Przeskocz do treści

Blog

15. dnia każdego miesiąca modlimy się o beatyfikację sł. B. Anzelma Gądka, Założyciela Zgromadzenia. Msza święta sprawowana jest o godz. 6.30 w kaplicy naszego domu zakonnego przy ul. Złocieniowej 38, oraz o godz. 18.00 w kościele Karmelitów Bosych przy ul. Liściastej 9 w Łodzi. Przed Mszą świętą odczytujemy prośby i podziękowania przysyłane do Postulacji Sługi Bożego, w tych intencjach modlimy się przy jego grobie, oraz polecamy je przez przyczynę o. Anzelma w codziennej nowennie.

Również Msza święta o łaskę beatyfikacji Sługi Bożego jest sprawowana 15. dnia każdego miesiąca w Domu Prowincjalnym w Baliach, o godz. 7.00 i w Domu Macierzystym w Sosnowcu, o godz. 6.15.
O łaskę beatyfikacji swojego rodaka o. Anzelma, modlą się także wierni w rodzinnej parafii Niegowić ? przed Mszą świętą odczytywane są prośby zanoszone przez wstawiennictwo Sługi Bożego.

Zapraszamy wszystkich do uczestniczenia w tych modlitwach.

15 września 2020 r., w kolejnym dniu modlitw o beatyfikację Sługi Bożego o. Anzelma Gądka, w łódzkim kościele karmelitów bosych przy ul. Liściastej 9, została odprawiona Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił o. Ernest M. Zielonka OCD, przeor wspólnoty i proboszcz parafii pw. Opieki św. Józefa i Matki Bożej z Góry Karmel. Przed liturgią, przy grobie Sługi Bożego w przedsionku kościoła, gdzie zgromadziły się siostry karmelitanki Dzieciątka Jezus z Matką Błażeją Stefańską, przełożoną generalną Zgromadzenia, została wzniesiona modlitwa o łaski za przyczyną o. Anzelma oraz o jego beatyfikację. Znamiennym gestem o. Ernesta i zarazem „niespodzianką” dla wiernych, był użyty przez celebransa ornat rzymski, przywieziony na ten dzień modlitwy specjalnie z klasztoru warszawskiego ojców, używany tam przez Sługę Bożego. Jak informuje dedykacja wyszyta na lewej stronie tejże szaty liturgicznej, haft artystyczny na ornacie został wykonany ręcznie przez siostry karmelitanki bose z klasztoru we Wrocławiu w 1952 r. Ornat został przez nie ofiarowany o. Anzelmowi, jako prowincjałowi Polskiej Prowincji Karmelitów Bosych, z okazji złotego jubileuszu jego profesji zakonnej (zob. fotografie).                                                 

Homilia o. Ernesta Zielonki OCD, Łódź,

Maryja, która stoi pod krzyżem, to nie wzór jakiegoś cierpiętnictwa, czy spektakularnej boleści wystawionej na pokaz gawiedzi. Ale to dla każdego z nas wzór tracenia i wzór przeżywania opuszczenia, tego najgłębszego. Maryja dzisiaj pod krzyżem traci Tego, który był i jest całym sensem Jej istnienia – swego Syna. Maryja nie traci tego, co złe, ale to, co najlepsze, to co dobre i uczy nas tego zupełnie innego tracenia. Ona, która posiada Nieogarnionego, w Jej łonie Nieskończony zamknął swe istnienie, a teraz po trzydziestu latach otrzymuje syna Zebedeusza w miejsce Syna Ojca Przedwiecznego. Maryja bolesna, osamotniona, to dla nas wzór oczyszczenia do końca i wzór wierności do końca. To wzór dla świętych wszystkich czasów.

Matka Teresa z Kalkuty, we wrześniu 1959 r. pisze do swego spowiednika: „Niech mnie Ojciec zostawi samą. Bóg musi chcieć ode mnie tej samotności. Proszę o modlitwę. Mimo wszystko, chcę kochać Boga za to, co mi zabiera. On zniszczył we mnie wszystko. Czuję w duszy po prostu ten straszliwy ból z powodu utraty Boga, Boga, który mnie nie chce, Boga, który nie jest Bogiem, Boga, który naprawdę nie istnieje. Proszę, Jezu, wybacz moje bluźnierstwa – kazano mi pisać wszystko. Ta ciemność, która otacza mnie z każdej strony nie potrafi wznieść swojej duszy do Boga, nie dociera do niej żadne światło, ani natchnienie”.

Dla o. Anzelma Zakon, Karmel, był największą miłością. Dla niego życie zakonne i Kościół stanowiło sens całego istnienia. Jakże boleśnie, jak wielkim oczyszczeniem było dla niego przeżywanie zmian soborowych, gdy widział jak wiele rzeczy, które kochał, dla których poświęcił całe swoje życie, gdzieś odchodzi. On, który całe życie tak bardzo dbał o gorliwość w swoich klasztorach, nagle widzi rzeczy, których nie rozumie.

Pisze do m. Stanisławy Połotyńskiej OSU w Rzymie: „Widzę i uznaję, że trzeba prowadzić dialog najpierw z Panem Bogiem, potem z Kościołem, potem ze sobą, wreszcie ze wszystkimi, aby wszystkich pociągać do Boga, by we wszystkim był Chrystus. Widzę jednak, że raczej świat pociąga zakonników, a nie zakonnicy świat, i nad tym boleję”.

Ojciec Anzelm przeżywał duchowe oczyszczenie, ale również oczyszczenie związane z postępującym wiekiem, brakiem sił. Nie udaje jednak, że jest młodzieniaszkiem. Potrafi w swoich listach i wspomnieniach przyznawać się z prostotą do tego, co w jego duszy po ponad 60 latach życia zakonnego, kapłańskiego się dzieje. Pisze: „W przeszłym roku miałem częściowy paraliż – w tym roku zapalenie płuc – mimo to pracuję, wolniej i powolniej niż dawniej. Trochę ślepnę, trochę głuchnę; najwięcej mi dokucza posucha wewnętrzna…”.

„W duszy sucho a na zewnątrz bardzo uroczyście – opisuje swój diamentowy jubileusz kapłaństwa. Niech będzie Bóg uwielbiony – dla mnie zaś szczera pokuta i prośba o Miłosierdzie… Cierpień fizycznych nie brak, ale wszystkie zakonne ćwiczenia spełniam, duchowa zaś posucha rodzi coraz większe ciernie. Głoszę jeszcze słowo Boże, ale wielki zanik pamięci, zwłaszcza imion i faktów – żyję tylko dniem obecnym… Raduję się mym powołaniem, bieg do mety zostawiam Miłosierdziu Boga... Proszę o modlitwy, by nie był zmarnowany żaden moment z mojej starości, lecz aby każdy był aktem miłości Boga”.

Tak Matka Teresa, jak i o. Anzelm wpatrzeni w Maryję nie zatrzymują się na cierpieniu. Maryja pod krzyżem jest królową, która zasiada po prawicy swego Króla, zdobna w klejnoty. Maryja pod krzyżem śpiewa swój ostatni Magnificat, który będzie słyszany dopiero w raju, podobnie jest w życiu Matki Teresy, a także w ostatnich dniach o. Anzelma.

Matka Teresa z Kalkuty pisała: „Jezu, nie zważaj na moje uczucia, nawet na mój ból. Twoje szczęście, to wszystko, czego pragnę. Co do reszty, proszę, nie zadawaj sobie trudu. Chcę tego wszystkiego. Nie pozwól, bym w jakikolwiek sposób zrobiła Ci krzywdę. Zabierz mi zdolność ranienia Cię. Błagam Cię tylko o jedno, proszę, nie zadawaj sobie trudu, by wrócić szybko. Jestem gotowa czekać na Ciebie całą wieczność”.

I ostatnie słowa o. Anzelma napisane do jego siostry: „Byłem bardzo szczęśliwy w swoim powołaniu. Kochałem zawsze moje powołanie i kocham, i bardzo jestem Bogu wdzięczny za tę wielką łaskę daną mi z miłosierdzia Bożego. Kocham Karmel i wszystko, co On mi dał i daje. Jestem naprawdę dzieckiem Zakonu. Zakon święty przyjął mnie, jako dziecko, wychował i dał wszystko, co tylko mógł dać. Tak Bóg wszystkim kierował”. Amen.

1 IX
Niech Duch Święty rozlewa w twojej duszy swoje dary – zwłaszcza miłość, która niczego Bogu nie odmawia.
2 IX
Czyń wszystkie akty z radością, bo to znak miłości, czyń je cicho, bo to znak pokory.
3 IX
Gdy wszystko uczyniłaś dobrze, pamiętaj, że jeszcze wiele rzeczy pozostaje, które trzeba czynić nie tylko dobrze, ale lepiej i doskonale.
4 IX
Często cnota w pojmowaniu i wiedzy bywa bardzo wysoka, jednak, gdy wystawi się ją na próbę, „spada z tronu”.
5 IX
Trwajcie w powołaniu, mocne ufnością, szerokie miłością – nieście niebo, ale nie zachmurzone bojaźnią, lecz radosne i słoneczne miłością i prawdą.
6 IX
Niech miłość eucharystyczna przemienia was w Tego, którego się kocha, a wszystkie czynności zamienia w ofiarę.
7 IX
Módl się o cnotę pokory, bo ta złączona z ufnością, uzupełnia braki i z niedostatku czyni zyski.
8 IX Narodzenia Matki Bożej
Bądźcie zawsze radością Dzieciątka Jezus i Jego Matki.
9 IX
Niech Eucharystia będzie dla was największą miłością, a dusza niech będzie tabernakulum świętości.
10 IX
Życie wasze niech będzie aktem wiary i nieustającą adoracją mieszkającego w duszy Boga.
11 IX
Życzę ci wielkiej wielkoduszności, pokoju wewnętrznego i wielkiej radości „w czynieniu miłości”.
12 IX Imienia Maryi
Proś Dzieciątko Jezus, by wzięło w swoje ręce twoje losy, a Matkę Najświętszą, by cię pocieszała i nawiedzała.
13 IX
To moje życzenia i modlitwy – byś w słońcu Eucharystii rozwijała się i doskonaliła.
14 IX Podwyższenie Krzyża Świętego
Krzyż jest znakiem wiary, tryumfu i chwały, symbolem naśladowania Pana Jezusa Ukrzyżowanego.
15 IX Matki Bożej Bolesnej
Podziwiamy Maryję, jako Matkę boleści stojącą pod krzyżem, kiedy Syn Boży proklamuje Ją, jako Matkę rodzaju ludzkiego - Matkę żyjących i Matkę Kościoła.
16 IX
Naśladowanie Jezusa Chrystusa – to droga wyniszczenia z miłości własnej i zaparcia się własnej woli, aby pełnić wolę Bożą.
17 IX
Nie smuć się, że nie możesz pracować – twoje cierpienie więcej przyniesie korzyści, aniżeli praca.
18 IX
Przez tę chorobę i złączoną z nią ofiarę, Pan Jezus daje ci dowód swojego zaufania i miłości, czyniąc cię uczestniczką swoich cierpień, a także swoich zasług.
19 IX
Cierpienie było i jest dla ciebie łaską, zrozumieniem miłości Bożej, duchowym wyrobieniem, składaniem radosnej ofiary z siebie.
20 IX
Miłość Twoja niech będzie słońcem, nadzieja rzeczywistością, a wiara widzeniem.
21 IV
Twoje cierpienia niech będą aktami miłości, a samotność adoracją Pana Jezusa.
22 IX Początek nowenny do św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Święta Teresa, nazywa się maleńka, bo małymi drogami, dziecięcymi prawie krokami, dochodzi do najwyższej doskonałości.
23 IX
Teresa wskazuje, że nie wielkie drogi ceni pokorny, nie wielkie myśli i wykonania, ale małe drogi, proste plany, szczere myśli prowadzą do szczęścia.
24 IX
Święta Teresa chciała być miłością w sercu Kościoła – życie poświęciła temu celowi.
25 IX
Małymi krokami, małymi drogami, ale zawsze iść naprzód, zawsze szczerze i prosto do Boga.
26 IX
Życie Teresy jest niczym innym, jak ofiarą dla miłosiernej miłości Boga, nie za siebie tylko, ale za dusze ludzkie.
27 IX
Miłość Teresy była jak serce, które choć najmniej widzialne, przecież ożywia cały organizm i daje życie.
28 IX
Miłość nauczyła Teresę, że kochać, to znaczy czynić dobrze, nie tylko wtedy, kiedy serce chce, ale i wtedy kiedy nie chce.
29 IX
Święta Teresa wszystko co małe, co drobne, co zwyczajne – uczyniła nadzwyczajnym przez prostotę wykonania.
30 IX
Święta Teresa prowadzić będzie za rękę wszystkie dusze maleńkie i pokorne, i nie spocznie, aż wprowadzi Króla do serc ludzkich – do Królestwa Jezusowego.

Obraz Matki Bożej Wniebowziętej w Niegowici, w rodzinnej parafii Sł. B. o. Anzelma, czczony od 1610 r.

Ponieważ Kościół powszechny przez całe wieki objawiał swą wiarę w tajemnicę Wniebowzięcia z ciałem i duszą Najświętszej Maryi Panny, biskupi całego świata jednozgodnie i prawie jednogłośnie prosili, aby ta prawda, oparta o Pismo święte i wrodzona w duszę wiernych, i zgodna z innymi prawdami objawionymi, była określona i podana jako dogmat katolickiej wiary, Papież Pius XII, skłaniając się do życzeń całego Kościoła, postanowił ten przywilej Najświętszej Maryi Panny uroczyście ogłosić.

Przeto dnia 1 listopada Roku Jubileuszowego 1950, w Rzymie na Placu przyległym do Bazyliki św. Piotra, wobec licznego grona kapłanów i biskupów, także z odległych krajów przybyłych, wobec nieprzeliczonego tłumu wiernych, z oklaskiem całego katolickiego świata, ogłosił Wniebowzięcie z ciałem Najświętszej Marii Panny nieomylnym wyrokiem tymi słowy:

„Po długich i często powtarzanych modłach wznoszonych do Boga i wezwaniach o światło Ducha prawdy, na chwałę Wszechmogącego Boga, który łaskawość swoją Dziewicy Maryi okazał, na chwałę Jego Boskiego Syna, Króla wieków nieśmiertelnego i Zwycięzcy grzechu śmierci, na powiększenie chwały tejże królewskiej Matki, i ku radości i uniesieniu całego Kościoła, władzą Pana Naszego Jezusa Chrystusa, powagą Świętych Apostołów Piotra i Pawła i naszą, ogłaszamy, podajemy i określamy, jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Bogarodzica, zawsze Dziewica Maryja, po ukończonym życiu ziemskim, została z ciałem i duszą wzięta do chwały niebieskiej”.

Argumenty Wniebowzięcia:

  1. Matka Jezusowa, według rozważań teologów i na fundamencie Pisma św. dzieli losy swego Boskiego Syna, złączona najściślej w życiu Jezusa, w świętości i dziełach, stąd niemożliwą jest rzeczą, aby Ta, która Go poczęła, porodziła, która Go mlekiem wykarmiła, piastowała, miała być od Niego po tym życiu oddzielona ciałem. Bo Syn Boży jest Synem Maryi, który wszelkie prawo wypełnił najdoskonalej kochając Ojca, nie mógł nie kochać i czcić swej Matki. Jeśli zaś mógł zachować ciało Jej od zepsucia, a mógł, bo jest wszechmocny, więc to uczynił.
  2. Ojcowie święci, już od II wieku, uważają Dziewicę Marię jako Nową Ewę, daną nowemu Adamowi Jezusowi Chrystusowi, jako socjuszkę (towarzyszkę) w dziele zbawienia, a choć Jemu podległa, przecież najściślej z Nim złączona w walce z piekłem i szatanem, przepowiedziana w raju, zwyciężycielkę grzechu i śmierci. Jak zaś chwalebne Zmartwychwstanie Syna była tryumfem i zwycięstwem ostatecznym, tak też wspólna razem z Synem swoim, zakończoną być miała chwałą ciała dziewiczego, Jej zmartwychwstaniem i wniebowzięciem.
  3. Dlatego Maryja, królewska Matka Jezusa, jak jednym i tym samym dekretem przeznaczenia była najściślej złączona ze swoim Synem, niepokalana w poczęciu, w Boskim macierzyństwie nienaruszona Dziewica, w całym życiu złączona ze Zbawicielem, który pełne zwycięstwo odniósł nad grzechem i śmiercią, zdobyła najwyższą koronę swych przywilejów. Jak też Boski Syn na niebiosa wstąpił i króluje, tak i Jego Matka z ciałem i duszą wzięta została do Nieba, aby obok Syna zasiadała na prawicy swego Syna.
  4. Stworzenie odnowione – świat ducha i świat ciała wraca do Stwórcy przez Jezusa Chrystusa – Bóstwo zawsze było u Ojca i Syna i Ducha, ale dusza i ciało wraca, by zostać także w ludzkiej naturze obok Ojca, by Syn Człowieczy, Syn Matki Dziewicy był królem. Czyż mógł dopuścić, by Jego Matka nie była z Nim i przy Nim na tronie z ciałem i duszą? Jeśli Salomon – król swoją matkę, choć była grzeszną, postawił na tronie obok siebie, czyż Boski „Salomon” w mądrości swojej nie mógł sprawić – i sprawił – że Matka Jego usiadła na tronie chwały obok Niego? Czyżby byłby mniej wdzięczny od Salomona? Wraca więc Matka Boga na łono Trójcy – córka do Ojca – Matka do Syna – oblubienica do Ducha Świętego przez potęgę. Facit mihi –uczynił mi wielkie rzeczy! Wraca przez Miłość – razem być, razem żyć. Co Bóg złączył, nie może być rozdzielone – wraca jako jedyna z ciałem i duszą po życiu śmiertelnym.

My kiedyś [również], wpierw gdy będziemy osądzeni, po sądzie naszych spraw, Matka Jezusowa nie mogła być sądzona.

[…] Zdrowaś Maryja… Pełna zdrowia, łaski, piękności – Błogosławiona, jedyna, bo błogosławiony owoc Jezus... Przez Niegoś wielka, – ale i on przez Ciebie wielki – Król. Tyś chwałą Jeruzalem – ty radością Izraela, Tyś czcią ludu naszego.

Św. Piotr Kanizjusz powiada, że między świętami Maryi – Wniebowzięcie jest największe. Macierzyństwo, jako godność i przyczyna świąt wszystkich, jest najwyższe, ale jako święto, bo żaden dzień nie był dla Matki tak śliczny, tak radosny, kiedy po tym ziemskim pobycie – ogląda Boga twarzą w twarz – z Nim zjednoczona nie przez wiarę, ale [jako] widzenie istoty Boga, kiedy do radości Boskich nie tylko dusza, ale ciało zostało dopuszczone i wywyższone.

Wejrzał na niskość Służebnicy swojej – błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody.

                                                                             Sługa Boży o. Anzelm Gądek OCD
                                                          Triduum na Wniebowzięcie, Gołkowice 1956.

 

1 VIII
Twoją wymową, niech nie będą słowa, ale czyny dobre i święte.
2 VIII
Trzeba być dzieckiem, ale na podobieństwo Dzieciątka Jezus.
3 VIII
Miej cierpliwość i spokojnie znoś siebie, nawet wtedy, kiedy ci się nie uda przezwyciężyć siebie.
4 VIII
Ufaj i spokojnie idź naprzód, patrząc na Boga i Jego chwałę. Bez względu na to, jak jesteś usposobiona ? ufaj.
5 VIII                                               
Szukaj w sobie Pana Jezusa, w Nim znajdziesz pełność życia i radości.
6 VIII PRZEMIENIENIE PAŃSKIE
Miłość objawia się praktycznie nie w uniesieniach, ale w cichym, pokornym posłuszeństwie, i jest męczeństwem nie ciała, ale woli.
7 VIII
Zwyciężaj siebie, a takie zwycięstwo będzie twoim szczęściem.
8 VIII
Kochaj ? cierp ? i w tym wszystkim wesel się!
9 VIII
Każdą cnotę trzeba okupić, ale najwięcej miłość. Bo miłość jest najdelikatniejszą i najpiękniejszą cnotą, stąd nie tylko wiele, ale wszystko kosztuje.
10 VIII
Serce mi rośnie, gdy widzę lub czuję u drugich pokorę. Kiedy widzę pewność siebie, serce mi drętwieje.
11 VIII
Niech każdy, kto nawiedzi dom wasz, wyjdzie z niego lepszy.
12 VIII
Wszystkim potrzeba serca, i to serce trzeba dawać ludzkości, ale zawsze pod kierunkiem łaski ? wtedy się nie błądzi.
13 VIII
Niech każde cierpienie będzie znakiem miłości Jezusa do Ciebie, i znakiem twojej miłości do Jezusa.
14 VIII
Patrzcie oczyma Dzieciątka, uśmiechajcie się Jego uśmiechem, kochajcie Jego sercem, módlcie się Jego słowy ? wszystko będzie wasze, niebo w Was, a w tym niebie Ojciec i Syn i Duch Święty.
15 VIII Wniebowzięcie NMP
Niech Niepokalane Serce Maryi błogosławi twoje wysiłki, i uczyni twe serce pełne miłości i gotowe na wszelką ofiarę.
16 VIII
Jeśli ujarzmisz własną wolę czyli egoizm, jeśli pokonasz wrażliwość, będziesz świętą!
17 VIII
Niech w sercu i w domu rozbrzmiewa radość, a miłość wzajemna niech jednoczy serca na chwałę Dzieciątka Jezus.
18 VIII
Dziecięctwo duchowe ? to współżycie z łaską, w cierpieniu i chwale. Opiera się ono na prostocie, na pokorze i na miłości.
19 VIII
Wśród trudności nabywa się doświadczenia, a kiedy wzrok spogląda wyżej, nabywa się cnoty.
20 VII
Co teraz wydaje się cierpieniem, potem będzie radością ? bo potrzeba, byście były ?w rzeczach Ojca?.
21 VIII
Najważniejszym dobrem jest duch miłości i ofiary ? resztę sam Pan Jezus ułatwi i załatwi.
22 VIII NMP Królowej
Oddaj się Matce Bożej, by Ona cię wychowała na dziecko Boże.
23 VIII
Dzieciątko Jezus ? to nasz cel i nasze najwyższe życzenie: kochać Je, naśladować, dla Niego żyć i dla Niego umierać!
24 VIII
Spojrzenie na siebie może smucić, spojrzenie na Dzieciątko Jezus rozwesela, a nawet w smutku, daje wesele nadziei na dziś i na jutro.
25 VIII
Oddać się Miłości Miłosiernej, stać się ofiarą cichą, pokorną i wyniszczoną z miłości własnej ? to cel, to duch Karmelu Dzieciątka.
26 VIII NMP Częstochowskiej
Radość jest jak dobre lekarstwo ? skuteczne, kiedy nam dokucza jakaś bieda duchowa czy fizyczna.
27 VIII
Życzę pokoju, pogody, zdrowia ? nade wszystko tej radości, którą niesie ze sobą każda ofiara złożona dla Boga.
28 VIII
Ufność niech będzie twoimi skrzydłami, a miłość lotem ? Dzieciątko Jezus niech będzie twoim skarbem, a ty Jego radością.
29 VIII
Życie twoje niech będzie uświęcone modlitwą, zadośćuczynieniem za grzeszących; niech będzie również radością dziecka, które kocha Boga i bliźnich miłością szczerą, ofiarną i wielkoduszną.
30 VIII
Niech słońce Bożej radości rozświetla twoje życie wewnętrzne i zajęcia zewnętrzne, bo świętość karmelitanki, ma być ofiarną radością na chwałę Dzieciątka Jezus.
31 VIII
Ilekroć się smucisz - zapominasz o swoim powołaniu. Twoim powołaniem niech będzie - nie tylko miłość ? ale Radość miłości.