Przeskocz do treści

„Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami
i błogosławiony owoc żywota Twojego” (Łk 1, 28. 42).

Pozdrowienie anielskie składa się z trzech części: pierwsza jest ułożona przez anioła: „Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą”. Druga część przez św. Elżbietę: „Błogosławiony owoc żywota Twojego”. Trzecia część: „Maryjo” – jest dodana przez Kościół, bo anioł nie wymówił Jej imienia, może nie śmiał z nadzwyczajnego szacunku, ale to Imię - „Maryjo” - bardzo się zgadza ze słowami anioła.

Objawienie się anioła, uważano za wielkie zdarzenie, a również za wielki honor dla człowieka, kiedy mógł aniołowi okazać swą cześć. (...) Dlaczego anioł nigdy nie pozdrawiał człowieka, tylko człowiek pozdrawiał anioła? (...) Pierwszą, którą spotykał ten honor jest Maryja – Niepokalana Dziewica, anioł oddaje Jej cześć. Anioł rzeczywiście z uszanowaniem schyla głowę przed Dziewicą: Bądź pozdrowiona!

Maryja jest wyższa od Aniołów pod trzema względami: Po pierwsze dlatego, że jest „pełna łaski” i ta Jej pełność przewyższa pełność wszystkich aniołów razem. Dlatego to anioł Ją pozdrawia, mówiąc: „Pełna łaski” - jakby mówił: Czczę Cię, ponieważ mnie przewyższasz pełnością łaski. Maryja jest „pełna łaski” dlatego, że: dusza Maryi miała w sobie całą pełność łaski. Łaska bowiem ma podwójny cel: sprawia, że czyni się dobrze, a unika się zła. Otóż Maryja otrzymała łaskę najdoskonalszą w tym podwójnym celu. Jeśli chodzi o zło, o grzech, Maryja była niepokalanie poczęta, bez grzechu dziedzicznego, nie popełniła też żadnego grzechu ani nawet najmniejszej niedoskonałości. Jest Ona najczystszym zwierciadłem doskonałości. Duch Święty mówi o Niej: Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja – a nie ma w Tobie żadnej zmazy (por. Pnp 4, 7). (...)

Z drugiej strony, Maryja wykonała wszystkie cnoty. Inni święci praktykowali pewne cnoty specjalne, w których stawiamy ich za wzór, lecz Niepokalana Pani jest wzorem wszelkiej cnoty. Maryja jest przykładem pokory: „Oto ja służebnica Pańska” (Łk 1, 38) i „Bóg wejrzał na niskość, na pokorę służebnicy swojej” (Łk 1, 48). Maryja jest przykładem czystości: „Nie znam męża” (Łk 1, 34). Rozważając dalej, znajdujemy w Niej przykład cnoty w doskonałej miłości, bo jest Matką Boga. Stąd w Niej ta pełność łaski, która odsuwa Ją od wszystkiego zła, a czyni Sprawczynią wszelkiego dobra.

Maryja była pełna łaski, tak że pełność tej łaski z duszy przelewała się także na ciało. Wielki to i niepojęty dar, gdy łaska u świętych uświęca duszę, u Maryi zaś uświęcała i przelewała się także na ciało, ażeby w tym ciele najświętszym z Niej wziął ciało i krew Syn Boży. (...)

Łaska Maryi była tak pełna, że z Jej pełności cała ludzkość wzięła łaskę. (...) Największym jednak cudem jest mieć taką łaskę, by wystarczyła na zbawienie wszystkich ludzi na świecie. Ten przywilej ma Jezus Chrystus i ten przywilej ma Jego Matka, bo w jakimkolwiek jest się nieszczęściu czy grzechu, można otrzymać pomoc i zbawienie od Maryi. Każdy również akt cnoty można spełnić z Jej pomocą. (...) Słusznie więc nazywamy Ją Maryją - „Najjaśniejszą samą w sobie”, tą, co oświeca drugich i świat cały: Odziana słońcem, a księżyc pod Jej nogami (por. Ap 12, 1).

Dziewica Niepokalana wyższa jest od aniołów przez swoją bliskość i obcowanie z Bogiem, dlatego Ją anioł pozdrawia, mówiąc: „Pan z Tobą”. To tak jakby Gabriel mówił: Ja Cię czczę, bo jesteś przyjaciółką Boga - więcej niż ja, bo Pan jest z Tobą. Pan - czyż to nie Ojciec tego Syna, który równocześnie jest Synem Maryi? Jest to przywilej jedyny, największy w dziejach, że stworzenie jest Matką Boga. „Co się z Ciebie narodzi, Święte jest i nazwane będzie Synem Bożym” (por. Łk 1, 35). Pan – to Jej Syn, którego Ona przytula do łona. Czyż może być większa bliskość Boga? Pan jest z Maryją jako Syn, z aniołami zaś jako Pan. Maryja jest z Panem jako Matka, anioł z Panem jako sługa. Pan – to tak samo Duch Święty, który jest z Maryją jako w swej świątyni. Ona jest świątynią Pana, sanktuarium, miejscem najświętszym Ducha Świętego, bo Ona poczęła z Ducha Świętego - „Duch Święty zstąpi na Ciebie” Maryja jest więc najściślej złączona z Trójcą Najświętszą, jest najgodniejszym Jej mieszkaniem.

(...) „Błogosławiony owoc żywota Twojego” – słowa wypowiedziane przez św. Elżbietę. Ten Owoc Maryi, to błogosławiony Syn Boży, Jezus Chrystus, którego Bóg napełnił pełnością łaski i prawdy (por. J 1, 14), abyśmy z Niego wzięli i prawdziwie wzięli. „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym w Chrystusie” (Ef 1, 3). Ten Owoc Dziewicy błogosławiony jest przez wszystkich aniołów - Chwała, mądrość, dziękczynienie, cześć, moc i siła niech będą Bogu naszemu (por. Ap 7, 12). Błogosławiony jest przez wszystkich ludzi: Wszelki język niech wyznaje, że Jezus Chrystus jest w chwale u Boga Ojca (por. Flp 2, 11).

Tak i my, idąc w zawody z aniołami – pozdrawiajmy Matkę Boga naszego, Jezusa Chrystusa, czerpmy z pełności Jej łaski i błogosławmy z Nią i przez Nią błogosławiony Owoc Jej żywota, byśmy przez Nią przyszli do Jezusa, a przez Jezusa do Trójcy Najświętszej, której chwała i cześć na wieki! Amen.
Zob. Konferencje zakonne, 1962. (fragment)

1 XII
Adwent przeżyj w ciszy i skupieniu – uczcij Boskie Słowo w łonie przeczystej Dziewicy.
2 XII
Ci, którzy miłują Pana Jezusa nie smucą się– smutki nasze zawsze rodzą się z miłości własnej.
3 XII
Spoglądaj pokornie w oczy Panu Jezusowi, a tam wyczytasz prawdę i łaskę.
4 XII
Nie żądaj miłości od drugich, ale ją dawaj, a czym więcej będziesz dawać, tym więcej będziesz bogacić siebie.
5 XII  2 NIEDZIELA ADWENTU
Każdy twój akt zamieniaj w miłość, a szybko będziesz świętą.
6 XII
Bądź wierną w małych rzeczach, a staniesz się wielką w oczach Bożych.
7 XII
Nie myśl, że będziesz obcowała z Aniołami, ale sama bądź aniołem pokoju, miłości i czci dla innych, a znajdziesz szczęście w pokornej i radosnej miłości.
8 XII NIEPOKALANE POCZĘCIE NMP
Niepokalana niech ci będzie wzorem dziecięctwa w pokornej i czystej miłości.
9 XII
Życzę, byś była raczej owocem złotej jesieni, i kwiatem słonecznej, radosnej wiosny.
10 XII
Miłość, bowiem, która nie jest radością, nie jest miłością.
11 XII
Dziecięctwo Boże, to przede wszystkim wdzięk cnoty, zwłaszcza w radosnym naśladowaniu Pana Jezusa – w pełnieniu woli Ojca.
12 XII  3 NIEDZIELA ADWENTU
Niech radość będzie ci życiem, życie ofiarą, ofiara zyskiem, a zysk: „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”.
13 XII
Życzę ci pokory – bo to podstawa, życzę prostoty – bo to oznaka dziecięctwa, życzę radości – bo ona jest skutkiem i owocem DZIECIĘCTWA.
14 XII  ŚW. JANA OD KRZYŻA
Bądź żywym tabernakulum i ołtarzem, i hostią czystą na chwałę Pana.
15 XII
Życzę ci, byś była ptaszkiem Dzieciątka Jezus, bądź jednak takim, co pięknie śpiewa - jak słowik, kanarek czy skowronek, bo wrona, choć jest skrzydlata, przecież nie śpiewa, ale kracze.
16 XII  POCZĄTEK NOWENNY PRZED UROCZYSTOŚCIĄ NARODZENIA PAŃSKIEGO
Śpiewaj we dnie i w nocy - w sercu śpiewaj, chwałę Maleńkiemu; obejmuj Go prostotą, szczerością, pokorą i tą miłością, która jednoczy i uczy.
17 XII
Kochaj, więc – maleńka Maleńkiego, pokorna Najpokorniejszego, posłuszna Najposłuszniejszego, uboga Najuboższego – kochaj Go czystością Jego Matki, pracuj dla niego ofiarą i poświęceniem św. Józefa.
18 XII
Miłość góruje nad wiedzą, jest większą niż rozum, bo bardziej potrafimy kochać, niż rozumieć. Miłość wchodzi tam, gdzie rozum pozostaje na progu.
19 XII  4 NIEDZIELA ADWENTU
Zawsze dawaj Dzieciątku Jezus swą dobrą wolę, bo to największy twój dar, a On da ci w zamian radość i wesele.
20 XII
Bądź, jakby cię nie było - uznania i miłości nie szukaj, tylko ją dawaj radosna codzienną ofiarą.
21 XII
Droga do świętości – to pokora myśli i serca; to prostota i szczerość woli; to ufność, która nie liczy na siebie, ale na łaskę; to ofiarna miłość, która nie ogląda się na siebie, ale zawsze daje całą siebie.
22 XII
Nie przejmuj się sobą, ani trudnościami – żyj chwilą obecną i ją uświęcaj - myślą świętą, ofiarą i miłością.
23 XII
Więc idź odważnie naprzód – nie przejmuj się sobą, jasnym okiem patrz na życie „Maleńkiego”, i z ufnością w Nim zwyciężaj swoją małoduszność.
24 XII
Gotujcie drogę Dzieciątku – pagórki niech będą zniżone, doliny wyrównane, serca wyprostowane – myśli nadprzyrodzone, a usta „rozkolędowane”.
25 XII  BOŻE NARODZENIE
W żłobie leży… patrzcie, uwielbiajcie, dziękujcie i śpiewajcie: Chwała na wysokości... – na nutę pokory i miłości!
26 XII  ŚWIĘTEJ RODZINY
Niechże Was wita uśmiech Dzieciątka Jezus, niech Was przytuli Serce Jego Matki Najświętszej, a św. Józef niech Was uczy modlić się i pracować w milczeniu.
27 XII
Pokora Go z nieba ściągnęła, czystość Go zrodziła, ubóstwo odziało, posłuszeństwo wykarmiło - na przykład dla karmelitanki Dzieciątka Jezus.
28 XII
Bądź apostołką Dzieciątka przez cnoty Jego dziecięctwa – kieruj się Duchem Świętym, który je ożywia, miłością Boga, który jest Jego Ojcem, miłością Maryi, która jest Jego Matką, naśladowaniem św. Józefa, który jest Jego Opiekunem.
29 XII
Gloria in excelsis – chwała na wysokości… ty masz być tą chwałą Boga, a z tą chwałą nieść wszystkim pokój, nawet wtedy, gdyby się wydawało, że nie mają dobrej woli.
30 XII
Kolęduj, więc w Nowym Roku na taką nutę, jaką ci podda Dzieciątko Jezus: czy to będzie kolęda ofiary, czy cierpienia, czy radości, byleby w niej zawsze był początek i koniec – Gloria in excelsis Deo!
31 XII  100. ROCZNICA ZAŁOŻENIA ZGROMADZENIA
Oby duch dziecięctwa był zawsze między Wami – prostota bez prostactwa, szczerość bez pochlebstwa, dobro bez zazdrości, cnota bez sztuczności, obcowanie rodzinne bez zgrzytu, porządek bez szemrania, niebo w oczach i w duszy – wszystko zgrane i przesiąknięte nadprzyrodzonym życiem.

1 XI Wszystkich Świętych
Świętość jest niczym innym, jak owocem miłości.
2 XI
Dusze pragną choćby okruszynek spadających z naszego stołu, dajmy więc im naszą ofiarę, nie okruszyny, dzielmy się z nimi naszym chlebem łaski, a jeżeli nie możemy zewnętrznie apostołować, to dzielmy się chlebem modlitwy.
3 XI
Żyjemy przez Jezusa tak, jak On żyje przez Ojca, i im bardziej żywimy się Jego życiem, tym bardziej Jego życie przejawia się i obfituje w nas.
4 XI
Im bliżej ktoś jest Boga, tym bardziej uczestniczy w bogactwach Bożych.
5 XI
Wszystko przemija i na niczym oprzeć się nie można, jak tylko na tym, co wiecznie prawdziwe, wiecznie stałe i wiecznie uszczęśliwiające. Bóg sam się nie zmienia i z Nim złączeni zawsze są pewni.
6 XI
Królestwo Boże w was jest, i gdy braknie formy zewnętrznej, uzupełnia ją pełność wewnętrzna. Wszak Pan Jezus błogosławi, nawet bez monstrancji, bo Monstrancją Jego, to serce w Nim rozmiłowane.
7 XI
Jedno tylko macie pamiętać, czy wśród łez, czy w blasku słońca macie zawsze szukać Jezusa.
8 XI
Niezmierzonością swoją Bóg przebywa w każdym miejscu, nie możesz się od niego oddalić; jest przed tobą, z tobą, w tobie. Bądź i ty przed Bogiem, z Bogiem i w Bogu.
9 XI
Można policzyć kamienie i cegły wielkich świątyń, ale nigdy nie zliczy się łask, które z tych źródeł płyną.
10 XI
Dajmy Bogu wiarę, bez której ani poznać Boga, ani się Jemu podobać nie możemy; dajmy nadzieję, bez której nikt nie może skutecznie prosić, ani coś otrzymać; dajmy miłość, bez której nikt nie może się złączyć z Bogiem i stać się Jego przyjacielem, a tym mniej synem.
11 XI
Nie moc oręża, ale moc miłości do Maryi pozwoliła nam przetrwać te najcięższe czasy. Polska nie zginęła, bo jej Królową była Maryja.
12 XI
Cała treść Ewangelii i cała treść świętego życia zawiera się miłości.
13 XI
Jeśli czasem, uboga duszo, trudno ci będzie wznosić się do nieskończoności Boga niewidzialnego, to tę pełność znajdziesz w Jezusie Chrystusie, bo kto Go widzi, widzi Ojca, i kto Go kocha, kocha Ojca.
14 XI Wszystkich Świętych Zakonu Karmelitańskiego
W dziecięctwie Bożym każde dziecko świeci, ale inny ma blask. Zależy to od jego zbliżenia się do Światła, które pełnym blaskiem świeci i oświeca każdego zależnie od miary, w jakiej przyjmuje światło.
15 XI
„Żyje Bóg, przed którego obliczem stoję”, to znaczy, że On żyje, że to nie jest jakaś istota, rzecz oddalona od nas, ale żywy Bóg, który żyje nie tylko sam w sobie, ale żyje w nas i w każdym swoim nawet najmniejszym dziele i ja stoję przed obliczem Jego. Wierzę w Boga żywego.
16 XI
W ilu sercach, pod wpływem jednego tylko wejrzenia w to litosne oblicze Matki Miłosierdzia, zapłonęła na nowo dawno już wygasła wiara i miłość do Maryi! I nagle po wielu latach wracają słowa niemal już zupełnie zapomnianej modlitwy.
17 XI
Modlitwa jest przemienieniem całego człowieka, który prześwietlony jasnością Bożą staje się podobny do Boga i na wzór umiłowanego Syna Bożego zawsze czyni, co Bogu się podoba.
18 XI
Tabernakulum to jest największy apostoł…
19 XI
Gdyby dusze opierały się tylko na sobie, nie mielibyśmy żadnego świętego.
20 X
Bierzcie rzeczy takie, jakimi one są, jakie i kiedy przychodzą – boli to boli.
21 XI Chrystusa Króla
Trzeba w tych trudnych czasach, mimo wszystkich trudności zawsze podnosić i krzepić ducha, nie tracić ufności, bo losami naszymi nie kieruje ręka ludzka, lecz mocniejsza, bo wszechmocna ręka i najlepsze Serce Boga. Na Nim się nie zawiedziemy.
22 XI
Jesteśmy ubodzy, by mieć Boga, i to jest ta nasza zamiana na naszą korzyść.
23 XI
Jeżeli Pan Jezus chce cię uświęcić i mieć blisko siebie, to na to, byś dzieliła Jego życie.
24 XI
Myśl o Panu Jezusie i pozwól Mu myśleć o Tobie.
25 XI
Trudności bowiem, jakie się nastręczają są równocześnie zachętą i łaską, którymi Bóg wspiera naszą słabość, byśmy pomni na naszą niewystarczalność, ufali pomocy z góry.
26 XI
Czymże są myśli nasze wobec myśli i planów Bożych?
27 XI
Czyńmy, co możemy – resztę, a najwięcej siebie – z ufnością oddajmy w ręce Boże. Nigdzie tak bezpieczni i pewni nie jesteśmy, jak w Jego rękach.
28 XI I Niedziela Adwentu
Przyjście Pana na ziemię, choć już raz się dokonało, jest przecież zawsze nie tylko pożądane, ale konieczne, jeżeli Bóg ma się narodzić i rozgościć w duszach naszych i w codziennym życiu.
29 XI
Jezus przyszedł do nas przez Maryję, Ona jest Matką Jego, a równocześnie Matką i drogą naszą do Jezusa.
30 XI
Czuwać znaczy mieć oczy zawsze otwarte, oczekiwać w nadziei na przyjście Pana.

(...) Cóż to za światło i co za regułę przynosi mała Teresa? Przynosi to, czym sama jest. Oto ta pokorna 24-letnia dziewica, która piętnaście lat przeżyła na świecie, a dziewięć pomiędzy surowymi murami Karmelu w Lisieux, przynosi skarby swej maleńkości: prostotę i szczerość. Potrzebuje dziś świat, woła na jej widok Ojciec Święty, potrzebuje światła, aby mógł być dobrze rządzony i kierowany. Cóż to jest, to światło? Prostota sprawiedliwych, stąd Pismo mówi: Prostota sprawiedliwych będzie kierowała nimi (por. Prz 11, 3). Tę wielką, zapomnianą cnotę, niesie Teresa. Ona, Teresa, nazywa się maleńka, bo małymi drogami, dziecięcymi prawie krokami, dochodzi do najwyższej doskonałości. Wskazuje, że nie wielkie drogi ceni pokorny, nie wielkie myśli i wykonania, ale małe drogi, proste plany, szczere myśli prowadzą do szczęścia.

I w tej prostocie swojej, w tej maleńkości, jest naprawdę niedościgniona. To nowy, szczególniejszy sposób i typ świętej. Jej świętość, choć najwyższa, jest tak prosta, tak łatwa, tak przystępna, tak pociągająca, że kto czyta jej Dzieje duszy, musi się cieszyć i płakać, i zachwycać, i śmiać, a jednak musi się rozkochać w Bogu.

O Tereni można powiedzieć: śmiejąc się, uśmiechając ciągle, została świętą. I ta mała święta, to wielka „królewna”, jej ojciec (...) tak ją nazywał a ona rozumiała: żeby być wielką trzeba być małą. Małymi krokami, małymi drogami, ale zawsze iść naprzód, zawsze szczerze i prosto do Boga. I twierdziła, że więcej Boska wielkość się objawia, kiedy zniżać się raczy do małych, do niskich, do ubogich, do niedoskonałych, gdyż wtedy więcej jaśnieje jego wielkość, jego dobroć, jego miłosierdzie. (...)

Oprócz tej prostoty, której świat nie zna albo przyznaje mniej uznania, jest druga bolączka. Wzajemna nienawiść ludów i ludzi, którzy zapomnieli, że są braćmi, że mają Ojca w niebie, którego kochać mają i dla którego wzajemnie mają się kochać. To jest reguła najważniejsza i najkonieczniejsza obyczajów i  postępowania. I to światło przynosi Terenia. To święta miłości. Błogosławiona Terenia – prawdziwy kwiat tej miłości, z nieba na ziemię przeniesiony, niebo i ziemię podziwem napełnia. Dusza jej i serce, jak u niemowląt żywi się i karmi miłością dziecięcą, wiarą gorącą i mocną, prostą, ale głęboką. I z tej to miłości rodzą się pragnienia wielkie, apostolskie, męczeńskie. I ta miłość sprawia, że wszystko co myśli, co mówi, co czyni, jest życiem miłości. Tej Boskiej miłości się poświęca i tą miłość ogromną, a prostą, dziś w ofierze, zbolałemu i schorzałemu światu, niesie mała męczennica miłości. Niebem moim będzie, mówiła w swoim testamencie Terenia, czynić dobrze na ziemi.

To są krótkie rysy, dwie drogi, lub raczej jedna droga miłości prostej, a głębokiej. Uważając się za maleńką, czuła, że wielkich rzeczy nie dokona, więc jako mała chciała kochać jak najwięcej, szczerze jak dziecko. I ta droga maleńkości i miłości zaprowadziła ją na szczyty najwyższej doskonałości. Cum essem parvula placui Altissimo. Tą drogą szła i doszła w bardzo krótkim czasie do doskonałości.

Przebiegnijmy krótko jej żywot. (...) Urodziła się w 1873 r. Otoczona kochającą atmosferą rodzinną – miała świętych rodziców i światłe rodzeństwo. Kochana najwięcej, jako najmłodsza, wychowana była jak kwiatek, aby się nie zwarzyła i dusza jej w niczym nie ucierpiała. We wczesnym dzieciństwie straciła matkę, był to cios dla jej dziecięcej duszy, szczegóły tej śmierci później opisuje żywo, choć była wtedy czteroletnim dzieckiem. Zostawiła ta śmierć bardzo głębokie ślady w jej usposobieniu, stała się nader poważna. Ojciec, zacny i święty, zajął się jej wychowaniem; a szczególnie pierwszymi krokami kierowały jej starsze siostry – Marynia i Paulinka, obydwie później karmelitanki – i zaszczepiały w jej duszy gorącą pobożność i wstręt do grzechu. Pierwszym wyrazem, który nauczyła się czytać było niebo. Szczególniejszą miłością kochała Matkę Najświętszą. Największą jej radością było sypać kwiatki przed Najświętszym Sakramentem. Pierwsza jej spowiedź, w której spowiednik polecił jej kochać Matkę Najświętszą, zostawiła głębokie przerobienie jej duszy. W tym czasie Paulinka, jej siostra, wstąpiła do Karmelu, a ona, nie mogąc z nią być razem, odchorowała tę rozłąkę.

Cudownie uzdrowiona przez uśmiech Matki Najświętszej, która się jej ukazała, gotuje się do Pierwszej Komunii świętej przez rekolekcje. Była to uczta naprawdę święta, w której jej dusza połączyła się po raz pierwszy z Boskim Zbawcą. Łzy radości, szczęścia towarzyszyły jej cały dzień. Od tego czasu, jak mogła, najczęściej przystępowała do Komunii świętej. Czuła to dobrze, że ją Pan Jezus chce mieć wyłącznie; już wtedy zaczęła się ćwiczyć, szczególnie w miłości bliźnich, dając jałmużnę i modląc się za biednych. Rosła czysta, jasna jak lilijka w gronie domowym, z natury nieśmiała, jakby niepewna siebie, w rodzinnym kółku czuła się najszczęśliwsza.

Gdy jej siostra Marynia wstąpiła do Karmelu i ona się nie mogła oprzeć temu głosowi. Miała niepełne piętnaście lat, kiedy swój zamiar wyjawiła ojcu. Ojciec przedstawiał jej trudności, ale nie bronił. Przełożeni jednak, dla młodego jej wieku, czynili trudności, kazali czekać. Wtedy ona wybiera się z ojcem do Rzymu i tu na audiencji u Ojca Świętego, kiedy wszyscy milczą – ona ośmiela się pragnienia swego serca, jak dziecko, przedstawić Ojcu Świętemu: Ojcze Święty, pozwól mi wstąpić do Karmelu w piętnastym roku życia. Ale Ojciec Święty kazał jej się zastosować do woli przełożonych. Ile wtedy cierpiała, trudno powiedzieć. A jednak z prostotą czekała na wolę Bożą. Wreszcie po wielu trudnościach, w skończonym piętnastym roku życia wstąpiła za klauzurę. Sam ojciec jej, choć ją najwięcej kochał, zaprowadził ją sam i płacząc oddał Bogu jako trzecią córkę do Karmelu. Niebawem wstąpiła i czwarta.

(...) Cudowne jej słowa i myśli, wiersze pełne zachwytów o miłości Boga, pokora i prostota czyniły ją aniołem Zgromadzenia. Siły jednak wyczerpywały się. Jak miłością żyła, tak z miłości umarła. Ostatnie jej słowa były: Kocham Cię, ach kocham Cię, Boże. Poszła do nieba, poszła jak dziecko do Ojca, aby stamtąd, jak mówiła, spuszczać deszcz różany na wszystkich i przebyć niebo, czyniąc dobrze na ziemi. (...)

Kazanie wygłoszone w dniu beatyfikacji św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Kraków, 29 IV 1923 r.