Przeskocz do treści

Z pełną radością możemy biec do naszego św. Józefa, Ojca i Opiekuna, i składać u jego stóp świeże kwiaty, wiosenną miłość serc naszych. Przyszliście chwalić, sławić, ofiarować i prosić św. Józefa. Słusznie, bardzo słusznie, bo jeśli kto, to św. Józef zasługuje na waszą miłość, na waszą ufność, zasługuje, byście go najbardziej ze wszystkich świętych, po Matce Najświętszej, czcili i naśladowali. Bo i któryż ze świętych zechce porównać się z tym czystym Oblubieńcem Niepokalanej Dziewicy, z tym ojcem przybranym naszego Boga? Jest on Patriarchą, a święci to są jego „dzieci” i „wnukowie”, wyrośli na tym „Chlebie żywym”, który on im podał, ukształtowani na przykładach, które on im przekazał w dziedzictwie. (...)

Święty Józef jest opiekunem każdego z nas osobno. Wiedzą o tym ci, którzy mają do niego nabożeństwo. „Chciałabym wszystkich przekonać, woła św. Matka nasza Teresa, aby byli nabożni do tego chwalebnego Świętego, z doświadczenia wiedząc o wielkich i niezliczonych dobrach, które nam wyprasza u Boga. Od wielu już lat corocznie proszę go w jego święto o jakąś łaskę, a zawsze mnie wysłuchuje. Jeśli zaś prośba nie jest tak prosta, on ją prostuje i sprawia, że obraca się na nasze dobro. Proszę przez miłość Boga - mówi dalej - kto mi nie wierzy, niech spróbuje, a dozna z własnego doświadczenia jak wielkim jest dobrem polecać się temu chwalebnemu ze wszech miar Patriarsze”.

Dlaczego ta opieka Józefa nad każdym z nas ma taką skuteczność? Bo św. Józef, rzec by można, ma w tym jakby własny interes. On jest opiekunem, szafarzem Kościoła Bożego, dlatego im więcej udzieli pomocy, im więcej ludzi doprowadzi do zbawienia, tym bardziej rośnie chwała jego przybranego Syna, a równocześnie jego własna.

Idźcie więc zawsze z ufnością do Józefa! Tam, gdzie już nikt nie pomoże, tam Oblubieniec Maryi wezwany z ufnością, pomoże na pewno. (...)

Jeśli zatem św. Józef jest opiekunem Kościoła, jeśli jest opiekunem rodziny chrześcijańskiej, jeśli jest wreszcie opiekunem każdego z nas z osobna, bez różnicy wieku, stanu, powołania, zajęcia, to cześć jego powinna być tak powszechna, jak powszechny jest Kościół katolicki. I stąd można powiedzieć, że kto nie czci św. Józefa, kto go nie wzywa, ten nie jest prawdziwie pobożnym katolikiem.

(...) Moi Drodzy, idźcie do Józefa! Proszę was i ja, ze świętą Matką Teresą: Spróbujcie, a doświadczycie, bo jak mówi Pismo: Żaden na ziemi nie narodził się jako Józef, który się człowiekiem narodził – książęciem braci, utwierdzeniem ludu, rządcą braci, umocnieniem narodów. Amen.

Zob. Kazanie na uroczystość Opieki św. Józefa, Kraków-Wesoła, 17 IV 1910 r.

W domu zakonnym sióstr karmelitanek Dzieciątka Jezus w Łodzi, gdzie znajduje się Postulacja Sługi Bożego Anzelma Gądka OCD, rocznice i wspomnienia związane z życiem i działalnością Ojca Założyciela obchodzone są w sposób szczególny. Siostry pracujące w Postulacji, korzystając z materiałów archiwalnych, starają się przy takich okazjach poszerzać wiedzę sióstr o jego osobie, udostępniać ciekawe epizody z życia oraz głębiej odkrywać jego duchowość. Taką dobrą okazją była również 137. rocznica urodzin Macieja Józefa Gądka. Pragniemy ponadto dzielić się opracowanymi treściami z szerszym kręgiem osób zainteresowanych życiem i duchowością Sługi Bożego – w sposób wirtualny, na platformie niniejszego bloga.

Dzień 24 lutego 2021 r. rozpoczął się modlitwą wspólnotową. Msza św. sprawowana przez o. Mirosława Tredera OCD miała intencję dziękczynną, za dar życia i łaski udzielone Ojcu Założycielowi oraz za siostry, z prośbą o obfite owoce Roku Jubileuszowego 100-lecia Zgromadzenia i wierność złożonym ślubom.

Już tradycyjnie, w przeddzień dnia urodzin o. Anzelma, siostry upiekły „bułeczki marszowickie”. Zwyczaj ten utrwalił się w naszej wspólnocie na skutek wspomnień Sługi Bożego z jego dzieciństwa. Na rekreacji opowiadał kiedyś siostrom, że ilekroć jego mamusia, Salomea, wracała z miasta, zawsze przywoziła swoim dzieciom, także Maciusiowi, smaczne bułeczki. Dlatego siostry starają się, by mimo Wielkiego Postu, w dniu urodzin „Maciusia”, ku radości wspólnoty, nie zabrakło tego „rarytasu”…

W refektarzu, przed śniadaniem, siostry zaśpiewały jedną z piosenek o Maciusiu, autorstwa s. Bernadety Czuby (1921-2007), a następnie powitały „Gości z Marszowic”. Żartobliwą inscenizację zaaranżowały: s. Bernadeta Gortat, w roli sąsiadki rodziny Gądków i s. nowicjuszka Hanna Korwat, w roli karmelity bosego, który do czasopisma „Głos Karmelu” chciał z kobietą przeprowadzić wywiad na temat rodziców Sługi Bożego i jego rodzinnej parafii. Nasze amatorki zakonnej sceny okazały się profesjonalistkami!

Po obiedzie część sióstr udała się z pielgrzymką do kościoła karmelitów bosych pw. Opieki św. Józefa przy ul. Liściastej 9, by pomodlić przy grobie Ojca Założyciela, znajdującym się w przedsionku kościoła. W Roku Jubileuszowym 100-lecia Zgromadzenia i równocześnie w Roku św. Józefa, przy określonych warunkach, jest możliwość uzyskania odpustu zupełnego.

Przed modlitwami wieczornymi wspólnoty, w sali konferencyjnej siostry obejrzały prezentację pt. „Ojciec i Opiekun”, wykonaną przez s. Imeldę Kwiatkowską, asystentkę generalną i wicepostulator. Ukazała ona życie Sługi Bożego o. Anzelma, jako czciciela i propagatora kultu św. Józefa w zakonie terezjańskim. Prezentacja ta została rozesłana również do wielu wspólnot Zgromadzenia, by siostry nie tylko mogły zapoznać się z bogatą duchowością o. Założyciela, ale też zachęcić się do większej miłości i czci św. Józefa, opiekuna Zgromadzenia.

W dniu 24 lutego br., z okazji 137. urodzin Sł. B. o. Anzelma Gądka, Radio Fara z archidiecezji przemyskiej, w audycji „Rozmowa dnia” wyemitowało wywiad s. redaktor Klary M. Machulskiej SFMI z s. Konrada Dubel CSCIJ. W ramach rozmowy s. postulator opowiedziała o postaci sł. B. o. Anzelma Gądka, o jego działalności i posłudze oraz o trwającym procesie beatyfikacyjnym. Link do rozmowy:

Rozmowa z s. Konradą Dubel w dniu 137. rocznicy urodzin Sługi Bożego Anzelma Gądka OCD w Radiu Fara

137. Rocznicę urodzin Sługi Bożego świętowano także w jego rodzinnej parafii w Niegowici. Mszę św. o beatyfikację o. Anzelma odprawił ks. proboszcz Janusz Łomzik. W historycznym miejscu w Marszowicach, w domu rodzinnym Macieja Gądka – dziś Domu Pamięci – świętowała wspólnota Sióstr z Niegowici razem przełożoną generalną, m. Błażeją Teresą Stefańska. Nasza Matka odwiedziła to miejsce chcąc razem z Siostrami, by zyskać odpust zupełny przypisany do tego miejsca w Roku Jubileuszowym Zgromadzenia. Modliła się za cale Zgromadzenie, zwłaszcza za mające się odbyć w najbliższych miesiącach kapituły prowincjalne trzech prowincji. Z wizyty w Domu Pamięci zamieszczamy wpis do księgi pamiątkowej, a także krótkie przesłanie wizualne Matki Generalnej do sióstr Zgromadzenia oraz s. Damaris, przełożonej niegowickiej wspólnoty.

s. Konrada od Serca Bożego Dzieciątka CSCIJ

Akt poświęcenia św. Józefowi ? który o. Anzelm wypowiedziany publicznie w Wadowicach dnia 18 IV 1948 r. ? to uroczyste votum dziękczynne Sługi Bożego, wówczas prowincjała polskiej prowincji, które wraz z gremium kapituły prowincjalnej złożył za ocalenie zakonników w 1945 r., a świątyni i klasztoru od zburzenia, z powodu zaminowania budynków przez odchodzące wojska hitlerowskie.

"Z głęboką pokorą upadamy przed Tobą, o święty Józefie! Uwielbiamy wielkość Twoją i tę niezrównaną chwałę, w jaką Cię Bóg przyozdobił! Ciebie wybrał ze wszystkich ludzi na przybranego swego Ojca i Opiekuna. Ciebie przeznaczył na Oblubieńca Niepokalanej swojej Matki. Tobie powierzył losy swego dziecięctwa na ziemi, zabezpieczenia swego i swojej Matki bytu. Dla tych tytułów ozdobił duszę Twą bogactwem łask i świętości.
Z jakąż więc radością uznajemy Twą wielkość i korzymy się przed nią! Z aniołami, ze świętymi w niebie i na ziemi, z całym Kościołem świętym uwielbiamy Cię i składamy Ci cześć, że bez miary swoje dary na Ciebie, o święty Józefie, Bóg raczył rozlać!
Lecz inna jeszcze myśl i inne uczucie sprowadziło nas dzisiaj tu, przed Twój łaskami słynący obraz w tym naszym kościele ? głęboka wdzięczność za niezliczone Twoje łaski, dobrodziejstwa i za Twą potężną i prawdziwie ojcowską opiekę nad całym naszym Zakonem, a zwłaszcza nad naszą Polską Prowincją i nad tutejszym klasztorem. Od samego początku odnowienia naszego Zakonu przez św. Matkę Naszą Teresę, Tyś okazywał się prawdziwym naszym Ojcem! Broniłeś dzieci Karmelu przed niebezpieczeństwami, byłeś dla nich wzorem głębokiego życia wewnętrznego, cichości, pokory i pracy w ukryciu! Toteż cały nasz Zakon Terezjański kochał Cię i czcił jako najlepszego i najukochańszego Ojca!
I u nas w Polsce, otaczałeś nasz Zakon zawsze prawdziwie ojcowską opieką. Dowodem tego była ta serdeczna ufność, z jaką się ojcowie nasi odnosili zawsze do Ciebie. Większość naszych klasztorów Twoim wezwaniem się chlubiła. Kwitnące arcybractwa przy naszych kościołach skupiały w sobie liczne rzesze Twych czcicieli. I w czasie ostatniej zawieruchy wojennej otaczałeś nas swą opieką. Mimo ciężkich warunków przetrwaliśmy w obserwie naszych praw zakonnych. Zwłaszcza tutejszy klasztor zachowałeś wprost cudownie przed zakusami wroga, broniąc ojców i braci i licznych młodych kleryków przed zaborczymi planami okupanta i w czasie działań wojennych zachowałeś klasztor przed zniszczeniem. Za te wszystkie niewymowne dobrodziejstwa składamy Ci dziś serdeczną podziękę i wyrażamy największą wdzięczność!
Aby Ci dać dowód trwałej i niewygasłej wdzięczności, o przybrany Ojcze Jezusowy, i ukochany nasz Patronie, my, wszystkie dzieci Karmelu polskiego, klasztory ojców, sióstr i wszyscy zrzeszeni w III Zakonie Matki Boskiej z Góry Karmelu ? oddajemy się dzisiaj Tobie na wierną i trwałą służbę. Tobie, który złożyłeś Bogu najdoskonalszą ofiarę z siebie i pragniesz pozyskać Chrystusowi serca ? oddajemy nasze serca i dusze, byś je zachował w czystości i miłością Bożą rozpalał. Oddajemy Ci nasze myśli, pragnienia, uczucia i zamiary, byś nimi rządził i podnosił je do pożądania rzeczy wiekuistych i nieprzemijających.
Przyrzekamy iść wiernie w Twoje ślady i naśladować Cię w cichej pracy dla Boga, w umiłowaniu życia wewnętrznego, w ukochaniu Dzieciątka Jezus i Jego Matki Najświętszej.
Pragniemy i ślubujemy uważać Cię zawsze za ukochanego Ojca i Przewodnika na drodze do doskonałego umiłowania Boga, które jest celem naszego życia i naszego powołania karmelitańskiego.
Przyjmij, o najukochańszy Józefie święty, ten akt naszej wdzięczności i naszego oddania. Weź w opiekę możną i ojcowską wszystkie domy naszych trzech zakonów, wszystkie dzieci Karmelu: ojców, braci i siostry, i prowadź nas drogą życia wedle ducha Karmelu.
Od wieków nie słyszano, byś kogoś opuścił, kto Twej pomocy wzywa, więc ufamy, że i naszych błagań nie odrzucisz, i jak do tego czasu, tak i nadal bronić nas będziesz, o najdzielniejszy nasz Obrońco w walce z mocami ciemności.
Klęcząc tu przed Majestatem Bożym, składamy Ci tę prośbę i ufamy, że ją przyjmiesz przez Tego, który był Twym Synem przybranym, Jezusa Chrystusa, Pana naszego, który z Bogiem Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen."

Żaden się na ziemi nie narodził, ... jako Józef,
który się człowiekiem narodził, księciem braci,
utwierdzeniem ludu, rządcą braci, umocnieniem narodu.
(por. Eccl 49, 16-17)

(...) Trzy zdania będą przedmiotem mojego przemówienia, mianowicie: św. Józef jest opiekunem Kościoła, św. Józef jest opiekunem chrześcijańskiej rodziny, św. Józef jest opiekunem każdego z nas z osobna. Niech on sam poda wam to do serca, aby, jak mówi Mszał rzymski, (...) pod opieką jego niewinnie i zawsze bezpiecznie płynęło nam życie.

Święty Józef opiekunem Kościoła

Z powodu nadzwyczajnej swej godności, jako Oblubieniec przeczystej Dziewicy i ojciec mniemany Zbawiciela świata, ma teraz powierzony sobie skarb największy ? Kościół Chrystusowy. Jak niegdyś opiekował się i wychowywał Jezusa, równocześnie będąc stróżem dziewictwa Matki Najświętszej, tak teraz opiekuje się tymi, których Jezus odkupił i których Maryja jest Matką. Jezus ma swoich braci, których kupił; Maryja ma swoje dzieci, które pod Krzyżem Syna duchowo porodziła; św. Józef ma swoich ?klientów?, których okrywa płaszczem swej opieki. Ci bracia, te dzieci, ci ?klienci?, to jedna wielka rodzina ? Kościół święty, nie tylko wojujący na ziemi, nie tylko królujący w niebie, lecz i cierpiący w czyśćcu. Stąd i święci w niebie i dusze zostające w czyśćcu, są pod opieką św. Józefa. ?Postawił go Bóg Panem domu swego i książęciem wszystkiej dzierżawy swojej?.

Przede wszystkim jednak opieka św. Józefa rozciąga się nad Kościołem wojującym, bo ten szczególnie potrzebuje pomocy. Kościół święty sam to odczuwa i po Matce Bożej największą cześć oddaje Jej przeczystemu Oblubieńcowi, uciekając się do niego w swoich uciskach. Szczególnie w ostatnich czasach, kiedy moce piekielne używają wszystkich sił, aby zniszczyć Kościół Boży, kiedy zabrano Ojcu Świętemu jego ziemskie królestwo. Kiedy zewsząd udręczeni byli kapłani i biskupi, wtedy to Pius IX, ulegając prośbom wiernych całego świata, ogłosił św. Józefa patronem i opiekunem całego Kościoła. Nie, jakoby św. Józef dopiero od Piusa IX był patronem Kościoła, ale on to przypomniał rzeczywiście światu, że jak niegdyś św. Patriarcha bronił życia Dzieciątka Jezus od Heroda, tak dziś broni Mistyczne Jego Ciało szarpane od herodów i szukane na zagładę. (...)

Możny opiekun rodzin

Opieka św. Józefa rozciąga się na rodziny chrześcijańskie. Przez nazwę rodzina rozumie tu przede wszystkim te osoby, które jak najbliżej łączą się między [sobą] przez związek krwi, a więc przede wszystkim rodziców i dzieci. W tym znaczeniu rodzina jest kolebką, z której rodzi się ludzkość.

Pan Bóg, stworzywszy Adama i Ewę, błogosławił im: Rośnijcie i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię (por. Rdz 1, 28). To błogosławieństwo Boskie spoczywa ciągle nad rodziną. Grzech odłączył ludzi od Boga, zmieniały się ustroje państw i zanikały. Potop zniszczył wszelkie życie, rodzinę jednak Pan Bóg zachował, która rozmnożyła się i zapełniła ziemię (por. Rdz 7-8). Z łona rodziny wyrosły narody, ona jest najstarszą społecznością.

Rodzina w tym znaczeniu jest filarem państwa i Kościoła. Bo czym jest Kościół, jeśli nie zjednoczeniem chrześcijańskich rodzin pod wspólnym Ojcem, do otrzymania i osiągnięcia zbawienia wiecznego? Czym korzeń dla drzewa, czym źródło dla rzeki, tym rodzina dla Kościoła. Gdzie otrzymaliśmy pierwszy dach, który nas chronił, gdzie kolebkę, gdzie spożywaliśmy mannę, która nas żywiła, oko, które nas doglądało, rękę, która nam pomagała stawiać pierwsze kroki, skąd wzięliśmy tego ducha, który nas ożywia, serce, które boleć się nauczyło i radować? To wszystko mamy ze skarbnicy rodzinnej. Przy piersiach matki razem z mlekiem wyssaliśmy początki wiary, na kolanach ojca uczyliśmy się nie tylko pozdrawiać ojca, który nam dał ziemskie życie, ale uczyliśmy się czcić i kochać Ojca, który jest w niebie. Rodzina przeto, jak trafnie mówi wielki Augustyn, jest dla nas Kościołem prywatnym, gdzie kapłanami są rodzice, wiernymi dzieci.

Z tego, co powiedziałem, jakby naturalnie wypływa, że w takim gnieździe, z którego tyle płynie dobra, musi panować miłość. I rzeczywiście, jeśli gdzie na świecie jest miłość, to ona pierwsza w rodzinie ma swe ognisko. Gdzie jej szukać, jeśli jej tam nie ma? Wszakże w rodzinie, między ojcem a matką istnieje miłość, która dla swej piękności nazywa się sakramentem (por. Ef 5, 32), tam bije serce, które się nazywa sercem matki, tam też jest miłość między dziećmi, która się nazywa braterstwem. I z tych to przyczyn rodzina jest także domem pokoju i jedności. Dobry mąż, dobra matka, dobre dziecko najpiękniejsze, najradośniejsze chwile spędza nie w teatrze, nie w restauracji, ale w gronie rodzinnym. Tam i łzy stają [się] radosne, bo przez nie prześwieca tęcza wzajemnej miłości.

Taka powinna być każda rodzina chrześcijańska, ona ma być jakby obrazem Trójcy Świętej. Czy takie są wasze rodziny, czy tam panuje tyle dobra, ciepła, tyle miłości, pokoju, zgody? Czy przeciwnie, zamiast miłości - nienawiść, zamiast jedności - niezgoda, zamiast braterstwa - zawiść? Oszczędzam wam odpowiedzi. Powiem tylko, że jeśli chcecie, by rodziny wasze były prawdziwie domem Bożym, kościołem prywatnym [domowym], ogniskiem życia i miłości, muszą być wzorowane na świętej Rodzinie z Nazaretu. Innymi słowy, ojcem, głową, opiekunem waszych rodzin musi być św. Józef, tak jak był on w Nazarecie, i jest po dziś dzień w każdej chrześcijańskiej familii.

Jeśli chcecie się uczyć, jak pracować, cierpieć dla rodziny, jak o chleb codzienny się pocić, jeśli chcecie widzieć, jak szlachetne i czyste ma być współżycie małżonków, jaka miłość do dzieci, jaka nade wszystko miłość ku Bogu, weźcie Józefa za opiekuna, od niego nauczycie się tych cnót, które są ozdobą chrześcijańskich rodzin. To, czego was uczy św. Józef, nie są tylko słowa, ale czyny. Co sama natura przypisała ojcom rodziny, to św. Józef najsumienniej wypełnił. Był on bowiem w tym Bożym domu nazaretańskim, który był figurą waszych ognisk domowych, i stróżem, i obrońcą, i dostawcą i opiekunem. Obowiązki pojął i wypełnił jak prawdziwy ojciec, póki mu życia starczyło. Czuwał nad czystą Dziewicą i nad Jej Boskim Synem, z największą miłością i codzienną pilnością; dwojgiem rąk zarabiał na chleb codzienny i potem swoim go przyprawiał; z niebezpieczeństwem życia ratował Boską Dziecinę; znosił z męstwem prześladowanie dla sprawiedliwości, nie zląkł się przeciwności. W podróży, w trudach i na nędzach wygnania towarzyszył [jako] najpewniejszy pomocnik, najwierniejszy przyjaciel dla Maryi i Jezusa, pocieszyciel. Słowem, on był głową, środkiem tej Rodziny, którą żywił, sam zaś szczęśliwy był z tego, że się karmił trudem i potem, a cieszył [się] bezpieczeństwem swoich. Dlatego też Kościół święty daje chrześcijańskim rodzinom św. Józefa jako wzór, a zarazem jako opiekuna. (...)

Wysoko urodzeni, mając przed oczyma obraz Józefa, niechaj się uczą utrzymać swą godność nawet wtedy, kiedy im nędza dokucza; bogaci niech zrozumieją, czego najwięcej mają pragnąć i wszystkimi siłami zbierać. Lecz rękodzielnicy, robotnicy i wszyscy, których stan i majątek jest pośledniejszy, niech się jakby z własnego prawa uciekają do św. Józefa i niech biorą od niego to, co stanem swoim naśladują. Święty Józef bowiem, z krwi królewskiej, małżonek największej i najświętszej z niewiast, ojciec, jak mniemano, Syna Boga samego, życie jednak przepędził wśród ciężkiej pracy, i cokolwiek mu potrzeba było do życia swoich [bliskich] i własnego, ręką własną i pracą zarobił.

Oto, gdzie rodziny chrześcijańskie mają szukać opiekuna. Jeśli św. Józef będzie od dnia dzisiejszego opiekunem waszych rodzin i wzorem, od dnia dzisiejszego, ręczę wam, rodzina wasza będzie domem Bożym. Skądże w rodzinach chrześcijańskich tyle żalów, narzekań, nie mówię już złorzeczeń i bluźnierstw na Boga, na ludzi, na los? Stoją one z dala od domu nazaretańskiego, z dala od domu Bożego, od opiekuna - św. Józefa. A przecież stan i praca ubogich nie jest wcale wzgardzona. Ewangelia Chrystusa to Ewangelia ubogich i maluczkich. A św. Józef zadowolony na małym, ale swoim; przeciwne losy, głód i biedę, i wygnanie, znosił z mężnym sercem na wzór przybranego Syna swego, który bogatym będąc, stał się ubogim, abyśmy ubóstwem jego stali się bogatymi (por. 2 Kor 8, 9). A więc sursum corda!

Rodzina chrześcijańska, chociażby najuboższa, mając św. Józefa za opiekuna, będzie spokojna, szczęśliwa, bo św. Józef zaopatrzy ją we wszystko; on jest dobrym gospodarzem, dobrym ekonomem. Spróbujcie, a doświadczycie.

Opiekun każdego z osobna

Święty Józef jest opiekunem każdego z nas osobno. Wiedzą o tym ci, którzy mają do niego nabożeństwo. ?Chciałabym wszystkich przekonać, woła św. Matka nasza Teresa, aby byli nabożni do tego chwalebnego Świętego, z doświadczenia wiedząc o wielkich i niezliczonych dobrach, które nam wyprasza u Boga. Od wielu już lat corocznie proszę go w jego święto o jakąś łaskę, a zawsze mnie wysłuchuje. Jeśli zaś prośba nie jest tak prosta, on ją prostuje i sprawia, że obraca się na nasze dobro. Proszę przez miłość Boga - mówi dalej - kto mi nie wierzy, niech spróbuje, a dozna z własnego doświadczenia jak wielkim jest dobrem polecać się temu chwalebnemu ze wszech miar Patriarsze?.

Dlaczego ta opieka Józefa nad każdym z nas ma taką skuteczność? Bo św. Józef, rzec by można, ma w tym jakby własny interes. On jest opiekunem, szafarzem Kościoła Bożego, dlatego im więcej udzieli pomocy, im więcej [ludzi] doprowadzi do zbawienia, tym bardziej rośnie chwała jego przybranego Syna, a równocześnie jego własna. Idźcie więc zawsze z ufnością do Józefa! Tam, gdzie już nikt nie pomoże, tam Oblubieniec Maryi wezwany z ufnością, pomoże na pewno. (...)

Głos o upowszechnienie kultu św. Józefa

Jeśli zatem św. Józef jest opiekunem Kościoła, jeśli jest opiekunem rodziny chrześcijańskiej, jeśli jest wreszcie opiekunem każdego z nas z osobna, bez różnicy wieku, stanu, powołania, zajęcia, to cześć jego powinna być tak powszechna, jak powszechny jest Kościół katolicki. I stąd można powiedzieć, że kto nie czci św. Józefa, kto go nie wzywa, ten nie jest prawdziwie pobożnym katolikiem.

Piękną jest rzeczą, jeśli czcicie świętych Stanisławów, Alojzych, Berchmansów, pięknie jeśli naśladujecie panieńskie cnoty Agnieszki, Barbary, Katarzyny; pochwały godne, jeśli kochacie Apostołów Piotra i Pawła i innych świętych patronów kraju, rodzin i waszych osobistych, ale najpotrzebniejszym, najskuteczniejszym nabożeństwem do świętych Pańskich jest nabożeństwo i naśladowanie św. Józefa. Bo inni święci proszą Boga, Józef [tak skutecznie prosi, że jakby] Mu rozkazuje; inni święci w tym lub owym wypadku niosą pomoc, św. Józef wszystko może [wyprosić]; inni święci mają tylko cząstkę powierzoną sobie w Kościele, św. Józef jest opiekunem całego Kościoła powszechnego. ?Postawił go Bóg Panem domu swego i książęciem wszystkiej posiadłości swojej?.

Moi Drodzy, idźcie do Józefa! Proszę was i ja, ze świętą Matką Teresą: Spróbujcie, a doświadczycie, bo jak mówi Pismo: Żaden na ziemi nie narodził się jako Józef, który się człowiekiem narodził ? książęciem braci, utwierdzeniem ludu, rządcą braci, umocnieniem narodów. Amen.