W kościele oo. Karmelitów Bosych w Łodzi odbyły się dziś uroczystości związane z 50. rocznicą śmierci Sługi Bożego o. Anzelma Gądka ? założyciela Zgromadzenia Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus.
? 15 października 1969 roku w klasztorze oo. Karmelitów w Łodzi odszedł do wieczności Sługa Boży o. Anzelm Gądek. ? tłumaczy s. Konrada Dubel ? postulator procesu beatyfikacyjnego założyciela karmelitańskiego zgromadzenia. ? Chcemy w dniu dzisiejszym złożyć Panu Bogu dziękczynienie za dar życia Sługi Bożego, Jego powołania do Karmelu, jego wierności do końca w życiu kapłańskim, a także modlić się o dar Jego rychłej beatyfikacji. ? dodaje siostra.
Msza święta dziękczynna za dar Ojca Założyciela Zgromadzenia Karmelitańskiego rozpoczęła się od modlitwy o dar beatyfikacji Ojca Anzelma, która została odmówiona w kruchcie świątyni, gdzie spoczywają doczesne szczątki Sługi Bożego. Uroczystej liturgii przewodniczył ksiądz biskup Ireneusz Pękalski ? biskup pomocniczy Archidiecezji Łódzkiej.
W homilii łódzki pasterz przywołując postać Sługi Bożego wskazał na to, że pobożność Maryjna, która była mu tak bliska, została przez niego wyniesiona z rodzinnego domu, gdzie jeszcze w dzieciństwie jego matka ofiarowała go Matce Bożej. ? Jego Matka ? Salomea Kowalska ? miała zwyczaj jeszcze przed urodzeniem dzieci poświęcać je Maryi w obrazie Wniebowzięcia Maryi w Niegowickim kościele parafialnym. Dorastającym dzieciom wpajała zaś nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. ? zaznaczył kaznodzieja.
? Droga świętości to droga dla każdego z nas, bo i Maryja pamiętała te słowa Starego Testamentu: świętymi bądźcie! Ojciec Anzelm te słowa i słowa Jezusa: bądźcie doskonałymi ? wziął na serio, bo nie chciał byle jak przeżyć tej doczesności ? którą dał mu Pan Bóg jako drogę do domu Ojca. Ojciec umierał w opinii świętości. Teraz tylko następny krok, by ta świętość została potwierdzona przez Kościół! ? mówił w homilii biskup Pękalski.
Łódzki sufragan wspomniał również moment przeniesienia relikwii Sługi Bożego z cmentarza na Radogoszczu do przygotowanego sarkofagu, który został umieszczony w kruchcie karmelitańskiej świątyni oraz zauważył, że całe życie ojca Anzelma było kroczeniem drogą świętości za Chrystusem i do Chrystusa ? u którego dziś z pewnością za nami oręduje! ? zakończył kaznodzieja.
W liturgii wzięły udział delegacje sióstr ze wszystkich klasztorów Karmelitanek Dzieciątka Jezus w Polsce.
Proces beatyfikacyjny Sługi Bożego w archidiecezji łódzkiej trwał w latach 2002-2008, obecnie jest na etapie rzymskim, gdzie trwają prace związane z pisaniem ?Positio? o życiu i cnotach heroicznych o. Anzelma. O łaskach otrzymanych za przyczyną Sługi Bożego prosimy o podanie wiadomości na adres:
Przeżywana w Karmelu w dniu 15 października 2019 roku, 50. rocznica śmierci Sługi Bożego Anzelma od św. Andrzeja Corsini (Macieja Józefa Gądka, 1884-1969) OCD, pobudza nas do refleksji nad świadectwem jego życia, powołaniem terezjańskim, nad zadaniami, jakie dane mu było spełnić dla Zakonu i Kościoła.
Niezbędne jest przy tej okazji bliższe poznanie jego duchowości, czym Sługa Boży żył i jak na co dzień dążył do świętości. Nie sposób jednak uczynić tego jednym spojrzeniem, dlatego uczynimy to kolejno za pomocą fragmentów jego pism oraz kilku świadectw o jego życiu.
Wczytując się w korespondencję o. Anzelma, zwłaszcza z lat kiedy pełnił on posługę przełożonego, możemy natrafić na ciekawe wynurzenia, w których nieznacznie odkrywa tajemnice swojego serca, pełnego eliańskiej żarliwości o chwałę Bożą. Czynił to najczęściej zachęcając powierzone sobie osoby do duchowego zrywu i walki o świętość, także doskonałość całych wspólnot. Osobiście był cały skierowany na dyspozycyjność swoim wyższym przełożonym, gotowy na każdy wyraz woli Bożej czyli pełnienie posłuszeństwa w duchu Chrystusa. W liście do przyjaciela i swojego rówieśnika, o. Antoniego Foszczyńskiego (1884-1950), ujmuje nas szczera deklaracja młodego, wówczas zaledwie 34-letniego przeora wadowickiego:
Prawdziwi fundatorzy zwykle poetami nie są, tylko ludźmi czynu. Co do mnie jestem na zawołanie. Trudności nie stawiam żadnej. Jeśli mię wezmą jako zwykłego Ojca gdzieś na fundację, z największą radością pójdę, jeśli by mię chciano użyć jako przełożonego, dobrze się przedtem namyślę, bo widziałem ja w Krakowie, z jakiemi trudnościami trzeba walczyć w początkach na każdym kroku, choć niby to Kraków był pod ręką i wszystko na rękę. Zresztą jak mi Przełożeni objawią swoją intencję, pójdę i na koniec świata. Sam jednak nie chciałbym sobie wybierać tam lub ówdzie lub tu. N[asz] O[jciec] Prowincjał [Chryzostom Lamoš] zna mię i wie, że wystarczy z jego strony tylko chęć, a nie postawię trudności. Tymczasem mało o tym mówmy i nie rozgłaszajmy przed czasem, bo wielkie rzeczy czynią się w milczeniu, abyśmy przez zbyt głośne proklamowanie nie narazili dobrej sprawy, a siebie czasem na śmiech nie wystawili. Si digitus Dei est et a Deo res est, nikt nie przeszkodzi, jeśli nie z Boga, choćbyśmy wszyscy byli za tym, na nic jest?.. Niech Pan Bóg i Matka Boża układa!
Sprawy duchowe wiązał realnie z życiem praktycznym, zauważając konkretnego człowieka, dlatego w tym samym liście zaraz kontynuuje:
Teraz coś z materialnej strony. Jeśli macie coś z kaszy owsianej czy innej, to bym prosił odstąpcie dwa lub trzy kilo. Zapłacimy, bo tu dostać nie można a o. Bertold [Kozłowski] nie może czego innego? (Wadowice, 13 V 1918).
W zatroskaniu zaś o potrzeby materialne braci i sióstr kierował ich dążenia do nadprzyrodzonego celu życia konsekrowanego. Nawet po skończeniu urzędu prowincjała, gdy właśnie z posłuszeństwa znalazł się na okres ponad 20 lat, wbrew swojej woli, na przepowiedzianym sobie "końcu świata", tj. w Rzymie, pisał do drogiej swemu sercu wspólnoty karmelitanek bosych we Lwowie:
Proroków nam potrzeba, a choć prorok w Ojczyźnie swej nie jest widziany dobrze, jednak konieczni są. Izrael prześladował swoich, i tym się też przyczynił do ich świętości. Chcąc być świętym trzeba cierpieć i umieć cierpieć. Świętych, Świętych nam potrzeba, świętych Karmelitów i Karmelitanek, którzy by nie przez zamknięte drzwi serca rozmawiali z Bogiem, ale otwartym sercem i z całego serca tylko Boga znali i przepowiadali i kochali. Póki serca letnie będą, urodzaj będzie jedynie na mchy, i tym podobne podlejsze zielska, ale pszeniczki nie będzie i chleba jeść nie będziemy, i drudzy głodować będą. Róże się też nie rozwiną, tylko same głogi na ziemi bezpłodnej sterczeć będą. Bądźcież więc świętymi ? bo Karmelitanka a święta, to jedno. Mea culpa ? Medice, cura te ipsum. Jużciż za waszym przykładem i ja się dam porwać. Proścież Pana Jezusa, bym rygle zerwał i drzwi otworzył, bo Pan Jezus stoi i puka. (Rzym, [przed 15 XI] 1925).
Sługa Boży odszedł do wieczności w 1969 r. w samą uroczystość św. Teresy od Jezusa, reformatorki Karmelu, na rok przed ogłoszeniem jej doktorem Kościoła. Badając życie duchowe o. Anzelma, możemy z całą pewnością stwierdzić, że był on spadkobiercą ducha św. Matki Teresy z Avila, w kontemplacji i działaniu ożywiał go płomień miłości Jana od Krzyża, a na szczyt Karmelu dążył najwyraźniej "małą drogą" najmłodszego karmelitańskiego doktora Kościoła ? Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza. Ten nurt życia Ewangelią oraz charyzmatem karmelitańskim zgodnie z nauczaniem tychże "proroków" Karmelu doprowadził go do odkrycia nowego daru i doświadczenia tajemnicy miłości Bożej w ubóstwie i prostocie Słowa Wcielonego - Dzieciątka Jezus, które od początku było przedmiotem kontemplacji w Karmelu. Według Ojca Anzelma, całe życie Chrystusa, "od żłóbka aż po krzyż", jest wzorem dla wszystkich dzieci Bożych w Kościele.
Dopuśćcie maluczkim przychodzić do Mnie (Mk 10, 14)
Pasł Mojżesz trzodę w krainie Madian, wysługując się swemu teściowi Jetro (por. Wj 3, 1n). Nic nie mąciło zwyczajnego trybu jego życia. Aż oto dnia jednego, gdy najmniej o tym myślał, ujrzał krzak. Krzak gorzał, a nie zgorzał. Pójdę, powiada Mojżesz, i zobaczę to dziwo, i szedł. A gdy się zbliżył, głos usłyszał mocny: Nie zbliżaj się, ale zdejmij obuwie twoje, bo ziemia na której stoisz święta jest (Wj 3, 5), i głos: ?Jam jest, którym Jest? (Wj 3, 14).
Drodzy Bracia i Siostry, i nasze życie płynie jak Mojżeszowi, po różnych drogach i ścieżkach biegamy, pasąc trzodę, pędzą troski nasze jedna przed drugą i nic nie zmienia monotonności szarego życia i dni naszych. Aż oto [...] krzak rozgorzał na górze, na Górze Karmelu ? i oczy wszystkich zwróciły się ku niemu. Pójdźmy, zobaczmy co to jest, czemu ten krzak gorze, a nie zgorze? I przyszliśmy, i cóż widzimy? Oto gorze przed nami krzak, krzak róży na Karmelu, rozpalił się, rozżarzył, a nie gaśnie, płomienie zawsze żywe. Co to jest? To jest Teresa, Teresa od Dzieciątka, błogosławiona Karmelitanka z Lisieux!
I choć się ten krzak pali, przecież nikogo nie spali, każdy się może zbliżyć, a zapach róż rozchodzący się wokół usuwa truciznę świata, którą dotąd oddychamy, oczyszcza powietrze, abyśmy pełną piersią wdychali i życie odnawiali. A głos z tego krzewu się rozchodzi, nie surowy, nie mocny, ale dziewiczy, czysty, jak śpiew anielski: Ludzie, serca otwórzcie, ducha odnówcie, żyjcie miłością, bo miłość życiem jest, a życie miłością!
Obiecała błogosławiona Terenia, że po śmierci, deszcz różany spuszczać będzie na ziemię. Przypatrzmy się na koniec tych dni uroczystych jeszcze raz tej róży wspaniałej, zbierzmy te, które ona porozrzucała w ciągu biegu swego życia, i jeśli to w naszej mocy, zbadajmy tajemnicę jej życia, źródło skąd zraszają się te róże, skąd płynie jej świętość i piękność tej świętości i wziętość wśród ludzi.
(...) Możemy badać życie tej Błogosławionej w świecie, w rodzinie, wśród ludzi, w Karmelu wreszcie, i zobaczymy różne jej cnoty: miłość Boża jak u serafina, miłość ludzi aż do zupełnego zapomnienia o sobie, gołębia prostota i szczerość duszy; podziwiać będziemy jak ona przy najwyższych zaletach umysłu i serca jest jak dziecko, które zda się nic nie rozumieć i nie umieć, prócz kochania. Zdumiewać się będziemy nad jej pokorą i posłuszeństwem, nad jej roztropnością (...), nad jej czystością anielskiego życia i oderwania, słowem nad jej świętością najprzystępniejszą, a przecież najdoskonalszą.
Gdzie sekret tego wszystkiego, gdzie klucz do tych skarbów? Na ziemi, czy w niebie? Ma ten klucz, bo ma skarby. Gdzie sekret jej świętości, źródło, z którego ona tryska? Eucharystia ? piękna miłość! Stąd płynęło jej życie i wszystkie objawy życia!
Nie szła ona do nieba wykraść ogień boski, nie wzbijała się zachwycona do wieczystych piękności, bo żadnych zachwytów nie miała. Ona skarby znalazła na ziemi, znalazła je w Eucharystii, w Najświętszym Sakramencie, i to życie Boga miłości przyswoiła sobie, aby Nim wyłącznie żyć i oddychać. Widzimy ją na ołtarzach. I na cóż ona tam jest? Na to, by spuszczać róże, by rozsypywać miłość po ziemi, by Jezus był Królem Serc, a królestwo Jego ? królestwem dusz miłujących. A ona stoi jak Anioł stróż Eucharystii i głosi miłość miłosierną tego Pana miłości.
Zdawać by się mogło, że Teresa, ten biały kwiatek, ta zabawka Pana Jezusa, będzie umiała się kochać i pieścić się z Bogiem, być jako dziecko rozpieszczone w ramionach Ojca. Nie, to dziecko ma rozum głęboki i zawstydzić by mogła teologa. Oto jak ona rozumuje: zrozumiałam, że jeśli Kościół ma ciało złożone z różnych członków, to nie może mu brakować jednego najszlachetniejszego, najpotrzebniejszego. Nie może brakować mu serca, że to serce musi kochać, musi ożywiać miłością. I gdyby to serce bić przestało, gdyby nie ożywiało członków, nie byłoby ani apostołów, ani męczenników; nie zdobiliby się w cnoty wyznawcy i nie śpiewałyby dziewice pieśni nowej Barankowi, i to serce obejmuje wszystkie powołania, wszystkie czasy i miejsca. I czymże jest to serce w Kościele? To serce to Eucharystia, to ta piękna miłość, z której jakby z oceanu zawsze pełnego rozlewa się duch Chrystusowy, miłość i uczynki miłości na wszystkie członki. Zrozumiała Teresa i wzięła, wzięła Eucharystię, wzięła to serce, aby nim kochać i żyć, aby się odziać w ducha Chrystusowego (por. Ga 3, 27). Serce Boga brała z Eucharystii, wzięła jako własne, aby kochać bez miary, jak Chrystus ukochał bez miary.
Jeśli Eucharystię nazwiemy słońcem, to słońce oświeciło najpierw dom, w którym mieszkało, to jest serce. Oświecając serce tej dzieciny, musiało jej pokazać jej nędzę, stąd płynie pokora i cichość tej świętej dziewicy. Stąd też widząc Jezusa pokornego, wzgardzonego, widząc jak On, Pan nieba i ziemi, nie miał gdzie by głowę skłonił, choć Jego jaskółki miały gniazda, a liszki nory (por. Mt 8, 20; Łk 9, 58). Teresa określa swoją pokorę w tych słowach: Tak się musimy uniżyć, i tak zniszczyć naszą pychę, byśmy mogli służyć Jezusowi za mieszkanie. A jakież to mieszkanie, gdzie by nie można skłonić, oprzeć nawet głowy? Myśl śliczna, a prosta. Tak się uniżyć, tak się uważać za biedną, że Jezus nie raczy nawet spojrzeć.
Zapatrzona w to wyniszczenie eucharystyczne Jezusa, ożywiona jest najwyższym pragnieniem ? być niczym i za nic mianą. W dzień Profesji świętej woła: ?Jezu, spraw, aby nikt się mną nie zajmował, niech będę pod nogami wszystkich, zapomniana i jak ziarnko piasku?. Ja pragnę być zapomniana, pisze w innym miejscu, nie chcę wzgardy, krzywdy, to za wielki zaszczyt dla ziarnka piasku. Bo gdyby gardzono ziarnkiem piasku, kiedy je zmiatają, to by przecież pamiętano o nim. Ja chcę być zapomniana, nie tylko przez drugich, ale od siebie samej, abym na ziemi niczym się nie zajmowała prócz miłowania Boga.
A z pokory rodzi się cichość. Ciche było życie świętej dziewicy, tak ciche, że siostry, widząc ją słabą, mówiły: Kiedy umrze, cóż napiszemy o niej? Nic nie zdziałała. Oto jak umiała ukryć swe cnoty przed sobą i przed drugimi, nawet najbliższymi. O, bo to delikatna nader cnota, ta pokora, i cichość. Ona musi się ukryć nie tylko przed drugimi, ale i przed sobą.
I gdzież to dziecko czerpało tę nadprzyrodzoną siłę wzgardy siebie? Tam, gdzie źródło życia. Uczcie się ode mnie, żem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie odpoczynek dla dusz waszych (por. Mt 11, 29). W tej to nauce pokory ta mała dziecina nauczyła się być pokorną i zamykać swe skarby, bo powiada pięknie: są rzeczy tak kosztowne i wonne, że żadne słowo ich nie wypowie, a wystawić je na powietrze to zapach swój stracą. Stąd też, choć się kwiatkiem nazwała, przecież tak zastrzegła, aby woń tego kwiatka wstępowała tylko ku niebu.
Miłość jest duszą, pokora jej ciałem, w której mieszka, a owocem jej pokój, wesele, radość, prostota. Oto zalety dzieci Bożych. Jako cechę charakterystyczną świętości Teresy bulla beatyfikacyjna zaznacza drogę maleńką, prostotę, że szła ona jak dziecko po ścieżkach sprawiedliwości, pełna ufności, wesela, pokoju, niczego się nie obawiając, pewna, że nad dzieckiem czuwa Ojciec, że takich jest Królestwo niebieskie (por. Mt 19, 14).
Ale skądże znowu ten przymiot dzieci Bożych w duszy Teresy? Skąd to zrozumienie tej drogi, tak prostej, a pewnej? Oto głos Eucharystii: Dopuście maluczkim przychodzić do Mnie (por. Mt 19, 14). Idzie do niej Teresa, a idzie z taką ufnością, że pomyśleć o większej trudno. Mojego pokoju i mojej ufności nie zdoła odebrać nawet grzech ciężki. Nie dlatego, że zostałam zachowana od grzechu ciężkiego, ja mam ufność do Pana. Nie! Ja czuję, że chociażbym miała na sumieniu wszystkie zbrodnie, które można popełnić, ufności bym nie straciła. Poszłabym, serce rozdarłszy żalem, rzucić się w objęcia Boga. Wiem także, że kocha marnotrawne dziecko (por. Łk 15, 20?24). Słyszałam Jego słowa do Magdaleny, do niewiasty cudzołożnej, do Samarytanki, wiem, co znaczy to miłosierdzie Jego i złość pychy są jako krople wody wrzucone w piec ognisty.
I gdybyśmy przechodzili kolejno wszystkie jej cnoty, to klucz do nich, znaleźlibyśmy w tabernakulum. Stamtąd jej zrozumienie Ewangelii, stamtąd zrozumienie miłości i uczynków miłości jaśniejących w cnotach codziennych.
Lecz Jezus w Eucharystii to nie tylko cichy, pokorny, miłujący Baranek, nie tylko Przyjaciel, Brat, Ojciec. To Apostoł, to Misjonarz. Wszak ta miłość Eucharystyczna działa cuda. Oto Ja jestem z wami, aż do skończenia świata (por. Mt 28, 20). I w tym Teresa chce być z Panem. Poszła do nieba i króluje, ale ona nie chce używać sama. Chce z nami się dzielić. Ja spuszczę deszcz różany, nie tylko, ja zstąpię. Chce być jak była za życia, Aniołem stróżem Eucharystii, tej pięknej miłości i tej miłości uczyć, czyniąc dobrze na ziemi.
Drodzy moi Bracia i Siostry. Podziwiamy tę świętą, kochamy, bo jest kochania godna. Znamy sekret jej świętości i klucz mamy. To życie Eucharystyczne Boga na ziemi i w sercach naszych. ?Pójdźcie do Mnie wszyscy...? (Mt 11, 28).
Serca lodowate ? suche kłody ? życia nam potrzeba: w sercach, w rodzinach; w społeczeństwie, w ojczyźnie ? oto stoi serafin miłości ? Teresa ? oto orzeł ? oto gołąbka.
(...) Kończąc te uroczystości, zwracamy się do Ciebie: Róże rzuć! Kościół święty walczy ? a w Polsce przede wszystkim. Rzuć różę miłości w Ojczyznę naszą, by zgoda panowała i miłość synów Ojczyzny budowała po Bożemu Królestwo niebieskie. Popatrz łaskawie na najczcigodniejszego Pasterza tej diecezji i jego pasterzowaniu błogosław, aby owieczki prowadził do Dobrego Pasterza, aby żadna nie zginęła.
A każdemu daj to, o co prosi ? ten odpust zupełny, którym jest miłość i dary bogate. A nade wszystko daj nam klucz twój, klucz do tabernakulum, aby każdy mógł tam otwierać i brać miłość Jezusową i życie Jezusowe! Amen.
Strona używa plików cookies, aby usprawnić jej funkcjonalność oraz do celów statystycznych. Możesz zawsze wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki.
Dalsze korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Więcej w Polityce prywatności OK, ZAMKNIJ
Cookies
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
You must be logged in to post a comment.