Przeskocz do treści

Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego.

Najmilsi w Chrystusie Panu! Wśród tych pięknych dni majowych przypada uroczystość, która każe nam zapomnieć nawet o urokach przyrody, na które patrzymy i którym się przyglądamy, każe zapomnieć o wszelkiej ziemskiej piękności, a przenieść się myślą do tego piękna i szczęśliwości niebieskiej, której oko nie widziało, ani serce nie pojęło (por. 1 Kor 2, 9).

W 40 dni po Zmartwychwstaniu Jezus Chrystus, Syn chwały, wstępuje z tej ziemi do właściwego królestwa, wstępuje do nieba, aby zasiąść na prawicy Ojca swego, aby tam pamiętać o nas i wstawiać się za nami.

Po Zmartwychwstaniu Pan Jezus przebywał 40 dni na ziemi, dla usunięcia wątpliwości w sercach swoich uczniów ukazywał się im, pokazywał im swoje rany, wykładał tajemnicę swojego królestwa tak na ziemi, jak i w niebie, otwierał ich umysł. A kiedy przyszedł czas, wyprowadził ich i Matkę Najświętszą na tę samą górę, skąd rozpoczął niedawno pochód upokorzenia i wzgardy; chciał, aby miejsce, które było świadkiem Jego boleści i poniżenia, stało się miejscem Jego tryumfu i chwały.

Stanąwszy na górze popatrzył na zgromadzonych z dobrocią, i powiedział, żeby nie odchodzili z Jeruzalem, po czym spojrzawszy raz jeszcze na nich z miłością, podniósł swoje Boskie ręce i błogosławił im. Błogosławił Matce Najświętszej, żeby podtrzymywała wiarę i nadzieję w duszach dzieci młodego Kościoła; błogosławił uczniom, aby tę wiarę nieśli na cały świat, aby świat zrozumiał, że nie ziemia jest celem, ale królestwo niebieskie. (Łk 24, 50-52)

Oni spoglądali w zachwycie, jak ich Mistrz umiłowany odchodzi, jak wznosi się w górę coraz wyżej i wyżej, a z nieba zstępują ku Panu zastępy Aniołów. O, widok to był tak wspaniały, że oni choć zasmuceni, przecież płakać nie mogli. Tak staliby, gdyby Posłowie niebiescy nie przyszli i nie powiedzieli im: Idźcie do Jeruzalem, a tam oczekujcie zesłania Ducha Świętego (por. Dz 1, 10-11). Tak opisuje wniebowstąpienie św. Łukasz, pierwszy historyk Kościoła Jezusowego.

A teraz zróbmy krótkie rozmyślanie. Pan Jezus powiedział: "Żaden nie wstępuje do nieba, jeno Syn Człowieczy, który z nieba zstąpił" (J 3, 13). Boski Zbawiciel zaznacza podwójną drogę, którą przebył z nieba na ziemię i tę, którą następnie przebyć miał z ziemi do nieba.

A jakie było zstąpienie Jego na tę ziemię? Św. Paweł powiada: Wyniszczył samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stał się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Oto pochód Jego z nieba na ziemię. Dlatego wywyższył Go Bóg i dał Mu imię, na które klęka wszelkie kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych (por. Flp 2, 7-10). (...)

Cieszą się Aniołowie, cieszą się duchy niebieskie, bo do nieba wstępuje Jezus Chrystus. I tak, jak niegdyś nad lichą stajenką, temu Uniżonemu w żłobie, śpiewali Aniołowie: Gloria in excelsis Deo, tak i teraz chóry anielskie otaczają Zbawiciela, wznosząc pieśń: Otwórzcie książęta bramy, bo oto wstępuje Król chwały. Radują się, bo widzą tego Króla wzgardy i upokorzenia w pełnej chwale, radują się, że Baranek bez zmazy i skazy do nich nareszcie powraca. (...)

Może komuś przyjdzie na myśl, czy nie lepiej by było, gdyby Pan Jezus pozostał tu na ziemi, leczyłby nasze choroby, a my moglibyśmy choć szaty Jego się dotknąć? Ale wiara rozumuje tak: potrzeba, abym odszedł, bo jeśli na mnie patrzyć będziecie, tajemnic królestwa Bożego nie zrozumiecie i Ducha Świętego nie otrzymacie. A przy tym On już był w ciele chwalebnym i niecierpiętliwym, a ten, kto żyje na wieki, powinien wstąpić do nieba. Ale Pan Jezus opuścił ziemię przede wszystkim dlatego, aby nas od tej ziemi podnieść przez wiarę. Chciał nas oderwać od naszych zmysłów, byśmy się wyżej podnieśli.

Nie martwcie się, bo idę, aby wam przygotować miejsce! (por. J 14, 2) Niech się nie smuci wasze serce, ani się lęka; Ufajcie! Jam zwyciężył świat (por. J 16, 33). Oto tej ufności żąda od stworzeń Boże Najświętsze Serce. I miłość naszą podnosi: Miłujcie to, co w górze, a nie to, co na ziemi (por. Kol 3, 2). Tam przenieść się trzeba, gdzie jest przedmiot miłości: Jezus. Bo mądrość tego świata głupstwem jest wobec Boga (por. Kor 3, 19).

Nie tylko potrzeba było, aby Pan Jezus odszedł, ale mówię wam prawdę: "Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was" (J 16, 7). (...)

Jaką pamiątkę zostawił nam Pan Jezus odchodząc do nieba? Pan Jezus zostawił dwie pamiątki: Pamiątkę cudów swoich i całej swojej miłości tu w tabernakulum, abyśmy tu zbliżali się okiem wiary, ufności i miłości. I jeszcze jedną zostawił pamiątkę, przez którą podaje sposób, jak zbliżać się do Boga; pamiątką tą jest krzyż! (...) Abyśmy umieli go nieść, pobłogosławił nas tym krzyżem. A abyśmy nie płakali pod nim, nie burzyli się, nie buntowali, zostawił Matkę Najświętszą, która ustawicznie oręduje za nami, a oprócz Niej zesłał nam Ducha Świętego, tego Ducha rady, męstwa, pobożności, mądrości i bojaźni Bożej, abyśmy w tym Duchu Jego krzyż dźwigali.

Idźmy, niosąc krzyż codzienny. Prośmy Matkę Najświętszą, by Duch Jezusa ożywiał serca i umysły nasze, a tak i my wstąpimy tam, gdzie Jezus Chrystus króluje z Ojcem i Duchem Świętym. Amen.

Sługa Boży o. Anzelm Gądek OCD w dniu 17 maja 1925 r. uczestniczył w największym wydarzeniem duchowym w Kościele powszechnym na ówczesne czasy, tj. w kanonizacji św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

W 1924 r. został wybrany przez kapitułę prowincjalną pierwszym socjuszem prowincjała polskiej prowincji, dlatego w kwietniu następnego roku wyjechał do Rzymu na 74. Kapitułę Generalną swego Zakonu. Jego towarzyszami w tej ważnej wyprawie do Wiecznego Miasta byli: o. Andrzej Gdowski, prowincjał polskiej prowincji oraz o. Alfons Mazurek, drugi socjusz prowincjała[1]. Następnie brał także udział w uroczystościach dziękczynnych w Rzymie, m.in. w kościele św. Teresy od Jezusa przy Domu Generalnym na Corso d?Italia[2].

Kanonizacja św. Teresy z Lisieux wywarła na o. Anzelma wielki duchowy wpływ. Chociaż już od swojego nowicjatu w Czernej czytał jej ?Dzieje duszy?, wydane po polsku w 1902 r., czuł się jej odtąd duchowym bratem. Teraz, gdy od 1921 r. stał się ojcem nowej rodziny zakonnej w Kościele, swoimi przeżyciami i częścią swego płomiennego ducha dzielił się z duchowymi córkami, Siostrami Karmelitankami Dzieciątka Jezus, którym św. Teresę od Dzieciątka Jezus dał za Patronkę Zgromadzenia.

Entuzjastyczny opis uroczystości oraz swoje głębokie przeżycia wyraził w liście do sióstr w Sosnowcu. Podał w nich nie tylko opis zewnętrznej strony tej wzniosłej ceremonii, ale przekazał swoje doświadczenie duchowe, własne porywy duszy ku świętości, zachęcając duchowe córki do wejścia na ?małą drogę? i naśladowania Teresy.

                                                                                                            s. Konrada Dubel

Jezus + Maryja                                                   
Pax  Christi                                                                                 Rzym, 22 maja 1925.

Drogie moje Siostry i Dzieci!

Pan Jezus chciał, żebym został na jakiś czas w Rzymie dla prac dla dobra naszego całego Zakonu. Będę tu mniej więcej do Bożego Narodzenia, lecz być może, że jeśli ukończymy powierzoną nam przez Kapitułę Generalną pracę, wrócę wcześniej. Nie martwcie się tym, bo wola Boża jest zawsze na pierwszym miejscu. Bądźcie mocne, naprawdę mocne, jako przystało tym, które służą Panu Jezusowi nie dla ziemskiej zapłaty i pociechy, ale z miłości Jego krzyża i cierpienia. Zawsze Was Panu Jezusowi oddaję, przy każdej Mszy św., gdy podnoszę Świętą Hostyję i Kielich proszę Pana za Wami wszystkimi, aby Wam błogosławił i świętymi uczynił.

Ciekawe zapewne jesteście, jak Kanonizacja się odbyła. Trzeba by księgę o tym napisać, ja tylko krótko opiszę. O godz. 8 rano wyruszyła procesja z Watykanu do Bazyliki. W procesyi tej brało udział samo tylko duchowieństwo. Procesyę otwierali Karmelici Bosi, może przeszło 100 Ojców w białych płaszczach ? śpiewając hymny i psalmy. Za nimi wszystkie zakony, Kongregacyje, Kanonicy ze swojemi sztandarami na czele. Za wszystkimi tymi procesyami szli znowu nasi ojcowie z pochodniami płonącymi niosąc sztandar świętej Tereni. Ojcowie, którzy szli na czele procesyi już byli na trybunie koło konfesyi ? mogli więc oglądać całą procesyę.

Kiedy się sztandar Tereni okazał burza oklasków zerwała się w kościele, i w miarę jak się Terenia posuwała, oklaski się wzmagały ? Bazylika nabita pielgrzymami. Około 40 tysięcy ludzi ? bo więcej nie puszczono. Potem postępowali biskupi około 300, Kardynałowie około 36, wreszcie wspaniała Gwardya dei nobili, a potem Ojciec Święty (Pius XI) w całym przepychu.

Trudno się było opanować. Okrzyki ? klaskanie, powiewanie chustkami ? prawdziwy wjazd tryumfalny. Czuło się, że ten Staruszek ma moc Boską. Półtorej godziny trwała ta procesya. Zaczęły się ceremonie, prośba o kanonizacyę trzykrotna, usilnie ? usilniej, najusilniej ? litania do Wszystkich św., Veni Creator ? poczem Ojciec Święty stojąc ogłosił światu całemu, że odtąd błogosławiona Terenia jest policzona między świętych i ma być wzywana od całego Kościoła. Głosząc używał Ojciec Święty przyrządu tak zwanego megafonu, tak że głos jego słyszany był w całej bazylice. Kiedy Ojciec Święty skończył ? burza oklasków zabrzmiała w całym Kościele, a potem Te Deum z całych piersi śpiewał cały Kościół ? jeden wiersz Chór watykański, drugi Kapłani i lud. Zaczęła się Msza św., w czasie której podczas ofiarowania składano Ojcu Świętemu dary ? świece, baryłkę wina, chleby i trzy klatki z ptaszkami ? gołąbki, kanarki i... wróble (prawdziwe polskie wróble które ćwierkały ? jak w Polsce ? cierp, cierp).

Ojciec Święty miał kazanie ? i rzecz dziwna jeśli nie cudowna ? kiedy skończył kazanie, ze stropów bazyliki, od kandelabrów zawieszonych urwały się róże, niczyją nie spuszczone ręką i padły w stronę Ojca Świętego. Terenia dziękowała Ojcu Świętemu. Komunię Ojciec Święty przyjmował na tronie a Krew Najświętszą pił z kielicha rurką, a z taką pokorą to czynił, że łzy się cisnęły do oczu. W czasie podniesienia kiedy cały Kościół był na kolanach ? zagrały z Kopuły św. Piotra hejnał cudowny srebrne trąbki. Wprost porywające to wszystko i wzruszające. Kończyła się ceremonia o godzinie 2giej, poczem w tym samym porządku przy odgłosie trąb odprowadzano Ojca Świętego do Watykanu.

Wieczorem od 8-12 wspaniała iluminacja bazyliki całej wraz z kopułą. Widok, jakiego nigdy i nigdzie nie widziałem. Cała bazylika w jednym płonącym ? żywym ogniu lamp, pochodni ? lampek. 300.000 ludzi asystowało temu widokowi, a na wszystkich dachach stali ludzie.

Cześć św. Tereni! Kochajcie ją bardzo. Bądźcie dziećmi jak ona, bo naprawdę opłaci się cierpieć dla Boga i być świętą.

Pozdrawia Was i błogosławi Wasz ojciec i brat ? fr. Anselm[3].

W tym samy dniu w osobnym liście do Matki Współzałożycielki, dzisiaj Czcigodnej Sługi Bożej, Matki Teresy Kierocińskiej dodał:

Ja zawsze jestem z Wami nie ma żadnej modlitwy, żadnej ofiary; w której bym przede wszystkiem nie pamiętał o Was. Z trzech rzeczy, o które prosiłem w czasie Kanonizacji Św. Tereni, Sosnowiec był na pierwszym miejscu, aby ona wzięła was w swoją opiekę i temu ziarnku gorczycznemu dała wzrost ewangeliczny. Ufam, że tak będzie[4].

[1] Druga część kroniki internatu [Karmelitów Bosych w Wadowicach, red. o. Alfons Mazurek, 1913-1931], s. 59. Kapituła generalna, trwała od 1 do 13 maja 1925 r.

[2] Por. List do Salomei Gądek, Rzym, 29 VI 1925.

[3] List do sióstr w Sosnowcu, Rzym, 22 V 1925.

[4] List do m. Teresy Kierocińskiej, Rzym, 22 V 1925.

1 V  Św. Józefa Rzemieślnika
W życiu św. Józefa jest przedziwna jedność modlitwy, pracy i ofiary, cierpienia i miłości.
2 V  NMP Królowej Polski
O, Błogosławiona Matko, kieruj nasze kroki i myśli do tego pięknego nieba, dla którego jesteśmy stworzeni. Spraw, byśmy zawsze postępowali drogą błogosławieństw, aż przyjdziemy tam, gdzie nazwiemy Ciebie Królową wszystkich błogosławionych i świętych.
3 V
Pełna łaski ? Matka Boga. Rozważaj w tym miesiącu piękno Matki Najświętszej, a szczególnie to zawarte w ?Zdrowaś Maryjo?.
4 V
Boski Artysta umieścił w nas, jak w naczyniu kryształowym, swoje światło, a z nim wszystkie piękności życia.
5 V
Jezus jest naszą chwałą, naszym pokojem, radością i najpiękniejszym wzorem.
6 V                                                         
Jeśli nas Dzieciątko Jezus uczyni godnymi cierpieć dla Imienia Jego, będziemy się cieszyć i tym więcej Go kochać.
7 V
Przez czystość serca naśladuj Maryję. Czym głębiej się uniżysz, tym bliżej będziesz Boga.
8 V
Veni Creator, Veni Sancte... wzbudzaj ciągle akty wiary prostej, ufności pełnej i miłości ofiarnej. Wiara widzi, ufność bierze, miłość daje i daje siebie.
9 V
Maryjo, Ty jesteś źródłem i morzem łaski Bożej; z Ciebie i przez Ciebie spływają na rodzaj ludzki wszystkie dobrodziejstwa, ponieważ Syn Twój Tobie oddał królestwo świata i skarby nieba.
10 V
Czystość serca i czystość ciała, miłość Bożą i miłość bliźniego, pokorę i prostotę racz mi wyprosić, Matko najukochańsza, Pani najjaśniejsza.
11 V
Zachowaj serce wolne i czyste ? nie dla świata lub ludzi, lecz dla Boga i Maryi.
12 V
Czyste serce, pokorne, oderwane od stworzeń i od siebie, oddaj w ręce Dziewicy Maryi, oddaj się cały na Jej służbę.
13 V  NMP  Fatimskiej
O, Najczystsza, Niepokalana Dziewico, nie odrzucaj mnie niegodnego grzesznika, nie odsuwaj od nadziei osiągnięcia wiecznej chwały z Tobą.
14 V
Maryjo, spraw, abym mieszkał w Sercu Jezusa, który udziela pokornym łaski. Niechaj w Nim będzie mieszkanie moje z Tobą na wieki.
15 V
Śliczna jest lilia królująca między kwiatami, ale nieskończenie piękniejsza, w swej czystości i niewinności, jest Królowa dziewic ? Maryja.
16 V
Życzę ci: im bliżej nieba ? tym więcej świętości, im więcej w lata ? tym więcej cnoty.
17 V
Tego ci życzę: by miłość Boża i miłość Matki Bożej rosła z tobą, zawsze nowa i pełna, z pełnego serca.
18 V
Żyj rzeczywistością Boga: nikt nie jest tak obecny w nas ? jak On, nikt nie jest tak rzeczywisty w nas ? jak On, nikt nas tak nie darzy miłością ? jak On.
19 V
Bez umartwienia nie ma pokoju, bez pokoju nie ma modlitwy, bez modlitwy nie ma łaski Bożej, a bez łaski nie ma świętości.
20 V
Bóg wszędzie jest obecny, nawet w duszy, która o Nim nie pamięta ? lecz On chce być w niej obecny, jako poznawany w poznającej i jako kochany w kochającej.
21 V
Ufam Panu Jezusowi, że przetrwamy te czasy z pożytkiem dla duszy i z radością z ofiary, jaką codziennie Jemu składać będziemy.
22 V
To nie sen, nie marzenie, lecz rzeczywistość, że nazywamy się synami Bożymi i nimi jesteśmy.
23 V
Pycha nie przyjmuje wiary lecz ją odrzuca, wynosi się ponad Boga. Dlatego tajemnice swoje Bóg powierza małym i prostym.
24 V Wniebowstąpienie Pańskie
Jak Maryja towarzyszyła Jezusowi przez całe życie, aż do Jego wstąpienia do nieba, tak i nam towarzyszyć będzie: w powstaniu z grzechów, w służbie Bogu, w pracy, w modlitwie i ćwiczeniu cnót chrześcijańskiej miłości.
25 V
Nieprzeliczone są łaski i dary, które nam daje Duch Święty, całe uświęcenie nasze od Niego bierze swój postęp i ostateczne wykończenie.
26 V
Odkąd zło poczęło się na ziemi, zawsze była walka między światem a Duchem prawdy, między mądrością Bożą a mądrością świata. Mądrość synów Bożych cierpi, jest prześladowana, wyśmiana, nieraz ukrywa się ? jednak jeszcze żadna przemoc jej nie obaliła i nie obali, bo jest ona z Boga.
27 V
Życie jest jak sen, po którym następuje przebudzenie. Tak będzie, kiedy skończy się to życie ? nastąpi przebudzenie w wieczności.
28 V
Jeżeli mamy zdrowy smak, umiemy rozróżnić piołun od miodu. Tak mądry, rozróżnia między tym, co jest ziemskie a tym co niebieskie, między tym co duchowe a tym co materialne.
29 V
Poznanie i miłowanie Boga ? to jest doskonałość nasza.
30 V
Mądrość, którą daje Duch Święty, jest to rozkoszne, smakowite poznanie i kosztowanie Pana Boga, Jego przymiotów i tajemnic ? przedstawia nam ona piękność, wielkość i doskonałość Boga, jako coś nieskończenie godnego kochania.
31 V  Zesłanie Ducha Świętego
Jeśli będzie jedność, zgoda i miłość między wami, to Duch Święty napełni was, będziecie mówić różnymi językami: miłości, cichości i cierpliwości.

W dniu 1 maja 2020 mija dokładnie 100 lat od faktu erygowania na nowo przez Kapitułę Generalną Zakonu Karmelitów Bosych w Rzymie, Polskiej Prowincji, nieistniejącej od czasu kasaty klasztorów po powstaniu styczniowym w 1864 r.

  1. Rys historyczny dziejów polskiej prowincji w latach 1617-1864

Ustanowienie Polskiej Prowincji pw. Ducha Świętego pierwotnie miało miejsce podczas kapituły generalnej Zakonu w Rzymie 14 maja 1617 r. Powstała ona w perspektywie dalekosiężnych planów misji Zakonu na Wschód. Jej pierwszym prowincjałem był o. Maciej od św. Franciszka, Hiszpan. W wyniku pomyślnego rozwoju, zarówno co do ilości powołań jak i fundacji nowych klasztorów na ziemiach wschodnich I Rzeczypospolitej, doszło do podziału prowincji i utworzenie w 1734 r. prowincji litewskiej pw. św. Kazimierza. Największy rozkwit Karmelu na naszych ziemiach miał miejsce pod koniec XVIII w. Jednakże z chwilą utraty przez Polskę wolności, po kolejnych rozbiorach, następowała konfiskata poszczególnych klasztorów i upadek życia zakonnego. Datą graniczną jest rok 1864, kiedy po powstaniu styczniowym nastąpiła kasata ostatnich klasztorów.

Tak więc, po 247 latach od aktu erygowania i wspaniałego rozkwitu, Polska Prowincja pw. Ducha Świętego przestała istnieć. Pozostał jedynie erem w Czernej, i to tylko z tego względu, że znajdował się na terenie Wolnego Miasta Krakowa. W 1805 r. otworzył swe mury i ze statusu eremu przeszedł na cenobicki tryb życia pozostałej garstki zakonników. Konwent, pozbawiony kontaktu z centrum Zakonu i z powodu trudnych warunków materialnych, dopiero po wizytacji generała zakonu w 1861 r., otrzymał nadzieję na ratunek. Został on podporządkowany bezpośrednio definitorium generalnemu w Rzymie[1].

Musimy mieć tę historyczną świadomość, że licząca ponad 400 lat obecność Karmelitów Bosych na ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej (od 1605 r.), miała bolesną ? 56 lat trwającą ? przerwę w istnieniu swoich struktur. W 1875 r. jedyny klasztor w Czernej został przyłączony do semiprowincji austro-węgierskiej. W tym okresie polscy kandydaci odbywali nowicjat w Austrii, jak np. św. Rafał Kalinowski, który wstąpił do Karmelu w 1877 r. (wyświęcony na kapłana w 1882 r. w Czernej). W 1880 r. przy pomocy personalnej zakonników z bratnich prowincji europejskich: akwitańskiej, belgijskiej i austriackiej, w klasztorze w Czernej przywrócono regularne życie wspólnotowe (reforma czerneńska), co pozwoliło na otwarcie w nim własnego nowicjatu. Już w 1892 r. miała miejsce fundacja o. Rafała w Wadowicach i otwarcie internatu dla chłopców, którzy odtąd rozpoczynali życie zakonne w Czernej[2]. Do tej generacji należał m.in. Maciej Gądek, który w latach 1895-1901 był uczniem wadowickiego konwiktu, a jako br. Anzelm od św. Andrzeja Corsini w 1902 r. złożył w Czernej I profesję.

  1. Sługa Boży o. Anzelm Gądek a odrodzenie semiprowincji polskiej, w 1911 r.

Kroniki klasztorów zawierają bardzo ciekawe zapisy odzwierciedlające atmosferę panującą wśród polskich karmelitów bosych, przebywających we wspólnotach należących do prowincji austriackiej, którzy tęsknili za własnymi, polskimi klasztorami i przełożonymi, i czuli ?sprawę polską?. Kronika klasztoru krakowskiego, gdzie od 6 XII 1909 r. w fundacyjnej wspólnocie przebywał również o. Anzelm (wyświęcony dwa lata wcześniej w Rzymie), jest odzwierciedleniem tego rodzaju pragnień i dążeń.

Pod koniec lipca 1911 przybył do Krakowa o. generał Ezechiel (Imaz Bilbao), który zażyczył sobie, by podczas wizytacji jego tłumaczem języka włoskiego był właśnie o. Anzelm[3]. Sługa Boży, wtedy zaledwie 27-letni magister kleryków, okazał się tu człowiekiem opatrznościowym. Stał się nie tylko świadkiem, ale i rzecznikiem dążeń współbraci Polaków. Liczba zakonników polskich na terenie Galicji zbliżała się do 50, posiadali trzy klasztory, z których jeden był nowicjatem, a dwa pozostałe domami studiów, ponadto w Wadowicach istniał juwenat. Do semiprowincji należały także cztery klasztory karmelitanek bosych: dwa w Krakowie (Wesoła i Łobzów) oraz Przemyśl i Lwów[4]. Jak zauważył o. Anzelm, we wszystkich klasztorach, obok zwyczajnych problemów życia zakonnego, poruszano sprawę usamodzielnienia się polskich wspólnot w Galicji. Zapisał wtedy znamienne słowa: ?wśród Ojców powstało pewne poruszenie. Umysły zajęte były kwestią, czy nadszedł już czas dla polskich konwentów wydzielenia się z prowincji austriackiej, z którą dotychczas byliśmy złączeni. Niemal wszyscy opowiedzieli się za separacją. Pierwszy podnietę dał nasz Konwent Krakowski, jednogłośnie kierując do Wielce Czcigodnego Naszego Ojca Generała petycję, aby stosownie do możliwości i dobroci swojej raczył wskrzesić dawną prowincję polskiego Karmelu?[5]. Sługa Boży, jako wykładowca w seminarium zakonnym w Krakowie, uzgodnił z wizytatorem także nowy program studiów i zasady formacji kleryków[6].

Tę sytuację właściwie ocenił historyk prowincji: ?Inicjatorami tego przedsięwzięcia byli młodzi ojcowie, wychowani w polskich szkołach, dla których zależność od przełożonego austriackiego była jednym więcej przejawem braku niepodległości. Ich argumenty były poważne. W klasztorach galicyjskich w zasadzie przebywali zakonnicy pochodzenia polskiego?[7]. Ojciec generał widząc, jak bardzo młodym zakonnikom zależało na sprawie, dołożył wszelkich starań, by już 19 X 1911, po uzgodnieniu z definitorium prowincjalnym w Wiedniu i po uzyskaniu zgody Stolicy Apostolskiej z dnia 11 X tegoż roku, definitorium generalne w Rzymie erygowało semiprowincję polską, wydzielając ją z prowincji austriackiej. Wikariuszem prowincjalnym semiprowincji polskiej został o. J. Chryzostom Lamoš, Morawianin, który pełnił ten urząd do 1920 r. Był to człowiek zacny i świątobliwy, ale dość sceptycznie nastawiony do ? jego zdaniem ? przedwczesnej autonomii polskich konwentów.

3. Misja o. Anzelma Gądka podczas kapituły generalnej w Rzymie, w 1920 r.

Wielka wojna 1914-1918 zdawała się pogrzebać rozpoczęty proces odrodzenia prowincji. Jednakże w wyniku klęski państw okupujących ziemie polskie, upragniona i wymodlona przez Polaków niepodległość, stała się faktem. Wskrzeszenie Polski w listopadzie 1918 r. stało się widzialnym dziełem Opatrzności. Fakt ten ożywił także nadzieję zakonników semiprowincji polskiej na podjęcie skutecznych starań o odzyskanie także dawnych klasztorów na ziemiach polskich. Z upoważnienia Stolicy Apostolskiej, definitorium generalne przedłużyło władzę przełożonych semiprowincji aż do zakończenia działań wojennych. Również kapituła generalna, zamiast w 1919, miała się odbyć się w roku następnym[8]. Semiprowincję polską na tejże kapitule w 1920 r., reprezentował prawnie wybrany prokurator ? o. Anzelm Gądek. Był on przedstawicielem młodej generacji zakonników, która ? jak określił historyk ? ?przejmowała sprawy prowincji w swoje ręce?[9].

Sługa Boży miał silne przekonanie wewnętrzne, że jest to wolą Bożą i Opatrzność w tym momencie składa w jego ręce wielką sprawę ? szansę na wskrzeszenie Polskiej Prowincji pw. Ducha Świętego. Dlatego pragnął tę sposobność jak najlepiej wykorzystać. Już na przełomie września i października 1919 r., na sesji rady semiprowincji w Czernej, przedstawił swoją ocenę sytuacji i projekt starań o przyszłość prowincji[10]. Osobiście zredagował memoriał do gremium Kapituły Generalnej i odwiedzając poszczególne klasztory Ojców, przedkładał współbraciom treść przygotowanego pisma, zostawiając im wolność w podpisaniu go[11]. Semiprowincja w tym czasie liczyła pięć klasztorów męskich ?aczkolwiek niekompletnie obsadzonych? [12], tj. Czerną, Wadowice, Kraków, Lublin i Berdyczów?. Wszyscy polscy zakonnicy pragnęli utworzenia autonomicznych struktur, jedynie trzech starszych zakonników[13], widząc w klasztorach braki personalne, byli nastawieni negatywnie[14]. Przed wyjazdem do Rzymu, o. Anzelm napisał do swojego rówieśnika, przeora w Czernej: ?Circa erectionem Provinciae u nas uczyniłem, co mogłem, resztę pro posse zrobię w Rzymie. Sam ułożyłem podanie, jeździłem z niem do N[aszego] Ojca Prow[incjała], prosiłem i perswadowałem. Zmusić nikogo nie mogę. Każdy ma wolność pod tym względem...?[15].

Była to bardzo odpowiedzialna misja podjęta dla dobra wspólnego, jednakże po ludzku ryzykowna. Zabierał ze sobą do Rzymu podpisaną przez braci prośbę, sporządzając na prostym powielaczu 18 kopii, by móc ja przedłożyć Ojcom gremialnym, przedstawicielom wszystkich prowincji[16]. Podjęte zadanie było także przedmiotem jego modlitwy i wielu aktów zawierzenia. Prosił o modlitwę także współbraci i siostry w polskim Karmelu. Pragnął, by przez decyzję kapituły okazała się przede wszystkim wola Boża. Do swojego przyjaciela, o. Antoniego Foszczyńskiego, napisał: ?Moja jazda nie zapowiada się świetnie. Koszta będą ogromne.... A jeśli jeszcze wrócę z niczem? Myślę, że wtedy nikt mi nie będzie jazdy zazdrościł. Zresztą, ja sam proszę Boga i każę się modlić, aby, gdyby ta sprawa erekcyi prowincji miała wyjść nam na szkodę ? nic z tego nie było. Pan jest w tem, niech czyni, co dobre jest w oczach Jego. Orate pro me...?[17].

Dla nas, ludzi XXI w., może wydawać się dziwne nawet to, jak w ówczesnych warunkach przebiegała jego podróż? Dowiadujemy się o tym z kroniki wadowickiej. Ojciec Anzelm, przewidując utrudnienia, wyjechał z Krakowa już 25 marca 1920 r., na trzy tygodnie przed terminem rozpoczęcia kapituły, pociągiem włoskiej komunikacji Czerwonego Krzyża, który w tym okresie kursował 1 lub 2 razy tygodniowo, między Krakowem a Rzymem. Według stempli z pocztówek wysyłanych z podróży do braci w Wadowicach, w dniu 29 marca dotarł do stacji St. Michaël w Styrii (Austria), następnego dnia na granicę włoską, a 1 kwietnia (w Wielki Czwartek), dotarł wreszcie do Rzymu[18]. Przed rozpoczęciem obrad kapituły Sługa Boży wykorzystał czas na modlitwę i na załatwienia rożnych spraw, zwłaszcza w rzymskich dykasteriach (m.in. w Sacra Congregatio de Disciplina Sacramentorum), gdzie wystarał się o liczne jurysdykcje i pozwolenia, które miały mu służyć w pracy duszpasterskiej w Wadowicach. Jednakże najbardziej zależało mu na zjednaniu dla sprawy polskiej uczestników kapituły.

4. Dzień 1 maja 1920 r.

Sługa Boży, jako prokurator polskiej semiprowincji i jedyny jej delegat, uczestniczył w Kapitule Generalnej, która trwała w dniach od 23 kwietnia do 3 maja 1920 r. Podczas 9 sesji obrad, w sobotę 1 maja 1920 r., bardzo zręcznie w języku łacińskim przedstawił dostojnemu gremium sprawę polską, uzasadniając potrzebę przekształcenia semiprowincji polskiej w pełnoprawną prowincję. Argumenty wewnętrzne, którymi tłumaczył potrzebę jej utworzenia, to: ?gloria Ordinis nostri in regno Poloniae, securius regimen, praelatorum maior auctoritas, facilior agendorum modus, amplior in decernendis rebus sive in capitulo provinciali sive in definitoriis claritas et firmitas?[19] [chwała Zakonu naszego w królestwie Polskim, bezpieczniejszy zarząd, większe poważanie przełożonych, łatwiejszy sposób postępowania; szersza jasność i stałość rozstrzygania spraw czy to na kapitule prowincjalnej czy na definitoriach]. Wiazała się z tym potrzeba większej powagi przełożonych, a nie jak dotąd, gdy niektóre klasztory były tylko wikariatami, a prowincjał miał siedzibę aż w Wiedniu. Drugim argumentem była: ?cum resuscitato regno Poloniae resuscitetur quoque et augeatur et crescat dilecta vinea Carmeli in Polonia?[20] [aby jednocześnie ze wskrzeszeniem królestwa Polskiego/Rzeczypospolitej Polskiej wskrzeszona była również, powiększała się i wzrastała umiłowana winnica Karmelu w Polsce].

W akie głosowania nad wnioskiem o. Anzelma za reerygowaniem Prowincji Polskiej pw. Ducha Świętego ? na 56 ojców biorących udział w kapitule generalnej, 51 gremialnych oddało głos pozytywny[21]. Była to wielka łaska dla polskich karmelitów, ale też niemały sukces o. Anzelma, zdobyty usilnym osobistym zaangażowaniem. Spełniona przez niego misja stała dziełem historycznym.

5. Pierwszy prowincjał wskrzeszonej polskiej prowincji, 1920-1921

Po skończonej kapitule Sługa Boży powracał do ojczyzny przez Wiedeń, gdzie wg zapisu w kronice tegoż klasztoru przybył 13 V 1920 r.[22]. Najwymowniejsze było powitanie Sługi Bożego 16 V w Krakowie, gdzie młodzi zakonnicy, za pomyślne załatwienie interesów prowincji urządzili mu miłą owację[23]. Po powrocie do Wadowic nadal spełniał urząd przeora i zabrał się do dzieła utworzenia Małego Seminarium. Jak podaje zaraz bł. o. Alfons Mazurek w swojej kroniczce, pod datą 27 maja: ?Konsylium ostatnie Semiprowincji Polskiej w Czernej. Uchwalono wreszcie utworzyć internat z nauczaniem w domu. Wykonaniem zajął się o. Anzelm?[24].

Dokument erekcyjny Polskiej Prowincji Karmelitów Bosych pw. Ducha Świętego, na mocy pozwolenia Stolicy Apostolskiej, z 19 VI, podpisał nowy o. generał Łukasz Mastrofini, 27 VI 1920 r. Następnie, 31 VIII, definitorium generalne, na podstawie głosów wyrażonych przez zakonników polskich na kartkach[25], mianowało prowincjała i czterech definitorów prowincjalnych. Spodziewano się, jak dedukują historycy, że najwyższy urząd otrzyma bardzo zasłużony, dotychczasowy wikariusz semiprowincji o. Chryzostom Lamoš [26]. Jednakże stało się inaczej, pierwszym prowincjałem polskiej prowincji został o. Anzelm Gądek, liczący zaledwie 36 lat, a definitorami ojcowie: o. Chryzostom Lamoš, Czesław Jakubowski, Marian Göeschelberger i Andrzej Gdowski. Najmłodszym w zarządzie prowincji był o. Prowincjał. Decyzje przesłane z Rzymu otrzymano w Polsce 14 IX 1920 r., w święto Podwyższenia Krzyża św. Definitorium generalne obsadzając najważniejsze urzędy w prowincji, wyraźnie zadbało o zachowanie równowagi między starszym i młodym pokoleniem. Pozostałe urzędy w prowincji wyznaczono podczas pierwszego zebrania definitorium prowincjalnego, które obradowało w Czernej w dniach 27-28 IX 1920 r.

  1. Reakcje w prowincji na wybór prowincjała

W klasztorach ojców i sióstr karmelitanek bosych w Polsce nominację o. Anzelma na prowincjała przyjęto z radością. Uczeń o. Anzelma ? o. Alfons Mazurek, nie kryjąc entuzjazmu, zapisał w swojej kronice: ?Wybór prowincjała bardzo nas ucieszył. Po cnocie, energii i przedsiębiorczości nowego Prowincjała, wiele się spodziewamy?[27]. Na innym zaś miejscu tenże sam dodał: ?Cnota, roztropność, energia, silny charakter, miłość Zakonu i jego karność, na ten urząd go zalecały?[28].

Także siostry karmelitanki bose w Krakowie przy ul. Łobzowskiej, w ocenie Sługi Bożego, jako prowincjała, w swojej kronice dały upust uczuciom, gdyż zanotowały: ?Prawdziwie Opatrzność Boska zesłała nam takiego Ojca i Opiekuna. Ojca, w całym tego słowa znaczeniu, który rozumem i doświadczeniem, a przy tym świętością życia zjednał sobie ogólną miłość i zaufanie[29]?. Zaś karmelitanki z krakowskiego klasztoru na Wesołej, zapisały: ?Wielka była z tego powodu radość we wszystkich klasztorach?[30].

Przy powitaniu zaś nowego prowincjała w klasztorze czerneńskim, o. Chryzostom Lamoš, dotychczasowy długoletni wikariuszem semiprowincji polskiej, wygłosił dość sceptyczne przemówienie ze znamiennym ?refrenem?: ?oby się Ojcu udało??, z którego ? według odczucia młodych zakonników, których wyrazicielem był o. Alfons Mazurek ? ?jasno przebijała niechęć, zgryźliwość, zwątpienie i pesymizm?[31]. Mogło to oznaczać, że starsze pokolenie zakonników, w swoim rozumieniu roztropności, nie było nastawione tak entuzjastycznie jak młodzi. Nie była to również łatwa sytuacja dla o. Anzelma, który de facto miał w mianowanej przez Rzym swojej radzie prowincjalnej miał dwóch ojców krytycznie nastawionych do projektu odrodzenia prowincji. Jednak na powitalne życzenia byłemu przełożonemu semiprowincji odpowiedział w słowach miłych i pełnych szacunku, które młodym zakonnikom wydawały się znów pochlebne[32].

Decyzję definitorium generalnego o. Anzelm przyjął z wiarą i poddaniem woli Bożej. Musiał więc pożegnać Wadowice, gdzie dopiero co 14 września zainaugurowało swoją działalność, zwłaszcza okupione niemałym trudem dzieło Niższego Seminarium[33]. Było ono wielką nadzieją na źródło nowych powołań i tym samym na rozwój nowo odrodzonej prowincji.

Po przekazaniu, w dniu 8 X 1920 r., kierownictwa Niższego Seminarium w Wadowicach swojemu następcy, o. Alfonsowi Mazurkowi, jako prefektowi, Sługa Boży 12 X 1920 r. przeniósł się do klasztoru w Krakowie, który odtąd stał się siedzibą prowincjała polskiej prowincji, zaś na I sesji definitorium prowincjalnego klasztor krakowski, ze statusu wikariatu, podniesiono do rangi przeoratu.

7. Troska o. Anzelma Gądka OCD o duchowy rozwój prowincji

Z właściwą sobie gorliwością i zarazem pokorą, o. Anzelm zajął się organizowaniem struktur prowincji. Z braku dostatecznych sił dydaktycznych, sam pozostał także drugim wykładowcą teologii w seminarium krakowskim[34]. Od nowego roku akademickiego 1922/1923 o. Anzelmowi, jako prowincjałowi, przybyło zajęć, które angażowały go w Krakowie. Z powodu braków personalnych oraz nieudanej próby sprowadzenia pomocy w postaci lektorów teologii z prowincji Nawarra (Hiszpania)[35], Sługa Boży osobiście podjął się stałego obowiązku drugiego lektora teologii w Kolegium Teologicznym w Krakowie[36].

W podległych sobie klasztorach zaczął przeprowadzać wizytacje kanoniczne, ale także chętnie odwiedzał współbraci i siostry karmelitanki bose, z tzw. wizytą ojcowską. Przy każdej okazji Sługa Boży kładł akcent na stronę duchową wspólnot i jednostek. Sam dawał świadectwo prymatu życia duchowego i zachęcał nowo wybranych przełożonych do tego rodzaju troski. Dla tej najważniejszej misji, wypływającej z odpowiedzialności jego urzędu, był gotów ofiarować swoje życie. Do o. Antoniego Foszczyńskiego, przeora domu nowicjatu w Czernej, pisał: ?życzę ze serca, aby się Waszej Wielebności udało odnowić, a we wstępujących wszczepić ducha wewnętrznego wyrobienia. Tego oczekuję i za to najchętniej moje życie dam. Bo wtedy Karmel będzie Karmelem??[37].

Odwiedzając często domy formacyjne, Sługa Boży troszczył się o właściwy kierunek wychowania nowicjuszy oraz rozwój kolegium filozoficzno-teologicznego. Czuwał też nad umiłowanym dziełem, jakim było Niższe Seminarium w Wadowicach, wspierając po ojcowsku i bratersku o. Alfonsa od Ducha Świętego w posłudze prefekta. Zadbał o lepsze warunki materialne, wyposażenie sal naukowych, warunki mieszkalne i urządzenia sanitarne. Najbardziej jednak zależało mu na dobrym wychowaniu chłopców i ich rozwoju duchowym.

Mimo bardzo wielu swoich obowiązków, znajdował czas, by w okresie Wielkiego Postu, w marcu 1921 i 1923 r., osobiście głosić chłopcom rekolekcje oraz ich spowiadać[38]. Przyjeżdżał również regularnie na ich semestralne egzaminy oraz rozdania świadectw[39]. Sługa Boży dawał w ten sposób wyraz nie tylko własnemu zainteresowaniu postępem uczniów, jako potencjalnych kandydatów do zakonu, ale doceniał również pracę wychowawców. Sam będąc wychowankiem internatu, wiedział, że najlepszą metodą pracy z młodymi jest wychowanie w atmosferze zdrowej karności, ale zawsze z ojcowską miłością i życzliwym wspomaganiem rozwoju talentów.

8. Nowa kadencja o. Anzelma, 1921-1924

Wiosną 1921 r. w całym zakonie karmelitów bosych odbywały się kapituły prowincjalne. Także w młodej Polskiej Prowincji pw. Ducha Świętego została prawnie zwołana I kapituła prowincjalna, która obradowała w Czernej w dniach od 15-22 kwietnia. Prowincja liczyła wówczas 51 zakonników w pięciu klasztorach oraz pięć klasztorów karmelitanek bosych z 75 mniszkami[40]. W kapitule wzięło udział 11 ojców gremialnych, tj. prowincjał, czterech definitorów, trzech przeorów oraz trzech delegatów wybranych przez kapituły przeoratów[41]. Na najbliższe trzechlecie, w dniu patronalnym św. Anzelma z Canterbury, prowincjałem wybrano ponownie o. Anzelma Gądka[42].

Urzędowanie w nowej kadencji Sługa Boży rozpoczął znów od wizytowania podległych mu klasztorów, powierzając się modlitwom sióstr karmelitanek bosych: ?Proszę o modlitwy, by wizyta przyniosła obfite owoce łaski i gorliwości, aby nasz Drogi Karmel był w całej pełni w rozwoju życia wewnętrznego i zewnętrznego?[43].

W zachętach Sługi Bożego, braciom i siostrom w Karmelu polskim dawało się odczuwać przede wszystkim jego gorące pragnienie i entuzjazm w dążeniu do świętości. Dawał temu wyraz w rozmowach, w udzielanych naukach rekolekcyjnych oraz w listach, jak np. w jednym z listów do przeoryszy karmelitanek we Lwowie: ?Chcąc być świętym trzeba cierpieć i umieć cierpieć. Świętych, Świętych nam potrzeba, świętych Karmelitów i Karmelitanek!?[44].

                                                                                               s. Konrada Dubel CSCIJ

 

[1] Por. B.J. Wanat, Zakon Karmelitów Bosych w Polsce, Kraków 1979, s. 56-70.

[2] Por. C. Gil, Prowincja polska w latach 1911-1947, w: Karmelici bosi w Polsce 1605-2005. Księga jubileuszowa, Kraków 2005, s. 294.

[3] Por. Kronika Ojców Karmelitów Bosych Konwentu Krakowskiego ab A. D. 1907 /do sierpnia 1944/, t. I, s. 36-37.

[4] Por. P. F. Neumann, Karmelici bosi w klasztorach polskich w okresie ich przynależności do austriackiej prowincji zakonu, w: Księga jubileuszowa, s. 180n.

[5] Kronika Ojców Karmelitów Bosych Konwentu Krakowskiego, s. 38r.

[6] Por. Tamże, s. 37v.

[7] Por. C. Gil, Prowincja polska w latach 1911-1947, s. 294-295.

[8] Por. C. Gil, Historia Karmelu Terezjańskiego, s. 350-351.

[9] Por. C. Gil, Prowincja polska w latach 1911-1947, s. 299.

[10] Por. Acta Definitorii Provincialis Provinciae Poloniae, s. 70-71.

[11] Por. List do o. A. Foszczyńskiego, Wadowice, 21 III 1920.

[12] Por. Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach 1892-1921, oprac. C. Gil, Kraków 2009, s. 434.

[13] Druga część kroniki Internatu, s. 10.

[14] Por. [J.K. Osierda] Zapiski do dziejów klasztoru pustelniczego w Czernej, s. 1550.

[15] List do o. A. Foszczyńskiego, Wadowice, 21 III 1920.

[16] Por. [Alfons Maria Mazurek], Kroniki własnej część IV, s. 41.

[17] List do o. A. Foszczyńskiego, Wadowice, 21 III 1920.

[18] Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach, s. 434.

[19] [Petycja do Kapituły Generalnej o wskrzeszenie Polskiej Prowincji, 1 maja 1920 r.], s. 2-3.

[20] Tamże, s. 3.

[21] Acta Capituli Generalis OCD, vol. V, s. 91, n. 68.

[22] Historiae Conventus nostri Viennensis, t. IV, s. 262.

[23] Por. [Alfons Maria Mazurek], Kroniki własnej część IV, s. 41.

[24] Tamże, s. 42.

[25] [Alfons Maria Mazurek], Kroniki własnej część IV, s. 43.

[26] Por. C. Gil, Prowincja polska w latach 1911-1947, s. 299.

[27] [Alfons Maria Mazurek], Kroniki własnej część IV, s. 43.

[28] Druga część kroniki Internatu, s.10.

[29] Kroniki Karmelitanek Bosych, Kraków Łobzow, część V, s. 3. Archiwum Klasztoru Sióstr Karmelitanek Bosych Kraków-Łobzów.

[30] Roczne dzieje klasztoru Karmelitanek Bosych w Krakowie fundowanego pod tytułem Seraf. M. N. Teresy i św. O. N. Jana od Krzyża w Roku Pańskim MDCCXVII, 1914-1948, ps. 489. Archiwum Sióstr Karmelitanek Bosych w Kraków-Wesoła.

[31] Por. [Alfons Maria Mazurek], Kroniki własnej część IV, s. 43.

[32] Por. Tamże; oraz por. [Przemowa o. Chryzostoma Lamoś]. APKB, sygn. Rkps bibl. [b.s].

[33] Druga część kroniki Internatu?, s. 11; [Alfons Maria Mazurek], Kroniki własnej część IV, s. 44.

[34] Por. C. Gil, Historia Karmelu Terezjańskiego, s. 407.

[35] Por. List o. Anzelma do o. gen. Łukasza Mastrofini, Kraków, 28 V 1921; oraz: List z 13 IX 1921.

[36] Por. Acta Definitorii Provincialis Provinciae Poloniae Spiritus Sancti Ordinis B. V. Mariae de Monte Carmelo erectae anno 1617, ut Semiprovincia a. 1911 et Provincia a. 1920 resuscitatae. Tomus primus ab anno 1911 ad annum 1951, s. 135; oraz: C. Gil, Historia Karmelu Terezjańskiego, Kraków 2012, s. 407.

[37] List do o. A. Foszczyńskiego, [b.m., po 28 IX 1920].

[38] Por. Rekolekcje wielkopostne dla chłopców studentów gimnazjum w Wadowicach, 1921, 1923.

[39] Por. Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach, s. 455; oraz: [Alfons Maria Mazurek], Kroniki własnej część IV, s.45, 46; Druga część kroniki Internatu, s. 19.

[40] Por. Catalogus Ordinis Carmelitarum Discalceatorum in Provincia S. Spiritus Poloniae pro anno 1921, Cracoviae 1921, s. 5-20; oraz: C. Gil, Historia Karmelu Terezjańskiego, s. 350

[41] Por. Acta Capitulorum Provinciae Poloniae, p. 6r-16r;oraz: C. Gil, Prowincja polska w latach 1911-1947, s 300.

[42] Dokument wyboru na prowincjała, Czerna, 21 IV 1921.

[43] List do m. Antoniny Kobylińskiej, Czerna, 20 IX 1921.

[44] List do m. Małgorzaty Teresy Siemieńskiej, [Rzym, przed 15 XI 1925].