Przeskocz do treści

„Wielki Post to czas, w którym Kościół z matczyną troską zaprasza nas do ponownego umieszczenia w centrum naszego życia misterium Boga, aby nasza wiara odzyskała zapał, a nasze serca nie rozpraszały się codziennymi zmartwieniami i rozproszeniami. Każda droga nawrócenia zaczyna się, gdy pozwalamy, aby dotarło do nas Słowo Boże, i przyjmujemy je z uległością ducha”. (Orędzie Ojca Św. Leona XIV na Wielki Post 2026.)
„W tym czasie Postu, który jest odnowieniem życia nadprzyrodzonego – pisze Sługa Boży o. Anzelm - Kościół stawia nam postać św. Józefa do naśladowania. Mają w nim poręczyciela największe i najpiękniejsze tajemnice wiary. Bóg wybrał go do tych wielkich tajemnic miłości, aby je widział i dawał świadectwo prawdzie. Józef był wiernym wykonawcą zamiarów Bożych, wystarcza mu Słowo Boga, które z prostotą wiary słuchając – przyjmuje i czyni”.
Niech jego przykład i przemożne wstawiennictwo pomaga nam, umieścić na nowo Boga w centrum naszego życia, słuchając Jego Słowa i przyjmując je, aby tak jak św. Józef stawać się wiernymi wykonawcami zamiarów Bożych.

Dzień I

Pierwsze przykazanie jest takie: Słuchaj, Izraelu! (Mk 12, 29)

Prostota jest jakby przeniesieniem naszego myślenia i chcenia w myślenie Boga i w chcenie Boga, i w wykonanie Boże. Gdy Anioł Boży mówi Józefowi podczas Zwiastowania, że to, co go spotkało jest dziełem Ducha Świętego, z prostotą przyjmuje obwieszczenie, nie mając innego dowodu, jak tylko słowa wiary. Stało się tak jednak dlatego, że ten Cieśla z Nazaretu żył w obecności Boga; oczy jego wewnętrzne były skierowane ku Stwórcy, by pełnić Jego wolę; nie narzekał ani na stan, ani na ubóstwo. Pamiętał zawsze, że najpierw Bóg, a potem chleb, i dlatego szukając najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości (por. Mt 6, 33) nie tracił pogodnej ufności o jutro.

W jego życiu z Bogiem najważniejszym ćwiczeniem i stałym zajęciem była obecność Boga: Pan jest…, w Nim jesteśmy, w Nim żyjemy (por. Dz 17, 28). Bez tej obecności pusto by było w rozumie, pusto w woli i w całej duszy; a obraz Boga całkiem byłby przesłonięty rzeczami niepotrzebnymi.

Święty Józefie, milczący i zasłuchany w Słowo Boga,
 naucz nas wypełniać Bożą obecnością naszą codzienność.

~~~~~~~~

Dzień II

Będziesz miłował Boga całym swym sercem,
całą swą duszą i całym swym umysłem (Mk 12, 30)

U św. Józefa życie rozwijało się i doskonaliło przez miłość, bo drogą do Boga jest miłość. Wielki ten Święty kochał Boga – nie tylko, jak kochać mogą ludzie uczuciem synowskim, lecz również oddaniem siebie. Kochał Go każdym ruchem pracowitej ręki, każdym uderzeniem serca, każdym spojrzeniem oka.

Kochał wolę Boga, a ta wola święta była mu modlitwą, w której więcej wołało cierpienie, praca, poświęcenie i całkowite zapomnienie o sobie, które obejmuje Boga wiarą, ufnością i miłością, które całe przeniknięte jest Bogiem: Bożą myślą i Bożą wolą.

Bo kochać, to więcej być w Bogu niż w sobie. Kochać, to pragnąć nie siebie, lecz chwały Bożej. Takiego oddania się Miłości, żąda wielka czcicielka św. Józefa, Teresa od Jezusa: „Niewiele mówić, niewiele rozmyślać, ale wiele kochać!”

Święty Józefie, ukochany nasz Ojcze, bądź nam przewodnikiem i mistrzem na drodze ku doskonałemu miłowaniu Boga, które jest celem naszego życia i naszego powołania.

~~~~~~~~

Dzień III

Światło w ciemności

Święty Józef po Zwiastowaniu nie wiedział dokąd prowadził go Bóg, wystarczyło jednak, że wiedział, że to Bóg go prowadził. Ile jednak przeżył udręki widząc Maryję wracającą od Elżbiety! Jak się to stało? Znał Jej świętość… zostać z nią, oskarżyć, jak nakazywało prawo? Nie, był sprawiedliwy. Wolał ją opuścić, niż potępić. Wtedy anioł oznajmia mu tajemnicę, że to Ducha Święty, że Syn który się narodzi jest Synem Boga...

Józef wierzy, lecz wówczas i w odrzuceniu w Betlejem, i na wygnaniu w Egipcie, i później - była to dla niego noc, gdzie trzeba było zapomnieć o swoim rozumie, o swojej woli. Była to noc rozumu i noc woli, i noc roztropności czysto ludzkiej. Ale równocześnie było i światło wiary. Mocna wiara świeciła Józefowi w tych ciemnościach, że nie kierował się swym rozumem czy swą wolą, ale wolą Boga, wchodząc przez wiarę w myśl i w plan Boży.

Święty Józefie, nasz Opiekunie w ciemnościach wiary, prowadź nas ku Światłu, ku Bogu.

~~~~~~~~

Dzień IV

Mój sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności (Ha 2, 4)

Józef był sprawiedliwy. Podstawą jego sprawiedliwości była wiara, to znaczy, że był pełen wiary, oddania i miłości, utwierdzony i wypróbowany w cnotach. Sprawiedliwość była wypisana na jego sercu, na jego słowach, na jego czynach, gdyż wiernie strzegł i pełnił wolę Boga w sercu i w postępowaniu.

Prawdziwie był wiernym Bogu we wszystkim. Jak Abraham uwierzył, że Bóg da mu syna wbrew wszystkim nadziejom, i poczytane mu to było ku sprawiedliwości (por. Rdz 15, 6; Rz 4, 22), tak, Józef uwierzył, że Bóg może narodzić się jako Dziecię i świat odkupić. Dla tej wiary Józef nazwany jest sprawiedliwym (Mt 1, 19). Dla tej sprawiedliwości godny był piastować najwyższą godność na ziemi: być opiekunem i ojcem przybranym samego Boga.

Święty Józefie, mężu sprawiedliwy, pomóż nam ufać bardziej Bogu niż sobie.

~~~~~~~~

Dzień V

Jezus, znaczy: „Bóg ocala”

Nadasz Mu imię Jezus. On ocali swój lud od jego grzechów (por. Mt 1, 20-21). Wielki to skarb mieć taki depozyt, brać udział w dziele zbawienia przybranego Syna. Józef jako pierwszy z ludzi wymówił to Imię ponad wszelkie imię (por. Flp 2, 9), on je światu ogłosił na zbawienie i na pokój tym, którzy to Imię będą wyznawać.

Bóg, zda się, nie znalazł nikogo lepszego, godniejszego i wierniejszego nad Józefa, aby Jego obietnice i plany zostały spełnione. Uczynił Józefa, Syna Dawida, swym powiernikiem, stróżem i wiernym wykonawcą odwiecznych swych zamiarów. Co przepowiedział Bóg w ciągu wieków, to powierzył ubogiemu Cieśli. Ten zaś mąż sprawiedliwy, żyjący wiarą, nie tylko zdał się na opatrzność ojcowską Boga, lecz także ze swej strony uczynił wszystko, by obietnica się spełniła. Nie zostawił Dziecięcia, lecz wziął Dziewicę i Dziecię do siebie…

Święty Józefie wybrany przez Boga,
 pochylamy się przed twą godnością i wielkością,
 powierzając nas i naszych bliskich twej obronie i opiece.

~~~~~~~~

Dzień VI

Całe piękno Syna Dawidowego wewnątrz (por. Ps 45, 14)

Godność człowieka mierzy się jego zbliżeniem się do najgodniejszej osoby - do Osoby Boga. Im bliżej ktoś jest Boga, tym więcej uczestniczy w bogactwach Bożych. Św. Józef, był blisko Jezusa, jako Jego domniemany ojciec. Jednak ponad tę bliskość ludzką, trzeba widzieć jego bliskość wewnętrzną - to jest jedność, życie łaską i wolą Boga, a to wszystko okupione było codziennym, cichym, męczeństwem…

Św. Józef cierpi, gdy widzi Boga-Dziecię w stajni, cierpi gdy słyszy bolesne proroctwo Symeona, gdy musi uciekać bez środków do życia do dalekiego Egiptu i tam wśród obcych pracować na utrzymanie rodziny, gdy wraca i nie wie co go spotka… Największym jednak jego cierpieniem było zgubienie Jezusa w Jerozolimie, szukanie Go między krewnymi i znajomymi, by wreszcie znaleźć Syna w świątyni, po trzech dniach prawdziwej agonii serca (por. Łk 2, 41-50).

Ewangeliści nie podali nam żadnego Słowa wymówionego przez niego. Św. Józef podobnie jak Matka Boża chował w sercu, co widział i słyszał. Jest on wielkością milczącą, która nie objawia się słowami ale czynami, cierpieniem i ofiarą, by dobrze było Bogu „Małemu”.

Święty Józefie bądź nam patronem modlitwy
 i ofiarnego oddania się Bogu we wszystkich okolicznościach życia.

~~~~~~~~

Dzień VII

Słudzy Pana będą oglądać Jego Oblicze (Ap 22,4)

W życiu codziennym o jednym najczęściej zapominamy: podnosić duszę do Boga, czyli modlić się. Choć życie św. Józefa niczym nie różniło się od życia ubogiego cieśli, od nieodłącznych starań i trosk o byt codzienny, to jednak modlił się tak dobrze, że z całą prawdą, ze św. Teresą możemy go postawić za patrona modlitwy.

Nam się zdaje, że św. Józef mógł się dobrze modlić, bo był w towarzystwie Jezusa. Nie wystarczy jednak, by oczy widziały, uszy słyszały, zmysły czuły materialnie obecność Boga. Raczej to przeszkadza w modlitwie, niż pomaga. Św. Józef widział Jezusa, słyszał - Tak! Ale widział małe i słabe dziecko. Lecz czy widział Boga oczyma? Nie, widział Go tak, jak my Go możemy obecnie widzieć - oczyma wiary, i stąd modlitwa Józefa, to przede wszystkim modlitwa wiary. Modlił się, wpatrując się w swego przybranego Syna, słuchając słów Jego, kochając Go każdym ruchem pracowitej ręki, każdym uderzeniem serca, każdym spojrzeniem oczu.

Święty Józefie, usuń wszystkie przeszkody i trudności
 stojące na drodze mojej modlitwy,
 naucz mnie modlić się jak ty – prostym spojrzeniem duszy w Boga.

~~~~~~~~

Dzień VIII

Panie, Ty wszystko wiesz… (J 21, 17)

Odnowienie ludzkości przychodzi przede wszystkim przez modlitwę, która łaskę wyprasza, pomnaża, a przez spojrzenie wiary, ufności i miłości odnawia wszystkie siły nadprzyrodzone w duszy. Tak i św. Józef modlił się z ufnością, która nie narzeka, nie załamuje rąk, lecz czyni wszystko, aby wolę Boga wypełnić..

Wzorem św. Józefa módlmy się więc spojrzeniem ufności. Wejrzenie prostoty dziecka i spotkanie się z okiem Stwórcy wystarczy, żeby zrozumieć, iż On, Ojciec, nie odmówi nam niczego, a jeśli odmówi, będzie to jedynie ze względu na dobro nasze; stąd nasze nadzieje i interesy, które nam tak myśl zajmują, znikną w oddaniu ich pod plany Boże, oczekiwać będziemy nie spełnienia naszych życzeń lecz daru z wysoka. Nasze bowiem roztargnienia mają swe źródło w tym, że kręcimy się koło siebie i chcielibyśmy na swoim postawić, krzyża nie przyjąć, nie doznać upokorzenia, nie ponieść straty.

W codziennych zatem życiowych zmaganiach, pracach i nieodłącznych krzyżach, idźmy do Józefa. Przy boku i w towarzystwie tego świętego Opiekuna zrozumiemy, że najcięższe doświadczenia mają swoje Alleluja, że może być w sercu radość Boża, nawet w najtwardszej doli życia.

Święty Józefie, ucz nas w trudnościach codziennego życia
 postawy prostoty i bezgranicznego zaufania Bogu naszemu Ojcu.

~~~~~~~~

Dzień IX

Objawiłem Twoje imię tym, których mi dałeś… (J 17, 26)

Spośród miliardów ludzi, jednego - Józefa z Nazaretu, Bóg nazywał swym ojcem. Ojciec niebieski powierzył mu to, co miał najdroższego, swego Syna, zlecił mu ojcowską władzę, wtajemniczył w najwyższą tajemnicę Wcielenia, a przez to wywyższył Józefa ponad wszystkich świętych. Taki ubogi cieśla z Nazaretu zajął na ziemi miejsce Boga Ojca. Z tego ojcostwa św. Józefa wynika jego potęga i władza duchowa nad całą rodziną chrześcijańską. Każdy chrześcijanin jest poniekąd synem Józefa, każda rodzina chrześcijańska i zakonna ma prawo do jego opieki, ale i ma obowiązek czcić go i kochać.

To ojcostwo św. Józefa, choć jest największym zaszczytem dla stworzenia, wszak nabyte było za cenę wielkich ofiar, udręczeń i pracy. Któż zliczy troski ojcowskie Józefa, którymi otaczał Dziecię Jezus? Kto pojmie cierpienia duszy, jakie przeżywał? Jezus, Syn Boży, jemu zawdzięcza ocalenie od śmierci z ręki Heroda, opiekę i życie podczas pobytu w Egipcie, wychowanie i naukę w Nazarecie. Co najlepszego czyni miłość ojca dla dzieci, to Józef czynił dla Syna Bożego.

Życie jego choć trudne lecz proste, bogate obecnością samego Boga. Bierzmy z niego wzór życia. Nie możemy wprawdzie bezpośrednio być z Jezusem jak Józef, ale możemy jak on mieć troskę i wychowywać Jezusa w duszach naszych i naszych bliźnich, łaską i wiarą, modlitwą i pracą, ofiarą miłości we wszystkich okazjach. A chwałą naszą niech będzie Jezus.

Św. Józefie, święty cieniu Boga Ojca,
 powierzam się Twojej przemożnej opiece,
 prowadź mnie ku głębinom modlitwy,
 abym z prostotą dziecka czynił wolę Ojca Niebieskiego
 i objawiał wszystkim Jego miłosierną miłość.

~~~~~~~~

Módlmy się: Święty Józefie, który w dzień i w nocy wsłuchiwałeś się w Boga, zawsze pełniąc Jego wolę, uproś nam, abyśmy wierni naszemu powołaniu potrafili kochać Boga tak, jak ty kochałeś: całym sercem, umysłem i duszą, a bliźniego tak, jak ty kochałeś Maryję, Matkę Dzieciątka. Prowadź nas do zażyłej więzi z Jezusem dla objawienia chwały Ojca, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen

Opracowała: s. M. Koleta Bajda CSCIJ

Źródła:
Sługa Boży o. Anzelm Gądek OCD
BZ, t. 4 - „Ojciec i Opiekun”
oraz „Opiekun Dzieciątka Jezus”.
Modlitwa końcowa K. Wons - „Cały Sprawiedliwy”.

1 II
Maryja Niepokalana jest pełna łaski i jest Matką dziecięctwa Bożego, więc ubogaca swoich czcicieli i naśladowców tym, co posiada.
2 II  Ofiarowanie Pańskie. Dzień życia konsekrowanego.
Matka Najświętsza niech was nauczy, jak czystym sercem, duchową istotą duszy, kochać Pana Jezusa; jak dla Niego się poświęcać, jak róść w dziecięctwie Bożym.
3 II
Gdy będziesz prawdziwie kochać – zobaczysz, że jesteś kochaną i znajdziesz swoje szczęście.
4 II
Niepokalana Matka niech uczy cię tej prostoty i pokory, która Boga zniża do duszy, a duszę podnosi do Boga.
5 II
Miłość ofiarną uczyń codziennym aktem swoich czynności – poświęcaj się i oddaj się na służbę miłości Bogu i bliźnim.
6 II
Życzę ci, byś zrozumiała swoje powołanie, wzięła codzienny swój krzyż z miłością i starała się czynić radość Dzieciątku Jezus.
7 II
Dla Boga trzeba żyć codziennym heroizmem i zawsze chodzić pod wpływem łaski.
8 II
Rozmawiaj poufnie i serdecznie z Panem Jezusem – bo Jego słowo usuwa wszystkie trudności i niesie łaskę - lekarstwo na wszystkie trudności.
9 II
Bądź radosna, bo czym trudniej, tym Pan Jezus jest bliższy i ty bliższa Pana Jezusa.
10 II
Na trudności nie narzekaj – ale zamieniaj je w cnoty: cierpliwości, pokory a zwłaszcza miłości.
11 II
Chodź zawsze w nowości życia i zawsze w „Miłości”.
12 II
Cierpienie bez bliskości Boga, zmienia się w narzekanie i przygnębienie.
13 II
Niech dalekie będą od ciebie kaprysy dziecinne, a w stosunku do innych - niech ci towarzyszy pogodny wzrok i uśmiech dziecięcy.
14 II
Rośnij w poznaniu „Maleńkiego” Boga, pomnażaj się w mądrości „maluczkich” i rozkochaj się w pokorze, która najlepiej maluje i zachowuje obraz dziecięctwa.
15 II
Z prostotą dziecka patrz szerokimi oczyma, kochaj niewinnością serca, czyń wszystko mocą ufności, w której niech obfituje pokora – nie zrażająca się słabością.
16 II
Daj Dzieciątku Jezus „wonność” wdzięczności.
17 II
Radość twoja niech będzie głęboka - czerpana z Serca Bożej miłości, zdobna różami i cierniami ofiary ze siebie.
18 II  Środa Popielcowa
Czy będziesz przy żłóbku, czy przy tabernakulum, czy pod krzyżem – wzorem niech ci będzie wyniszczenie Jezusowe, a życiem ofiara ze siebie - tak będziesz ofiarą miłości dla Miłościwej Miłości.
19 II
Świętość rodzi się z łaski, rozwija przez żywą wiarę, w modlitwie z ufnością dąży do łączności z Bogiem, a przez miłość czyni akty cnót.
20 II
Najtrudniejszą pracą jest wykonywać codzienną świętość : cicho, ochotnie, z uśmiechem dziecka – pełniąc na wzór Dzieciątka Jezus, co się Ojcu podoba.
21 II
Modlitwą, miłością, ofiarą podbija się dusze dla Boga, a karmelitanka powinna być na czele tego podboju.
22 II   I Niedziela Wielkiego Postu
Życie twoje niech będzie ciągłym aktem uwielbienia, dziękczynienia, prośby i zadośćuczynienia, czyli ofiarą serca pokornego i rozmiłowanego.
23 II
Rośnij w dziecięctwie Jezusowym - prostotą, oddaniem się Bogu, mocą Ducha i Jego darów.
24 II   142. rocznica urodzin sł. B. Anzelma Gądka
Bądź wierną w małych rzeczach, bądź prostą jak dziecko, pokorną i czystą w swych myślach i uczuciach, by miłość własna nie psuła miłości Bożej, by pycha nie tamowała łaski Bożej.
25 II
Kochaj modlitwę, kochaj skupienie – a w tabernakulum ołtarza i w tabernakulum swej duszy – rozweselaj Dzieciątko Jezus i rozweselaj się w Dzieciątku Jezus.
26 II
Dobroć służy – dużo cierpi i żyje ofiarą – w dobroci nie może być egoizmu.
27 II
Pokój niech będzie ci wewnętrzną regułą, bo gdy pokoju braknie w duszy, wszystko będzie w nieładzie.
28 II
Wzrastaj w poznawaniu i miłowaniu Dzieciątka Jezus i w smakowaniu tych cnót codziennych, które są znakiem i dowodem dziecięctwa Bożego – pokory, prostoty, miłości i ofiary, i tej radości, która się z tych cnót rodzi.


Stało się już coroczną tradycją, że w trzecią niedzielę stycznia niegowiccy parafianie, a także osoby z pobliskich miejscowości, licznie gromadzą się na kolędowaniu w Marszowicach „u Maciusia”. Przybywa tam grupa kolędników wcielająca się w ewangeliczne postaci królów, pasterzy i inne, niosąc gwiazdę kolędniczą i drewnianą szopkę, wykonaną przez regionalnego rzeźbiarza, śpiewając miejscowe kolędy i pastorałki.

Spotkanie kolędowe w niedzielę 19 stycznia 2026 w Domu Pamięci Sługi Bożego w Marszowicach rozpoczęło się od uroczystego wejścia grupy kolędniczej ze śpiewem pastorałki. Wszystkich zebranych przywitała s. Imelda Kwiatkowska, która przypomniała, że gromadzimy się w miejscu urodzin Macieja Gądka, późniejszego o. Anzelma, karmelity bosego, wielkiego czciciela Dzieciątka Jezus, który, jak sam wyznał, przez całe życie ćwiczył się w miłości Dzieciątka Jezus. Pragnął, aby wszyscy oddawali Mu chwałę i naśladowali Jego cnoty dziecięctwa duchowego. Ojciec Anzelm podkreślał, że największą chwałą człowieka jest być dzieckiem Bożym, a najpiękniejszym wzorem takiego „dziecka” jest sam Syn Boży, Jezus Chrystus, który będąc Bogiem, stał się człowiekiem, aby nas zbawić.

Inspirując się postawą sł. B. o. Anzelma, również wszyscy uczestnicy naszego kolędowania głosili chwałę Dzieciątka Jezus poprzez śpiew kolęd, które w prosty sposób wyrażają głębokie prawdy teologiczne naszej wiary – historię zbawienia człowieka.

Po odczytaniu przez p. Andrzeja Jana Gądka fragmentu Ewangelii o narodzeniu Pana Jezusa, obecny na kolędowaniu ks. Mateusz Cudzich, wikariusz parafii Niegowić, odmówił modlitwę za obecnych i wszystkich nawiedzających w ciągu roku Dom Pamięci o. Anzelma. Następnie poświęcił dom oraz udzielił kapłańskiego błogosławieństwa wszystkim zebranym. Wizycie kolędowej kapłana towarzyszył śpiew kolęd przy akompaniamencie instrumentów, „kolędowej orkiestry” pod dyrekcją s. Natany Szaro. Podczas kolędowania prezentowały się również grupy kolędników, zwłaszcza dzieci, które odważnie i z prostotą stawały przy mikrofonie i radowały wszystkich swoim zapałem w śpiewaniu Boskiemu Dzieciątku.

W środku dwugodzinnego śpiewu, siostry karmelitanki Dzieciątka Jezus ze wspólnoty niegowickiej poczęstowały wszystkich kolędników ciastem i herbatą. Spotkaniu towarzyszyła atmosfera rodzinna, nie brakowało też radości, a żartobliwe „przerywniki” ks. Mateusza rozweselały wszystkich. Na zakończenie grupa kolędników odśpiewała tradycyjnie „Za kolędę dziękujemy…”, po czym wszyscy rozeszli się do swoich domów, życząc sobie spotkania w tym miejscu za rok…

Boskie Dzieciątko Jezus, błogosław wszystkim, którzy wielbią Twoje imię!

Relacja: s. Imelda Kwiatkowska CSCIJ

Zobacz także: https://youtu.be/b-_dn8o878A?feature=shared

Pragniemy, jak co roku, w jedności naszych wspólnot wyśpiewać z wdzięcznością Bogu-Dziecięciu uroczyste Te Deum za dar naszej rodziny zakonnej, za świątobliwych Założycieli: Sługę Bożego o. Anzelma Gądka i Czcig. Sługę Bożą m. Teresę Kierocińską, a także za łaskę powołania każdej siostry. Opatrzność stawiała na naszej drodze ludzi Kościoła, żyjących wiarą, którzy wspierali nas w życiu modlitwy, w karmelitańskiej gorliwości o chwałę Bożą i trosce o uświęcenie nasze i tych, do który zostałyśmy posłane. Dziękujemy dziś za każde dobro, które z łaski Bożej, mogłyśmy czynić bliźnim.

W kolejnym dniu i rocznicy założenia Zgromadzenia myśli nasze samorzutnie przenoszą się w czasie do początków naszej rodziny zakonnej, do 104 lat naszej historii. Podczas Oktawy Bożego Narodzenia, 31 grudnia 1921 r., o. Anzelm Gądek, ówczesny prowincjał polskiej prowincji karmelitów bosych, po obłóczynach w habit karmelitański m. Teresa od św. Józefa, z sześcioosobową grupą pierwszych członkiń Zgromadzenia, udawał się z Krakowa do Sosnowca, gdzie siostry – zgodnie z wyznaczonym przez ojca pierwszym celem Zgromadzenia – przez modlitwę, apostolstwo i miłość wzajemną miały zdobywać dusze dla Boga. Podczas obłóczyn m. Teresy Kierocińskiej, Ojciec Założyciel czerpiąc z osobistego doświadczenia i kontemplacji tajemnicy Dzieciątka Jezus, powiedział, że siostry przez świadectwo własnego życia zakonnego mają troszczyć się o chwałę Bożą w duszach ludzkich: macie nieść miłość Bożą do ludzi, zapalać świat ogniem i ozięble serca zagrzewać i do Boga zwracać.

W pierwszej wspólnocie w Sosnowcu siostry formowały się w charyzmacie dziecięctwa Bożego przez miłość i kult Dzieciątka Jezus. Ojciec Założyciel dostrzegając analogię pomiędzy dziejami Jezusa przychodzącego na świat w ubogiej stajence w Betlejem, a historią rodzącego się w Sosnowcu nowego Zgromadzenia, we wrześniu 1922 r., odwiedzając siostry, powiedział:

Życie wasze ubogie, ubranie, mieszkanie i pożywienie podobne do tych, które były udziałem Najświętszej Rodziny, i wy same macie być jako to Dziecię Jezus, które dla was dobrowolnie stało się ubogie, wyzbywszy się wszelkich wygód... Otóż, od tej chwili będziecie nosić nazwę: „Siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus”. A ponieważ s. Teresa od Dzieciątka Jezus, współczesna święta, była wiernym odbiciem Dzieciątka Jezus, przeto będziecie ją miały u siebie za szczególniejszą patronkę w nowej drodze do nieba.

Współzałożycielka Zgromadzenia, Matka Teresa od św. Józefa, przewodziła siostrom, dając siostrom przykład ufnej miłości do Bożego Dzieciątka. Zwracała się do Niego w każdej potrzebie z prostotą Bożego dziecka, np. zawieszała na rączce figurki Dzieciątka Jezus kawałek węgla, gdy go brakowało, domek z kartonu, gdy nie było pieniędzy na jego kupno. Te proste praktyki wzmacniały wiarę, a Boże Dzieciątko spełniało pokorne prośby swoich sióstr i hojnie rozdawało swe łaski.

Matka Teresa Kierocińska zachęcała siostry do wierności w życiu zakonnym, widząc w niej rękojmię skuteczności modlitw sióstr i gwarancję przyszłości Zgromadzenia. W 20-stą rocznicę naszego Karmelu Dzieciątka Jezus, tak przemawiała:

Siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus są Jego wyłączną własnością, dlatego muszą wiernie i godnie odpowiedzieć powołaniu swemu, dać dowód Chrystusowi, że Go miłują, że są Jego wiernymi Oblubienicami, na które może w każdej chwili liczyć: „Oblubienica stara się upodobnić do swego Oblubieńca, do Boskiego Dzieciątka, przez zachowanie trzech ślubów, przez prostotę, pokorę i wszystkie cnoty dziecięctwa Bożego.

Matka Teresa pragnęła, by siostry żyły i działały dla Boga, dla Jego chwały, aby były Karmelitankami Dzieciątka Jezus nie tylko z habitu, ale czynów świętych, z niewinności swej i wierności dla Boga w najdrobniejszych rzeczach, aż do heroizmu.

Jakże aktualne są i dla nas słowa o. Założyciela, skierowane do sióstr w 1961 r., z okazji 40. rocznicy Zgromadzenia:

Nie chciejcie Drogie Dzieci, oceniać waszego Zgromadzenia według liczby Sióstr czy domów czy według ilości pracy. Inny niech będzie sposób szacowania. Wszelka chwała Karmelu od wewnątrz! Zewnętrzny rozwój zależny jest od wewnętrznego i jest jako procent od kapitału. A kapitałem waszego życia jest dążenie do celu Zgromadzenia, a więc chwała Boża i uświęcenie siebie, modlitwa, która jest płucami, umartwienie, które jest zdrowiem i Duch, który ożywia to Ciało Mistyczne - Duch dziecięctwa, Duch łaski i pokory, prostoty i oddania się, Duch miłości i ofiary, a także życie Dzieciątka Jezus promieniejące radością w waszych duszach, wychowanie Matki Dziewicy, praca cicha bez rozgłosu na wzór św. Józefa – to są skarby wewnętrzne.

Przy okazji obłóczyn grupy postulantek w 1965 r. Sługa Boży o. Anzelm, mówił w Sosnowcu:

Apostolstwem waszym będzie miłość maluczkich, ubogich, cierpiących, chorych. Pracą waszą będą nie wielkie miasta, ale zaułki miast, ośrodki robotnicze i fabryczne, bogactwem waszym będzie ubóstwo, którym dzielić się będziecie z najbiedniejszymi. Nie lękajcie się, że braknie wam chleba. […] W początkach przecierpiało wasze Zgromadzenie i chłód, i głód, i brak poduszki pod głowę. Pokora nauczy was być małymi, czystość was zrodzi i rozmnoży, posłuszeństwo wychowa a apostolstwo rozszerzy granicę działalności na krańce ziemi

Opracowała:
 s. Imelda Kwiatkowska cscij

Źródła:
Kronika Zgromadzenia, t. I.
Wspomnienia s. Georgii Sroka, cscij
List na 40-lecie Zgromadzenia, Łódź, 1961.
Przemówienie do sióstr, Sosnowiec, 19 VI 1965.