1 V Św. Józefa Rzemieślnika
Józef jest głową, Maryja jest sercem, a Dziecię Jezus jest słońcem, które zapala te dwa serafiny stojące obok siebie ogniem miłości Boga i ogniem wzajemnej czci i miłości.
2 V NMP Królowej Polski
Maryja wprowadza nas w życie dziecięctwa Bożego, uczy nas uśmiechać się do Dzieciątka Jezus pokorą i posłuszeństwem, czystością serca i ubóstwem ducha.
3 V
Miej zawsze przed oczyma twojej duszy obraz Matki Najświętszej ze Zmartwychwstałym Synem - to jest tajemnica zjednoczenia w miłości dwóch dusz i dwu serc – taki jest ideał Karmelu.
4 V
Zapuszczajcie zawsze sieć na głębie - nie w płytkich stawach miłości własnej, lecz na czystym morzu miłości Bożej.
5 V
Gdzie słowo nie przekona – tam miłość się „wciśnie” do duszy i zwycięży.
6 V
W rządzeniu zawsze trzeba opierać się na prawie, stosowanym z pokorą i miłością.
7 V
Jeden uśmiech Bożego Dzieciątka rozjaśnia wszystkie trudności i opromienia łaską każde cierpienie - więc proszę nie przejmować się trudnościami.
8 V
Tak bardzo potrzeba Świętych, by oni świat odnowili.
9 V
Niebem Boga jest dusza sprawiedliwego.
10 V
Karmel musi być wielkanocny, świeży, młody, chodzący w nowości życia.
11 V Rozkochaj się w Dzieciątku i dziecięctwie, w prostocie myśli i serca, w szczerości z Bogiem i ze sobą.
12 V
Życzę, by obraz Pana Jezusa był w tobie najpiękniejszy i najdoskonalszy - czy on będzie w kolorze pokory, posłuszeństwa, czystości, czy też będzie cały złocony purpurą ofiary i miłości.
13 V
Wzorem niech ci będzie Dzieciątko Jezus – niech każde spojrzenie twoje będzie jasne.
14 V
Kochaj Dzieciątko Jezus miłością Jego Matki, a Ojca w niebie i Matkę Jezusową - kochaj miłością Dzieciątka.
15 V
Musisz być świętą - ale radosną świętą!
16 V
Im bardziej z Bogiem się zjednoczymy, tym lepsza będzie nasza modlitwa, tym obfitsze pozyska nam łaski.
17 V Wniebowstąpienie Pańskie
Modlitwa to język anielski – to „wniebowstąpienie” duszy, bo podnosi człowieka w górę do Stwórcy, a dostawszy się do Boga, bierze Jego dobroć, piękność, doskonałość do duszy, aby żyć życiem Bożym.
18 V
W chorobie, proszę się cieszyć, bo ona jest łaską. Chociaż ona boli i męczy, ale jeśli podoba się Bogu, niech będzie radosna, chociażby łzy płynęły.
19 V
Życzę ci, pomimo cierpienia, świętego wesela w duszy, bo ono jest jakby samolotem do cnoty.
20 V
Modlitwa to harfa, na której wszystko wygrywamy, co mamy w sercu - wszystkie poruszenia duszy, wszystkie jej drgania i radości, i nadzieje, i ból, i cierpienie, i miłość ku Bogu.
21 V
Boże Dzieciątko Jezus niech przelewa skarby swej miłości w twoje serce, by podobne było w pokorze i cichości do Boskiego Pierwowzoru.
22 V
Za parę dni Zielone Świątki – święto wiosny, zieleni, kwiatów i świeżości. Oby również w duszach było święto wiosny – z nowym, pełnym życiem i nowością ducha.
23 V
Żyj ofiarą codzienną w radosnej miłości – cała w Bogu pod tchnieniem Ducha Świętego.
24 V Zesłanie Ducha Świętego
Veni Sancte... Czcij i wzywaj Ducha Świętego, a nie będzie w twej duszy zastoju ani miernoty, bo Duch będzie cię prowadził i ożywiał.
25 V Matki Kościoła
Kościół w swej apostolskiej działalności patrzy zawsze na Chrystusa, który począł się z Ducha Świętego i narodził z Dziewicy, by nadal przez Kościół rodził się i wzrastał w sercach wiernych.
26 V
Błogosławię cię na świętość, w której duch dziecięctwa ma być twoją drogą - prostą, szczerą, opartą nie na głębokich rozumowaniach ale na wysokich miłowaniach.
27 V
Troską twoją niech będzie sprawiać Bogu wesele, a wtedy radość twoja będzie pełna.
28 V
Źródlane wody dziecięctwa są czyste i zdrowe, bo płyną z dziecięctwa Jezusowego -ze źródeł Miłości:
29 V
Spojrzenie na Pana Jezusa, oddala myśli od siebie.
30 V
Dzieciątko Jezus, niech prowadzi was w duchu i w cnotach dziecięctwa do całkowitego poświęcenia siebie ofiarnej i miłosiernej miłości Boga, by w niej wypełnić cel życia.
31 V Niedziela Trójcy Świętej
Niech Boża łaska kieruje i prostuje twoje myśli i twoją wolę, niech cię naucza prawdy, niech porządkuje twoje życie wewnętrzne swoimi darami i owocami, byś była godnym mieszkaniem Trójcy Najświętszej.
Tagi: Maryja
MIŁOŚĆ MARYI W ŻYCIU ŚW. TERESY OD DZIECIĄTKA JEZUS
Nawet pobożni dziwią się, dlaczego Teresa od Dzieciątka Jezus jest tak kochana i wzywana, i zdaje się im, że za wiele jest tej czci, jaką odbiera Dziewica z Lisieux. Gdy jednak ktoś głębiej się wczuje w dzieje tego „maleńkiego kwiatka”, gdy wczyta się w ten jeden prosty, a tak szczerze Boży kantyk jej życia, dziwić się będzie, dlaczego Teresa nie jest jeszcze bardziej kochana. Bo życie tego kwiatka, to nic innego, jak rozradowane Magnificat ku czci Boga i ku czci Matki Najświętszej, w którym rozwijają się do wyżyn niedościgłych: wiara, ufność i miłość, cudowną wprost prostotą dowodząc, jak będąc maleńką, można podobać się Najwyższemu.
To dziecko Karmelu porywa dusze nie ilością swych cudów, lecz najpowszedniejszym z cudów, że świętość polega nie na wielkości uczynków, lecz na wielkości miłości w najdrobniejszych rzeczach. Pokorne Magnificat Niepokalanej Dziewicy Maryi: to treść życia Teresy. Miłość jej złoci tak heroiczne ofiary, jak codzienność dnia zwyczajnego, podobnie jak słońce barwi swym blaskiem zarówno szczyty gór w śnieżystą odziane szatę, jak i niskość kwiatka ukrytego w dolinach.
Gdzież Teresa wyczuła piękność doskonałości tak wysokiej, a przy tym tak prostej i Bożej? Sama się nazywa kwiatem Maryi. Maryja była formą jej świętości; na wzór Matki Jezusowej stała się najmniejszą służebnicą, żyjącą według słowa Ewangelii: „Jakże proste jest życie Maryi!” W tej to formie i miłości Maryi znalazła Teresa świętość tak wysoką, a tak wszystkim przystępną, bo cóż łatwiejszego jak naśladować Matkę?
(...) Od maleńkości jest między Teresą a jej niebieską Królową serdeczność dziecięcego współżycia. Pomińmy szczegóły, które z takim artyzmem opowiada o swym nabożeństwie majowym, o dwóch świeczkach, przejdźmy w milczeniu nad jej pierwszą spowiedzią, z której tak dobrze pamięta naukę spowiednika i postanowienia, by jeszcze goręcej kochać Królową nieba, zostawmy jej dziecięcy rachunek sumienia, w którym pyta, czy Maryja była dziś z niej zadowolona, niepodobna przecież pominąć pierwszego spotkania Dziecka z Matką Najświętszą, spotkania, które możemy to twierdzić, stało się źródłem jej duchowego dziecięctwa. Opisuje je w Dziejach duszy.
W chorobie „nie znajdując pomocy na ziemi i umierając z boleści, zwróciłam się do mojej niebieskiej Matki, prosząc ją z całego serca, by się wreszcie nade mną zlitowała. Nagle statua się ożywiła. Dziewica Maryja stała się tak piękna, tak piękna, że nie mam wyrazów na oddanie tej piękności niebieskiej. Oblicze jej tchnęło słodyczą, dobrocią, czułością niewypowiedzianą, ale do głębi przejął mię zwłaszcza jej zachwycający uśmiech! Na ten widok znikły wszystkie moje utrapienia, łzy wytrysnęły mi z oczu, były to łzy niczym niezamąconej, niebiańskiej radości! Najświętsza Dziewica postąpiła ku mnie... uśmiechnęła się do mnie... O, jakże jestem szczęśliwa, pomyślałam, ale nikomu o tym nic nie powiem, bo moje szczęście zniknęłoby bezpowrotnie...” Teresa została uzdrowiona.
Zdarzenie to zestawione z całością jej życia tłumaczy nam tajemnicę jej dziecięctwa duchowego, tego codziennego uśmiechu wśród najtrudniejszych ofiar i cierpień, jakie dawała Bogu, rzucając ustawicznie róże. Uśmiech Maryi stał się dla niej wiosną majową, w której mnożyły się jej cnoty, a męczeństwu jej wewnętrznemu towarzyszyła radość cichego zaparcia. Łaska ta odnowiła się przy jej pierwszym spotkaniu się z Jezusem, przy Komunii świętej. Jakże rzewnie i serdecznie wspomina przy swym ofiarowaniu się w ten dzień Matce Bożej ten jej uśmiech: „Wspominałam na jej widzialny uśmiech, który mnie wtedy uzdrowił. Wiedziałam dobrze, co jej zawdzięczam... Wszak to ona dziś z rana złożyła w mym sercu swojego Jezusa, ów kwiat polny i lilię padolną”.
Są przy klasztorach Karmelu ogrody zamknięte, w których zaciszu oddane Bogu dziewice zażywają czasem świeżego powietrza. Nie o tych ogrodach tu mowa, lecz o tym mistycznym, w którym kwitną kwiaty Bożą zroszone rosą i Bożą hodowane ręką. Teresa z ziemi bezwodnej przeszła do tego ogrodu i oddała się w ręce niebieskiej ogrodniczki. Maryja umieściła ją w nim nad obfitym źródłem wód i sama objęła troskę o to dziecko swoje, któremu już tyle względów wyświadczyła.
(...) Teresa, opisując swe szczęście mówi: „Maleńka, nowo narodzona Maryja ofiarowała małemu Jezusowi swój mały kwiatek. W dniu tym wszystko było maleńkie... wielkie tylko były łaski, które otrzymałam...” Jakie to były łaski? Wskazuje je dalszy ciąg jej życia, wzorowany na Maryi i na jej życiu prostym. Nie tyle sama się doskonali, ile pozwala się urabiać swej Matce. „Wyobrażałam sobie moją duszę, jako leżącą odłogiem, i prosiłam Matkę Najświętszej, aby ją oczyszczała od niedoskonałości”. Życie jej zakonne rozwija się w swej prostocie, jako naturalne obcowanie ze swoją ukochaną Matką. Gdy cierpi, gdy się cieszy, gdy wielkie myśli snuje o misjach, gdy duszami nowicjuszek kieruje i przegląda ich myśli, szuka rady u swej Matki. W największym swoim opuszczeniu i oschłości największą jej siłą i modlitwą jest Zdrowaś Maryjo. Maryja była formą jej świętości. Sama to stwierdza i streszcza:
„Jak skończy się historia małego kwiatka? Może będzie zerwany w całej swej świeżości i przeniesiony do innej przystani?... Nie wiem, ale pewna jestem, że miłosierdzie Boga zawsze mu towarzyszyć będzie i że nigdy nie przestanie błogosławić Matki, która go dała Jezusowi. Na wieczne czasy cieszyć się będzie, że jest jednym z kwiatów Jej korony, na wieczne czasy śpiewać będzie ze swą Matką ukochaną pieśń zawsze nową, miłości i wdzięczności”.
Miłość Teresy do Matki Boga rośnie od pierwszego uśmiechu aż do ostatniego spotkania, gdy padół jej zamieni się w krainę żyjących. Lecz w miarę zbliżania się tej chwili dusza jej przechodzi przez prawdziwy czyściec mąk zewnętrznych i wewnętrznych. Udręczona czuje nieprzyjaciela przy sobie: „Szatan jest przy mnie, a ja nie mogę się modlić... Mogę tylko patrzeć na Najświętszą Matkę wymawiając imię Jezus”.

Rzadko spotykamy u największych nawet czcicieli Maryi tak proste, a zarazem tak głębokie myśli o niebieskiej naszej Matce, jak u Teresy. Mówiło tu serce dziecka. „O, jakże kocham Maryję! Gdybym była kapłanem, jakże pięknie mówiłabym o Niej! Przedstawiają Ją zwykle, jako niedostępną i niedościgłą, gdy należałoby raczej ukazać, że jest łatwa do naśladowania. Jest Ona bardziej Matką niż Królową! Dziewica Maryja! Jakże proste wydaje się mi Jej życie!” Tak, bo dziecku życie Matki zawsze wyda się proste.
(...) Ostatnie jej chwile są śpiewem dziecka do Matki i uśmiechem miłości do Niej. Gdy jej nie dano pozwolenia na śmierć, jak o to prosiła, rzekła: „Niczego się nie dopraszam, byłoby to opuścić drogę zgadzania się z wolą Bożą, proszę tylko Matkę Najświętszą, by przypomniała Panu Jezusowi nazwę Złodzieja z Ewangelii, niech nie zapomni mnie ukraść...” Jezus zbliżał się rzeczywiście, 30 września, nad ranem, powiedziała do sióstr, spoglądając na statuę Maryi: „Modliłam się do Niej gorąco, ale było to konanie bez promyka pociechy!” Pociecha była blisko. Maryja zeszła z nieba, by zabrać dziecko i oddać je Jezusowi. Głos dzwonu na Ave Maria zwiastował Jej przybycie. Teresa z niewysłowioną miłością spojrzała na wizerunek Niepokalanej swej Matki; zdawało się, że śpiewa hymn wiosenny, w którym ranna jutrzenka rumieni się zorzą wieczorną!... Grot miłości Boga i Maryi zadaje jej ostatni pocisk: „O, jakże kocham Boga... Kocham Cię...” A potem podniosła oczy, pełne zachwytu i niebiańskiego pokoju, ku Matce Najświętszej... A potem już oko nasze nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce nasze nie pojmie, jaką chwałę Maryja zgotowała swojemu Dziecku!..

Na grobie zakwitły lilie, z nieba posypały się róże, a ich woń napełnia świat. Niektórym zdaje się, że krzywda dzieje się Matce Boga, bo Teresa jest za wiele wzywana. Słuchajmy samej Teresy: „Mówiono mi, że Jej blask (to jest Maryi) zaćmiewa wszystkich świętych, jak słońce wschodzące swym blaskiem zaćmiewa gwiazdy. Mój Boże, czy to możliwe? Matka miałaby umniejszać chwałę swych dzieci? Ja myślę zupełnie przeciwnie, mam przekonanie, że Ona właśnie pomnaża chwałę wybrańców nieba”. Czy to prawda? Niech sądzą o tym wierni słudzy Maryi i czciciele Teresy od Dzieciątka Jezus!
Zob. Mała droga dziecięctwa duchowego, Łódź 1997, t. 1, s. 68-77.
WIENIEC MAJOWY CZCI I MIŁOŚCI
Błogosławioną zwać mnie będą
wszystkie narody (Łk 1, 48).
Witaj Gwiazdo Morska! Ave Maris Stella!
(...) W czasach burz tego życia Kościół kieruje do Maryi wołania i wzdychanie swych dzieci i podaje im to wezwanie potężne, pożyczone od św. Efrema: Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko, naszymi prośbami nie racz gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze zachować, Panno chwalebna i błogosławiona.
Najmilsi, nie przestańcie nigdy spoglądać na tę cudowną gwiazdę. Woła na was św. Bernard: Jeżeli cię miotają bałwany wśród morza tego świata, nie obracaj oczu twych od tej gwiazdy. Jeśli się podnoszą wichury pokus, jeśli cię rzucają na zagładę, rzuć okiem na gwiazdę, wołaj Maryję. W niebezpieczeństwach, w trudnym położeniu myśl o Maryi - wołaj Maryję.
Złóżmy dzisiaj, moi drodzy, wianek u stóp Maryi, z tej czci i miłości uwity, jaką Ją wszyscy otaczamy. I zobaczmy, na jakich podstawach opiera się to nabożeństwo do Maryi. Które stworzenie jest tak wysokie i godne naszych hołdów, jak Maryja? Szanujemy wielkich ludzi, czcimy świętych. Maryja wznosi się ponad nich wszystkich. Już na początku świata widzimy Ją wyobrażoną w osobie pierwszej niewiasty, nazwanej matką wszystkich żyjących, której nasienie miało zetrzeć głowę węża. Ewa porodziła sprawiedliwego Abla, którego miłe ofiary Pan przyjmował, który sam stał się ofiarą gniewu niegodziwego Kaina. Maryja dała życie prawdziwemu Ablowi, Jezusowi, który składa Bogu prawdziwemu ofiarę chwały, którego właśnie bracia wydali na śmierć okrutną, który swą własną krwią złożył cenę za życie nasze.
(...) Maryja jest wzywana i błogosławiona tytułami, którymi sama miłość Boga objawia się między nędzą ludzką. I tak wołamy do Maryi, jako do Matki dobrej rady, Wspomożycielki wiernych, Panny łaskawej, Uzdrowienia naszego, Przyczyny naszej radości, naszej nadziei, naszej miłości, naszego życia. Kto z nas wyliczy Jej tytuły? Litania Loretańska to tylko mały ich elementarz. Ze wszystkich krańców świata katolickiego wznoszą się do Dziewicy Maryi hymny, modlitwy wdzięczności. Dla Niej miłość serca wszystkich ludów, dla Niej święta najuroczystsze, dla Niej posty najostrzejsze, dla Niej pielgrzymki najdłuższe, bazyliki, ołtarze i ofiary najbogatsze. Dzisiaj, jak w dzień Zwiastowania, błogosławioną jest między wszystkimi niewiastami; i przez wszystkie wieki usta powtarzać będą te słowa niewiasty izraelskiej, pełnej uwielbienia dla mądrości Zbawiciela: Błogosławione łono, które Cię nosiło i piersi, które ssałeś (por. Łk 11, 27).
Któż z nas przedarł się tak śmiały za obłoki niebieskie, by tam widzieć chwałę Maryi? Święty Jan, Jej ukochany syn i umiłowany uczeń, widział Ją odzianą słońcem, z gwiazdami na skroni, w cieniach księżycowych (por. Ap 12, 1). Maryja w niebie jest prawdziwie Królową Aniołów, Patriarchów, Proroków, Męczenników, Wszystkich świętych, wśród których Ona jedna jest obecna z Jezusem Chrystusem, z ciałem i duszą, czyli całkowicie chwalebna. Tak to dzieło rąk Boskich, najbardziej pokorne i najbardziej ukryte na ziemi, najwyżej jest obecnie wyniesione i podczas gdy gospodarzy w niebie, na ziemi jest przedmiotem czci najwyższej, jaki świat widział.
Wzywamy Maryję nie jako źródło łaski, ale jako kanał, przez który każda łaska przepływa, wzywamy Ją, aby nas przeprowadziła do Jezusa, jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi (por. 1 Tym 2, 5).
Cześć Maryi, świętej Dziewicy opiera się na nauce wiary, na stałej Tradycji Kościoła. Znajdziecie Maryję we czci już przy kolebce chrześcijaństwa, w katakumbach, w liturgiach apostolskich, w zwyczajach pierwszych chrześcijan, znajdziecie Ją w pismach i kazaniach Ojców i Doktorów Kościoła. Najpiękniejsze okresy złotomówności chrześcijańskiej, to najszczytniejsze również pochwały pokornej Dziewicy. Grzegorz z Nyssy, Atanazy „młot herezji”, Cyryl Aleksandryjski - wzbogacili skarbiec pochwał Maryi, upiększyli hymnami i porywającymi wezwaniami liturgię katolicką.
Historia czci Maryi wiąże się ściśle z historią Kościoła, że nie można jej oddzielić. Każde pokolenie chrześcijańskie zostawiło na ziemi świadectwo swego nabożeństwa do Maryi; w mowach, w poezji, w dziełach sztuki - tak dalece, że jeśli serca ludzkie kiedy zamilkłyby o Maryi, kamienie wołać będą (por. Łk 19, 40)! Liczcie, jeśli możecie, świątynie wyrosłe jakby z ziemi ku chwale tej Dziewicy od czasów Konstantyna aż do naszych, na wschodzie i na zachodzie, na południu i na północy, na najmniejszych wysepkach i najludniejszych okolicach, na górach i dolinach. One są świadkami, jak Maryja jest kochana.
Cześć Maryi opiera się na woli Boga samego. On bowiem uczynił Maryję pośredniczką między nami a Jezusem, przez Jej macierzyństwo Boskie. Macie serce? Idźcie na Kalwarię - do stóp Krzyża, tam usłyszycie, dlaczego mamy kochać Maryję. Rozkaz Boga: Oto Matka wasza- oto syn Twój (por. J 19, 26-27).
Cześć Maryi opiera się na tym, co my nazywamy czułością, sercem Matki. Matką jest, nie może nie kochać nas. Cześć Maryi opiera się na tym, co nazywamy synowską miłością - Syn Boży nie odmówi niczego Matce Boga, zwłaszcza gdy prosi dla tak biednych dzieci, jakimi jesteśmy.
Ta zaś chwała Maryi, to równocześnie chwała Jezusa. Bo gdzie Maryja czczona, tam - jak uczy doświadczenie - Jezus Chrystus króluje, wiara się zachowuje, miłość się pali, religia jest żywa, płodna.
Cześć więc do Maryi to dźwignia potężna wszelkiej cnoty, to życie życia naszego. Ona daje siłę do zwyciężania siebie, powiększa męstwo duszy, potęguje energię woli. Kochajcie Ją, a zobaczycie, że najpiękniejsze cnoty zaczną kwitnąć między wami. Pokój, wierność zapanuje w rodzinach, nie będzie uganiania się za złudnymi rozkoszami, każdy podniesie swe myśli, oczyści pragnienia, we czci Maryi odżyje, odnowi się cały człowiek.
Witaj więc, o Maryjo, wołajmy ze św. Cyrylem, witaj Matko Boga i serdeczna Matko, kosztowna perło wszechświata, pochodnio nie gasnąca, korono dziewictwa i macierzyństwa, utwierdzenie naszej wiary, świątynio nie rozpadająca się, zamykająca Tego, którego niebo i ziemia ogarnąć nie może. Przez Ciebie, dziewic Królowo, niebiosa drżą z radości, piekło ucieka, ziemia się odmładza, przez Ciebie, Matko, do nieba człowiek biedny wraca, przez Ciebie my, o życie, o życie Twoje błagamy! Broń nas, bośmy poddani. Darz nas, bo Cię kochamy, nie oddalaj się od nas, bośmy Twe dzieci, przeprowadź bez grzechu przez to życie, a przy śmierci żywot wieczny nam uproś: o Pani łaskawa, o Matko litościwa, o słodka Dziewico Maryjo. Amen.
Kazanie na zakończenie nabożeństwa majowego. Kraków, 31 V 1911 r. (fragment)
REFLEKSJE NAD AVE MARIA
„Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami
i błogosławiony owoc żywota Twojego” (Łk 1, 28. 42).
Pozdrowienie anielskie składa się z trzech części: pierwsza jest ułożona przez anioła: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą”. Druga część przez św. Elżbietę: „Błogosławiony owoc żywota Twojego”. Trzecia część: „Maryjo” – jest dodana przez Kościół, bo anioł nie wymówił Jej imienia, może nie śmiał z nadzwyczajnego szacunku, ale to Imię - „Maryjo” - bardzo się zgadza ze słowami anioła.
Objawienie się anioła, uważano za wielkie zdarzenie, a również za wielki honor dla człowieka, kiedy mógł aniołowi okazać swą cześć. (...) Dlaczego anioł nigdy nie pozdrawiał człowieka, tylko człowiek pozdrawiał anioła? (...) Pierwszą, którą spotykał ten honor jest Maryja – Niepokalana Dziewica, anioł oddaje Jej cześć. Anioł rzeczywiście z uszanowaniem schyla głowę przed Dziewicą: Bądź pozdrowiona!
Maryja jest wyższa od Aniołów pod trzema względami: Po pierwsze dlatego, że jest „pełna łaski” i ta Jej pełność przewyższa pełność wszystkich aniołów razem. Dlatego to anioł Ją pozdrawia, mówiąc: „Pełna łaski” - jakby mówił: Czczę Cię, ponieważ mnie przewyższasz pełnością łaski. Maryja jest „pełna łaski” dlatego, że: dusza Maryi miała w sobie całą pełność łaski. Łaska bowiem ma podwójny cel: sprawia, że czyni się dobrze, a unika się zła. Otóż Maryja otrzymała łaskę najdoskonalszą w tym podwójnym celu. Jeśli chodzi o zło, o grzech, Maryja była niepokalanie poczęta, bez grzechu dziedzicznego, nie popełniła też żadnego grzechu ani nawet najmniejszej niedoskonałości. Jest Ona najczystszym zwierciadłem doskonałości. Duch Święty mówi o Niej: Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja – a nie ma w Tobie żadnej zmazy (por. Pnp 4, 7). (...)
Z drugiej strony, Maryja wykonała wszystkie cnoty. Inni święci praktykowali pewne cnoty specjalne, w których stawiamy ich za wzór, lecz Niepokalana Pani jest wzorem wszelkiej cnoty. Maryja jest przykładem pokory: „Oto ja służebnica Pańska” (Łk 1, 38) i „Bóg wejrzał na niskość, na pokorę służebnicy swojej” (Łk 1, 48). Maryja jest przykładem czystości: „Nie znam męża” (Łk 1, 34). Rozważając dalej, znajdujemy w Niej przykład cnoty w doskonałej miłości, bo jest Matką Boga. Stąd w Niej ta pełność łaski, która odsuwa Ją od wszystkiego zła, a czyni Sprawczynią wszelkiego dobra.
Maryja była pełna łaski, tak że pełność tej łaski z duszy przelewała się także na ciało. Wielki to i niepojęty dar, gdy łaska u świętych uświęca duszę, u Maryi zaś uświęcała i przelewała się także na ciało, ażeby w tym ciele najświętszym z Niej wziął ciało i krew Syn Boży. (...)
Łaska Maryi była tak pełna, że z Jej pełności cała ludzkość wzięła łaskę. (...) Największym jednak cudem jest mieć taką łaskę, by wystarczyła na zbawienie wszystkich ludzi na świecie. Ten przywilej ma Jezus Chrystus i ten przywilej ma Jego Matka, bo w jakimkolwiek jest się nieszczęściu czy grzechu, można otrzymać pomoc i zbawienie od Maryi. Każdy również akt cnoty można spełnić z Jej pomocą. (...) Słusznie więc nazywamy Ją Maryją - „Najjaśniejszą samą w sobie”, tą, co oświeca drugich i świat cały: Odziana słońcem, a księżyc pod Jej nogami (por. Ap 12, 1).
Dziewica Niepokalana wyższa jest od aniołów przez swoją bliskość i obcowanie z Bogiem, dlatego Ją anioł pozdrawia, mówiąc: „Pan z Tobą”. To tak jakby Gabriel mówił: Ja Cię czczę, bo jesteś przyjaciółką Boga - więcej niż ja, bo Pan jest z Tobą. Pan - czyż to nie Ojciec tego Syna, który równocześnie jest Synem Maryi? Jest to przywilej jedyny, największy w dziejach, że stworzenie jest Matką Boga. „Co się z Ciebie narodzi, Święte jest i nazwane będzie Synem Bożym” (por. Łk 1, 35). Pan – to Jej Syn, którego Ona przytula do łona. Czyż może być większa bliskość Boga? Pan jest z Maryją jako Syn, z aniołami zaś jako Pan. Maryja jest z Panem jako Matka, anioł z Panem jako sługa. Pan – to tak samo Duch Święty, który jest z Maryją jako w swej świątyni. Ona jest świątynią Pana, sanktuarium, miejscem najświętszym Ducha Świętego, bo Ona poczęła z Ducha Świętego - „Duch Święty zstąpi na Ciebie” Maryja jest więc najściślej złączona z Trójcą Najświętszą, jest najgodniejszym Jej mieszkaniem.
(...) „Błogosławiony owoc żywota Twojego” – słowa wypowiedziane przez św. Elżbietę. Ten Owoc Maryi, to błogosławiony Syn Boży, Jezus Chrystus, którego Bóg napełnił pełnością łaski i prawdy (por. J 1, 14), abyśmy z Niego wzięli i prawdziwie wzięli. „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym w Chrystusie” (Ef 1, 3). Ten Owoc Dziewicy błogosławiony jest przez wszystkich aniołów - Chwała, mądrość, dziękczynienie, cześć, moc i siła niech będą Bogu naszemu (por. Ap 7, 12). Błogosławiony jest przez wszystkich ludzi: Wszelki język niech wyznaje, że Jezus Chrystus jest w chwale u Boga Ojca (por. Flp 2, 11).
Tak i my, idąc w zawody z aniołami – pozdrawiajmy Matkę Boga naszego, Jezusa Chrystusa, czerpmy z pełności Jej łaski i błogosławmy z Nią i przez Nią błogosławiony Owoc Jej żywota, byśmy przez Nią przyszli do Jezusa, a przez Jezusa do Trójcy Najświętszej, której chwała i cześć na wieki! Amen.
Zob. Konferencje zakonne, 1962. (fragment)

You must be logged in to post a comment.