezus z Wilna, ubranego w habit zakonny z płaszczem białym. Nasza Matka kazała postawić Go w celi Naszego Ojca Prowincjała. Najśw. Dzieciątko wróciło z dużą kartą zawieszoną na szyi z wypisanymi na niej słowami: „Brat Jezus od Najśw. Pani z Góry Karmelu, zawsze wierny na akty wspólne, prosi o wzajemność”.

W 1946 r. karmelitanki ze Lwowa repatriowały do Polski i po krótkich „postojach” w klasztorach w Przemyślu i Krakowie na Wesołej, osiadły wreszcie w Kaliszu. Z ich relacji wynika, że nie mogły tej umiłowanej figurki małego Jezusa zabrać ze sobą… Czy została tam, na miejscu, we Lwowie, by strzec klasztoru? Tego nie wiemy. I nie wiemy, czy dziś w Ukrainie pamięta ktoś o Dzieciątku Jezus?

Powiedzcie Dzieciątku, że Go bardzo kocham

W późniejszych latach Sługa Boży o. Anzelm, założyciel Karmelu Dzieciątka Jezus, odwiedzając wspólnoty sióstr, swoich duchowych córek, swoim przykładem zachęcał je do nieustannego okazywania Bogu-Dzieciątku gorącej miłości i otaczania Go czcią. Podczas wakacji w domu sióstr w Siennej nad Dunajcem, chodząc na spacery, przynosił niezapominajki, które potem wręczał je którejś siostrze, by udekorowała nimi obraz Dzieciątka Jezus w ganku. Także kronika domu w Gołkowicach k. Starego Sącza opowiada o o. Anzelmie, jak żegnając siostry, błogosławił je, mówiąc: „Powiedzcie Dzieciątku, że Go bardzo kocham, tylko nie umiem Mu tego okazać”.

Niestrudzenie zachęcał do ofiarnego i ufnego praktykowania ducha dziecięctwa. Pragnął, aby karmelitanki Dzieciątka Jezus były przedłużeniem jego ust i jego rąk, i aby niosły tę Maleńką Miłość wszystkim ludziom, aby przez wszystkich był wielbiony. Siostry domu w Kaszewicach, przytaczają słowa listu o. Założyciela, które głęboko zapadły im w serca: „Biegnę ja za Wami [do żłóbka], nawet przed Wami i nie mam spokoju – i nie dam Wam spokoju – aż gdy zobaczę, żem głosem Jana, ucznia miłości, odtworzył w Was wszystkich obraz Dziecięcia – życie dziecięctwa!”

Jedyna Miłość za życia i po śmierci

W 1954 r. pytany przez siostry w Łodzi o samopoczucie, Sługa Boży odpowiedział: „W rzeczywistości nie mogę sam nazwać mego stanu chorobą. Raczej trzeba to nazwać, jak dotąd bólem, dosyć dokuczliwym i ciągłym, zwłaszcza nocną porą. Widzę w tym znak wielkiej miłości Dzieciątka, które w ten sposób zmusza mnie do [trwania w] obecności swojej, do modlitwy i jednoczenia się z Nim. Więc zamiast się smucić, raczej dziękujcie za mnie Dzieciątku, bo przez to spodziewam się być lepszym”.

W 1967 r. pisał na Boże Narodzenie do sióstr życzenia: „Niosę wam z życzeniami, jak stary Symeon, Boskie Dzieciątko i Jego dziecięctwo, byście się stały Jemu podobne, niosę wam krzyż, byście w nim widziały znak Jego Królestwa, niosę wam Hostię Eucharystyczną, byście nią karmiły się jak dzieci chlebem i rosły przez żłóbek i krzyż do chwały. Z Maryją czuwajcie przy żłóbku, z Nią i Boskim Maleństwem idźcie do świątyni i przez życie, idźcie pod krzyż, gdzie stała się Matką waszego duchowego dziecięctwa, idźcie z Nią do chwały, gdzie siedzi po prawicy Syna i z Nim króluje jako Matka naszej chwały. Nie idźcie z próżnymi rękoma. Nieście dary Waszej czystości, Waszego ubóstwa i posłuszeństwa w oprawie pokory i codziennej ofiary ze siebie, jako znak Jego i waszego dziecięctwa”.

Sługa Boży przez całe swe życie dawał liczne dowody szczególnego nabożeństwa do Dzieciątka Jezus. Dla Jego chwały poświęcił całe swoje życie, naśladował Je przez swoje posłuszeństwo, miłość i pokorę, założył Zgromadzenie, właściwym Założycielem nazywając właśnie Dzieciatko Jezus. Dlatego po śmierci, gdy już leżał w trumnie, na jego sercu położono figurkę Dzieciątka Jezus, która wcześniej stała w jego celi na biurku.

Zawsze miał nadzieję, że Dzieciątko Jezus go uświęci i przyjmie do swej chwały. Ufamy więc, że spełniła się na nim modlitwa jego autorstwa: „O, Boskie Dziecię, błogosław nam, uświęcaj nas, jednocz nas z Sobą i w Twym Bożym Dziecięctwie, daj żyć i umierać. Amen”.

s. Konrada od Serca Bożego Dzieciątka

Tekst publikowany w: „Maleńka Miłość”, 20 (XII 2025), s. 8-11.